Styl życia

AVATAR, czyli przełom technologiczny dla dzieci w izolacji. "Czuję się, jakbym naprawdę był w klasie"

Styl życia

Autor:
Nastazja
Bloch
Avatar – szkolny asystent dzieci w izolacji
DD_20211002_Avatar_REP

W samej Europie są setki tysięcy uczniów, którzy z powodu długotrwałej choroby nie mogą chodzić do szkoły, bo przebywają w szpitalu lub domu. Takim dzieciakom z pomocą nadchodzą avatary, czyli małe roboty, które mają za zadanie być ich oczami, uszami i głosem podczas lekcji. Ile takie urządzenie może zmienić w życiu chorego? O tym opowiedzieli nam: Bruno Mrówczyński – chorujący na mukowiscydozę właściciel Avatara, jego mama Taida Mrówczyńska oraz Joanna Kostecka z fundacji Mam Serce, która jako pierwsza wprowadza w Polsce tę technologiczną innowację.

Izolacja chorych dzieci

Bruno ma 12 lat i zmaga się z mukowiscydozą, która powoduje nadmierną produkcję i zagęszczenie śluzu w organizmie, co zaburza pracę wszystkich narządów mających gruczoły śluzowe. Objawy obejmują najczęściej układ oddechowy i pokarmowy. Chłopiec musi więc często jeździć do szpitala i przyjmować wiele leków. Jak przyznała mama, syn od czasu do czasu musi się izolować, gdyż każda mała infekcja jest dla niego bardzo groźna. Wystrzeganie się wirusów, częste i dokładne mycie rąk, unikanie dużych sklepów – to codzienność Bruna. Choć bardzo chciałby chodzić do szkoły i przebywać wśród rówieśników, ze względu na zdrowie musi pozostać w domu. 12-latek od lat ma nauczanie indywidualne. Dzięki Avatarowi jego życie towarzyskie rozkwita, a nauka staje się przyjemniejsza.

Bruno jest naszym pierwszym beneficjentem. Dostał Avatara w tym tygodniu. W 12 krajach jest on już używany i dzieci są bardzo zachwycone. Do końca roku chcemy kupić 15 takich awatarów. Ich cena wynosi 20 tysięcy za sztukę. Jako fundacja uruchomiliśmy sami zbiórkę. Dzieciaki dostają je od nas nieodpłatnie na zasadzie wypożyczenia 

- Ostatnio mieliśmy próbne wejście do klasy, żeby zobaczyć, jak to będzie działać. Jest to na tyle fajna rzecz, że będę z tego korzystał. Jest proste w obsłudze i przyjemne dla mnie. Czuję się, jakbym naprawdę był w tej klasie - powiedział Bruno. – To jest genialny pomysł, bo dzieci, które muszą uczyć się w izolacji, dla nich to jest realny kontakt z życiem klasy. Dzieci mają fragment Bruna w szkole. Mogą zabierać go na boisko, na wycieczki szkolne - wylicza mama chorego 12-latka.

Czym jest Avatar i jak działa?

Fundacja Mam Serce jako pierwsze w Polsce wprowadza AVATARA AV1, czyli małego robota, którego celem jest przeciwdziałanie wykluczeniu społecznemu młodzieży pozostającej w izolacji ze względu na stan zdrowia. Jak przyznała Joanna Kostecka to, jak Avatar wygląda i działa, to zasługa wielomiesięcznych rozmów z lekarzami, nauczycielami, rodzicami i nastolatkami o ich potrzebach. 

- Avatar ma kilka funkcji, które zostały wypracowane w wyniku rozmów z nauczycielami. Ma opcję, żeby wyciszać się, jeżeli dziecko nie ma ochoty się udzielać. Wtedy zapala niebieskie światło. Jest to sygnał, że dziecko chce uczestniczyć w lekcjach, słuchać, ale nie udzielać się. Jeżeli natomiast chce się zgłosić, na czole avatara zaczynają migać diody – tłumaczyła prezes fundacji.

Co więcej, uczeń może wyrażać także swoje emocje i nastrój za pomocą oczu awatara. - Możemy też regulować głośność dźwięku, który dochodzi z awatara. To jest ważne, że awatar mówi głosem dziecka. To pomaga uczniom w odbiorze. Jako pierwsi w Polsce zrobiliśmy naklejki na awatara, które będą go personalizować, upodabniać do ucznia – podkreśliła Joanna Kostecka.

Inicjatywa Fundacji Mam Serce może pomóc wielu dzieciakom. Wy też możecie dołożyć swoją cegiełkę, wspierając zbiórkę.

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na platformie Player.pl.

Zobacz także:

Autor:Nastazja Bloch

Pozostałe wiadomości