Moda i Uroda

Studentki założyły biznes i sprzedają ubrania z drugiej ręki. "Nawet z Londynu miałyśmy klientki"

Moda i Uroda

Autor:
Sabina
Zięba
Biznes z drugiej ręki
Biznes z drugiej rękiDzień Dobry TVN
wideo 2/14

Ludzie są coraz bardziej świadomi tego, że branża modowa niezwykle zanieczyszcza środowisko i ze względu na to zaczynają się interesować odzieżą z drugiej ręki. Potencjał w tym trendzie zauważyły dwie studentki oraz przyjaciółki, Marta Telenda i Natalia Kędzia. Wspólnie założyły biznes i sprzedają cudze ubrania.

Komis odzieżowy by PANTHER BUSINESS

Marta i Natalia poznały się w czasie studiów w 2017 roku. Obie pracowały wówczas jako opiekunki dla dzieci. Potem były pokojówkami w jednym z nadmorskich niemieckich miast, by następnie zająć się pracą administracyjną w spółce z branży nieruchomości. Finalnie 23 maja 2021 roku założyły komis odzieżowy.

- Niezwykłość sklepu polega na tym, że prywatne osoby, którym już się coś znudziło, albo czegoś nie założyły, a leży im to w szafie, przywożą to do nas, albo przysyłają - bo nawet z Londynu miałyśmy klientki - a my to prasujemy, upiększamy i sprzedajemy dalej - tłumaczyła Natalia Kędzia w Dzień Dobry TVN.

Moda na ubrania z drugiej ręki

Dziewczyny nie spodziewały się, że tak szybko odniosą sukces. Aktualnie sprzedają około 80 rzeczy w tydzień, a od początku istnienia komisu udało im się sprzedać 4994 rzeczy. Najwięcej klientów mają w okresie wakacji, bo w lipcu i sierpniu. Co więcej, poza sklepem internetowym mają także stacjonarny lokal w Poznaniu.

- Opiekuje się nim pani Magda. Ona tam głównie rządzi, bo jest gwiazdą sprzedaży, a my zajmujemy się sklepem w Internecie. Robimy zdjęcia w odpowiednim stylu wyprasowanych ubrań pod odpowiednim kątem i światłem, które się potem szybko sprzedają - opowiadała Natalia Kędzia w naszym programie.

Każda osoba, która przysyła do nich elementy garderoby lub przynosi je osobiście, podpisuje umowę komisową. Już wcześniej dziewczyny miały założoną działalność gospodarczą pod biznes wirtualnych asystentek, dlatego od początku zdecydowały się pośredniczyć w sprzedaży w pełni legalnie. Wiadomo, że w tym sklepie one otrzymują 40 proc., a klientki 60 proc. ze sprzedaży ubrań.

- Każda nasza klientka dostaje przed przyjściem do komisu tabelę do wypełnienia, w której musi wpisać wszystkie rzeczy, jakie przyniesie do nas (...) i może zaproponować nam cenę najwyższą i najniższą. Jeśli tego nie zrobi, same to wyceniamy i potem wysyłamy tę tabelę do wglądu do akceptacji - dodała Marta Telenda.

Jesteśmy serwisem kobiecym i tworzymy dla Was treści związane ze stylem życia. Pamiętamy jednak o sytuacji na Ukrainie.  Chcesz pomóc? Sprawdź, co możesz zrobić. Pomoc. Informacje. Porady.

Zobacz także:

Autor:Sabina Zięba

Źródło zdjęcia głównego: Mateusz Grochocki/East News

Tagi:
Prowadzący:
Tagi:
Prowadzący:
Pozostałe wiadomości