Kim była Liza, ofiara brutalnego gwałtu? "Nikt nie zareagował. Umierała pięć dni"

Źródło: Dzień Dobry TVN
Seks bez zgody zostanie uznany za gwałt
Seks bez zgody zostanie uznany za gwałt
Bądź bezpieczna!
Bądź bezpieczna!
"Projekt Lady". Dom uczestniczki ucierpiał w pożarze. Trwa zbiórka pieniędzy
"Projekt Lady". Dom uczestniczki ucierpiał w pożarze. Trwa zbiórka pieniędzy
Pożar domu jednorodzinnego w Kole. Zginęła 5-letnia dziewczynka
Pożar domu jednorodzinnego w Kole. Zginęła 5-letnia dziewczynka
Uwaga! TVN: Rodzice nie puszczali dzieci do szkoły. W trosce o bezpieczeństwo
Uwaga! TVN: Rodzice nie puszczali dzieci do szkoły. W trosce o bezpieczeństwo
Bezpieczny dom dla dzieci
Bezpieczny dom dla dzieci
Od kilku dni Polska żyje śmiercią 25-letniej Lizawety z Białorusi. Młoda kobieta została brutalnie zgwałcona w centrum Warszawy. Zmarła w szpitalu. Według prasowych doniesień przestępstwo widzieli świadkowie. - Zaatakował ją na oczach ludzi - napisała w mediach społecznościowych dziennikarka Iza Michalewicz.

Gwałt w centrum Warszawy. Nie żyje 25-latka

W niedzielę, 25 lutego w godzinach porannych w centrum Warszawy znaleziono nieprzytomną kobietę. Leżała na klatce schodowej przy ulicy Żurawiej 47. Jak się okazało, 25-letnia Lizaweta została napadnięta i brutalnie zgwałcona. Gdy rano odnalazł ją dozorca, powiadomił służby. Poszkodowana była nieprzytomna i naga. Liza trafiła do szpitala w stanie krytycznym. Zmarła kilka dni później.

Sprawa ta wstrząsnęła całą Polskę. Dlaczego tak późno zawiadomiono służby? Dlaczego nikt nie pomógł młodej kobiecie? Reporterka i autorka książek Iza Michalewicz opublikowała zdjęcie 25-latki i zwróciła się do osób, które rzekomo miały widzieć przestępstwo.

Gwałt na oczach świadków. Dlaczego nikt nie ruszył na pomoc?

Śledztwo w tej sprawie trwa. Policja tego samego dnia zatrzymała Doriana S. 23-latek usłyszał zarzuty rozboju, przestępstwa na tle seksualnym oraz usiłowania zabójstwa z użyciem niebezpiecznego narzędzia. Za te przestępstwa grozi mu do 25 lat pozbawienia wolności, a nawet dożywocie.

- Dorian S. zamordował Lizawetę dla portfela, kilku kart płatniczych i dwóch telefonów - napisała reporterka.

Kilka dni temu dziennik "Fakt" przekazał istotną informację. Według gazety na nagraniach "widać, jak w trakcie brutalnego gwałtu obok przechodzili ludzie" i "nikt jednak nie reagował na to, co robił napastnik".

- Na oczach ludzi, w centrum Warszawy, przy Żurawiej 47 przyłożył jej nóż do gardła, zawlókł do bramy, zdarł z niej ubranie, dusił, brutalnie zgwałcił i zostawił na śmierć. Tak. Zaatakował ją na oczach ludzi. Nikt nie zareagował. Umierała pięć dni. Nie udało jej się uratować, choć społeczeństwo w akcie odśnieżania sumienia rzuciło się na pomoc, zbierając w kilka godzin ponad pół miliona złotych na ewentualną rehabilitację i szpital. O ratunek poprosił jej chłopak - Daniel. Nazwał swój apel wołaniem duszy - przywołała Iza Michalewicz na Instagramie.

Dlaczego nikt nie chwycił za telefon, nie zainteresował się, co dzieje się w bramie, nie interweniował? Według dziennikarzy serwisu gazeta.pl, sprawa mogła wyglądać nieco inaczej.

- Ludzie nie zdawali sobie w ogóle sprawy z tego, co tam się dzieje. Trudno szukać sensacji i dopatrywać się znieczulicy. Kobieta najprawdopodobniej była już nieprzytomna, poza tym było ciemno - przekonywała w rozmowie z gazeta.pl osoba znająca szczegóły śledztwa.

Kim była 25-letnia Lizaweta?

Lizaweta miała zaledwie 25 lat. Była uchodźczynią pochodzącą spod Mińska. W Polsce musiała radzić sobie sama, jej rodzicom bowiem odebrano prawa rodzicielskie. Dziewczyna zarabiała, szyjąc oryginalne czapki. Swoimi działami chwaliła się w mediach społecznościowych.

- Popatrzcie jej teraz w oczy wszyscy, którzy w niedzielę nad ranem przeszliście obok - napisała Iza Michalewicz.

Pod postem dziennikarki pojawiło się wiele komentarzy. Internauci nie mogli uwierzyć w zaistniałą sytuację. Niektórzy nie kryli oburzenia.

- "Jesteśmy krajem tchórzy, którzy wolą odwrócić oczy i udawać, że nie słyszą, zdarzyło mi się kilka razy zareagować w podobnych sytuacjach, nigdy nie czuję strachu, kiedy trzeba komuś pomóc. Jest mi wstyd za ludzi, za tych, którzy nie zareagowali". "Naprawdę straszne, obserwowałam tę dziewczynę przez jej talent, miałem plan nawet kupić jej super rzeczy". "Znieczulica to światowa choroba, nie ogranicza się wyłącznie do naszego narodu" - czytamy w komentarzach.

Jesteśmy serwisem kobiecym i tworzymy dla Was treści związane ze stylem życia. Pamiętamy jednak o sytuacji w Ukrainie. Chcesz pomóc? Sprawdź, co możesz zrobić. Pomoc. Informacje. Porady. 

Zobacz także:

Autor: Nastazja Bloch

Źródło: Facebook/IzaMichalewicz, gazeta.pl

Źródło zdjęcia głównego: instagram

podziel się:

Pozostałe wiadomości