Co kryje się w testerach kosmetyków? "Klientki odgryzały część pomadki, by ją wynieść"

Co kryje się w testerach kosmetyków? "Odgryzały część pomadki, by ją wynieść z drogerii"
Co kryje się w testerach kosmetyków? "Odgryzały część pomadki, by ją wynieść z drogerii"
Źródło: GettyImages / Jacob Wackerhausen
Studentki UWM wzięły pod lupę testery kosmetyków. Jak się okazało, osoby, które nakładają na twarz dostępne w drogeriach próbki produktów, mogą ryzykować swoje zdrowie. Które kosmetyki zbadano? Co konkretnie dostrzeżono pod mikroskopem? Wyniki badań są szokujące.

Dalsza część tekstu pod wideo:

DD_20241011_Gabka_rep_REP
Życie, które kwitnie na naszych gąbkach kuchennych
Źródło: Dzień Dobry TVN

Testery kosmetyków zbadane

Studentki z Wydziału Biologii i Biotechnologii UWM Dominika Ziplińska i Maja Muzyka zdecydowały się na zbadanie dostępnych w drogeriach testerów kosmetyków.

- Razem z koleżanką ze studiów Mają Muzyką podczas wizyt w drogeriach w wielu miejscach zauważyłyśmy, że młodsze od nas dziewczyny malują się testerami kosmetyków. Nie testowały ich tylko na ręku, zmywając po chwili, ale wszystko nakładały na twarz, robiąc sobie makijaż. Wiadomo, że odcień pomadki najlepiej widać na ustach, ale ogólnodostępny tester jest dotykany przez wiele rąk. To prosta droga do zarażenia się np. wirusem opryszczki. Dziewczyny, które się malowały, bardzo ryzykowały - tłumaczyła Dominika Ziplińska.

- Widziałam, jak klientki odgryzały część pomadki, by ją wynieść z drogerii - powiedziała Maja Muzyka.

Na badania zgodziły się cztery drogerie. Sprawdzono testery czterech produktów: podkładu do twarzy, korektora do twarzy, pomadki do ust i cieni do powiek.

Co kryje się w testerach kosmetyków?

Materiał do badań pobrano za pomocą jednorazowych wymazówek, zwilżonych solą fizjologiczną. Podkłady były wyciskane z tubki, ale cienie dotykano palcami.

- Korektory miały aplikator, więc jak ktoś testował produkt na ręce i potem aplikator wsadzał z powrotem, przenosił do kosmetyku mikroorganizmy - wyjaśniła jedna z autorek badań. Studentki wykonały analizę mikroskopową oraz makroskopową, obserwując, jak rosną bakterie.

Pod mikroskopem widziały m.in. gronkowce, paciorkowce, ziarniaki.

- Miałyśmy mało prób badawczych i to nam trochę utrudniło interpretację. Jestem wdzięczna za te cztery miejsca, gdzie mogłyśmy zrobić badania. W jednym z nich możliwe zanieczyszczenie było widać po stanie testerów, które były mocno zużyte i pozostawione przez klientki w różnych miejscach, rozkruszone - wskazywała Dominika.

Analiza mikroskopowa pokazała, że znaczną część stanowiły Gram-dodatnie komórki bakteryjne o kształcie ziarenkowców (34%) formujące pakietowce (62%). Gram-ujemne pakietowce stanowiły 38%. W preparatach występowały także formy kuliste, które nie tworzyły żadnych układów (16%), oraz takie, które tworzyły Gram-dodatnie: dwoinki (8%), paciorkowce (5%), gronkowce (3%). Bakterie o kształcie cylindrycznym stanowiły tylko 18% były to komórki zarówno Gram-ujemne (43%), jak i Gram-dodatnie (57%). Część z obserwowanych cylindrycznych komórek (laseczek) posiadała okrągłe ziarnistości, które zidentyfikowano jako przetrwalniki (ryc. Znikomy odsetek stanowiły bakterie o kształcie przecinkowców (5%) oraz drobnoustroje o bliżej nieokreślonych kształtach (11%).

Studentki przeprowadziły też ankietę wśród pracowników drogerii.

- Trzy drogerie zadeklarowały dezynfekcję po każdym kliencie i tam rzeczywiście było widać większą czystość produktów. Jedna z drogerii zadeklarowała, że testery utylizuje, a nie wyrzuca, co jest ważne, bo dzięki temu zanieczyszczony drobnoustrojami produkt nie trafia do środowiska - zaznaczyła współautorka badania.

Źródło: Dominika Ziplińska, Maja Muzyka, „Ocena czystości mikrobiologicznej testerów kosmetyków w drogeriach kosmetycznych”, „Wybrane zagadnienia z zakresu produkcji surowców, żywności i kosmetyków”, t. 4, pod redakcją Marka Babicza, Kingi Kropiwiec-Domańskiej, Urszuli Szymanowskiej, Wydawnictwo Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie 2024.

Zobacz także:

podziel się:

Pozostałe wiadomości