Politycy pracują nad zmianami w kodeksie pracy. Co się kryje za zasadą domniemanego etatu?

Politycy pracują nad zmianami w kodeksie pracy
Politycy pracują nad zmianami w kodeksie pracy
Źródło: Reza Estakhrian/Getty Images
W nowych przepisach, nad którymi pracuje ministerstwo pracy - zdaniem Marcina Staneckiego, szefa inspekcji pracy - powinna się znaleźć zasada domniemanego etatu. Co się kryje za tym terminem i czy poprawi ona sytuację pracowników?
Kluczowe fakty:
  • Ministerstwo pracy przygotowuje nowe przepisy. Marcin Stanecki, szef inspekcji pracy, uważa, że w regulacjach powinna pojawić się zasada domniemania etatu.
  • Miałaby ona działać na korzyść pracownika i to pracodawca musiałby udowodnić, że dana osoba nie jest pracownikiem, lecz zleceniobiorcą.
  • Takie rozwiązanie mogłoby realnie ograniczyć nadużywanie umów cywilnoprawnych.

Dalsza część tekstu znajduje się poniżej.

Klatka kluczowa-6768
Co siódmy pracownik w Polsce doświadczył mobbingu
Źródło: Dzień Dobry TVN

Domniemanie etatu, czyli co?

Za jedną z najważniejszych propozycji legislacyjnych główny inspektor pracy Marcin Stanecki uznał postulat (pojawił się podczas konsultacji projektu nowelizacji ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy), dotyczący wprowadzenia do przepisów domniemania zatrudnienia na etacie. - To byłby prawdziwy przewrót kopernikański - ocenił.

Wyjaśnił, że domniemanie miałoby działać na korzyść pracownika, wskazując, że to pracodawca musiałby wykazać, iż dana osoba nie jest pracownikiem, lecz zleceniobiorcą. Dodał, że rozwiązanie takie powinno znaleźć się już niedługo w projekcie wdrażającym tzw. dyrektywę platformową, bo przewidziano to wprost w unijnej regulacji, dotyczącej ok. pół miliona osób pracujących za pośrednictwem platform cyfrowych. Zdaniem Staneckiego rozszerzenie go na cały rynek pracy mogłoby realnie ograniczyć nadużywanie umów cywilnoprawnych.

Kiedy można mówić o etacie?

Szef PIP odniósł się w ten sposób do problemów związanych z interpretacją art. 22 Kodeksu pracy, definiującego stosunek pracy. Jego zdaniem obecne brzmienie przepisu, mimo pozornej prostoty, generuje liczne rozbieżności orzecznicze. - Definicja powinna być jasna, czytelna i przejrzysta, by każdy pracownik i przedsiębiorca mógł ją zrozumieć bez interpretacyjnych sporów - ocenił. Marcin Stanecki zaapelował o powołanie szerokiego zespołu ekspertów reprezentujących pracodawców, związki zawodowe oraz środowiska naukowe do opracowania nowej treści tej definicji. Zwrócił uwagę nieokreślona definicja stosunku pracy, z jaką mamy do czynienia w prawie "skutkuje tym, że kolejne wyroki sądów, z SN na czele, sobie nawzajem przeczą".

Marcin Stanecki ocenił, że wprowadzenie domniemania istnienia stosunku pracy mogłoby przełomowo ograniczyć nadużywanie umów cywilnoprawnych. - Obecnie nie ma takiego domniemania w Kodeksie pracy, dlatego sądy, do których już teraz trafiają takie sprawy, wydają często bardzo zaskakujące wyroki. Sam w swojej karierze miałem z tym do czynienia, jako szeregowy inspektor pracy, gdy w przypadku kobiety pracującej przez trzy lata na kontrakcie, w ustalonych godzinach, miejscu i pod kierownictwem, czyli w klasycznych warunkach zatrudnienia na etacie, sąd uznał, że nie ma prawa do umowy o pracę, bo przez te lata godziła się na kontrakt i wcześniej nie zgłaszała zastrzeżeń. Sąd nie wziął przy tym pod uwagę, że nie miała wyboru i musiała pracować na kontrakcie, bo inaczej w ogóle nie miałaby pracy – podkreślił.

Dodał, że Inspekcja po zmianach, gdy zyska prawo do systemowego przekształcania kontraktów cywilnoprawnych w etaty decyzją administracyjną, bez takiej zmiany najprawdopodobniej będzie musiała obronić każdą taką decyzję przed sądem. - Biorąc pod uwagę dotychczasowe niejednolite orzecznictwo w takich sprawach, nie sposób przewidzieć, jaka będzie skuteczność naszych decyzji, co będzie miało bezpośrednie przełożenie na sytuację osób, które zwrócą się do nas o takie przekształcenie – stwierdził Marcin Stanecki.

Ministerstwo pracy przygotowuje nowe przepisy. Co jeszcze może się zmienić?

Jednym z najbardziej komentowanych elementów projektu jest zapowiedź minister rodziny Agnieszki Dziemianowicz-Bąk, według której skutki finansowe decyzji inspektora o przekształceniu umowy cywilnoprawnej w umowę o pracę miałyby być pokrywane ze środków publicznych.

Stanecki przyznał, że przewidywany mechanizm chroniłby inspektorów przed odpowiedzialnością za rozstrzygnięcia dotyczące ostatnich trzech lat zatrudnienia, jednocześnie zapowiadając, że decyzje będą podejmowane "z dużą rozwagą".

Szef PIP wskazał, że przekształcanie umów nie jest nową praktyką – w minionym roku inspektorzy, w ramach tzw. środków miękkich, doprowadzili do zmiany 3200 umów cywilnoprawnych w etatowe. Jak wyjaśnił, w przyszłości decyzje administracyjne miałyby być zatwierdzane przez okręgowego, a następnie – w przypadku odwołania – przez głównego inspektora pracy. – Ryzyko dla szeregowego inspektora nie będzie duże, jego rola polega na analizie stanu faktycznego – podkreślił.

Więcej na ten temat można przeczytać na stronie tvn24.pl.

Zobacz także:

podziel się:

Pozostałe wiadomości