Deepfake z użyciem wizerunku Tomasza Raczka
Tomasz Raczek od lat funkcjonuje w przestrzeni publicznej jako jeden z najbardziej rozpoznawalnych krytyków filmowych w Polsce. Jakiś czas temu odkrył, że ktoś wykorzystał jego twarz i głos do stworzenia fałszywego nagrania, w którym zachęca do finansowego wspierania obcego kanału na YouTube. Nagranie, wykonane przy użyciu technologii deepfake, miało imitować jego styl wypowiedzi, jednak - jak podkreśla Raczek - efekt był wyjątkowo nieudolny.
- Jak zobaczyłem siebie mówiącego słowa, których nigdy nie wypowiedziałem, to pomimo tego, że wiem, co to jest AI, sam korzystam z AI i generalnie nie jestem wrogiem AI, to jednak mną trząchnęło. (…) Jeszcze w dodatku to, co najbardziej mnie zdenerwowało to to, że to było fatalnie zrobione. (...) Byłem zdruzgotany. Jeszcze te tureckie zęby świecące, których bym nigdy nie zrobił. No i oczywiście najgorsze w tym wszystkim jest to, że ja namawiam do płacenia za ten kanał.
Jak podkreślił, problem nie ograniczał się jedynie do naruszenia jego prywatności. Fałszywe nagranie uderzało również w jego zawodową reputację.
- Jestem krytykiem filmowym, człowiekiem, który się kojarzy z filmem, to było zamieszczone na polskim, ale mieszczącym się za granicą kanale filmowym i ja współpracuję z różnymi nadawcami, i czasem rzeczywiście się pojawiam, i proponuję jakieś filmy. (...) I nagle występuję w jakiejś zupełnie absurdalnej sytuacji, proponując kanał, który ma okropny repertuar - to dla mnie też ma znaczenie, bo to działa na moją reputację.
Jak doszło do wyjaśnienia sprawy?
Po odkryciu fałszywego nagrania Tomasz Raczek próbował skontaktować się z twórcami kanału, na którym je opublikowano. Jak relacjonował, nie było to łatwe — brakowało jakichkolwiek danych kontaktowych, a jedyną możliwością pozostawało pozostawienie komentarza pod filmem.
- Komentarz z pytaniem, z prośbą o wyjaśnienie, z protestem, że nie życzę sobie takich rzeczy - bez odpowiedzi – tłumaczył dziennikarz.
Kolejnym krokiem było nagłośnienie sprawy w mediach społecznościowych. Jednak i to nie przyniosło rezultatu. Dopiero interwencja dystrybutora, który reprezentuje interesy Tomasza Raczka, okazała się skuteczna.
- Odezwałem się do mojego dystrybutora, bo ja nie tylko jestem nadawcą i mam swój kanał na YouTube, ale mam też swojego dystrybutora, który pilnuje moich praw. Więc złożyłem prośbę o wyjaśnienie. Oni się zwrócili do dyrekcji YouTube, czyli Google, z zażaleniem i prośbą o wyjaśnienie. I to podziałało – tłumaczył krytyk filmowy.
Gdy sprawa została ostatecznie wyjaśniona, okazało się, że autorzy deepfake’a tłumaczyli swoje działania jako… eksperyment.
- Kiedy doszło do wyjaśnienia i teraz wiem, kto to zrobił, to oni mówią: "To taki eksperyment był, tak się uczyliśmy" – opowiedział gość Dzień Dobry TVN.
Walka z deepfake’ami
Dziennikarz Marcin Sawicki podkreślił, że przypadek krytyka filmowego nie jest odosobniony, a technologia deepfake staje się coraz bardziej dostępna - i coraz częściej wykorzystywana w nieuczciwy sposób. Miłośnik technologii zwrócił również uwagę na to, że wspomniany przez Raczka sposób na rozwiązanie problemu kradzieży wizerunku jest obecnie jedynym skutecznym.
- To prawdopodobnie w tej chwili jedyna skuteczna metoda walki z deep fake'ami - z sytuacjami, w których ktoś kradnie cudzy wizerunek - jeżeli ta kradzież, to klonowanie wizerunku jest naruszeniem praw autorskich – zaznaczył Marcin Sawicki.
Dziennikarz wspomniał także o znaczeniu formalnego zgłoszenia twórcy w platformie, na której dochodzi do naruszenia.
- Najważniejsze jest coś innego: trzeba być zgłoszonym w tej platformie. Jak jesteś zgłoszony, to oni wtedy uważają, że jesteś firmą, która się skarży. A w Ameryce wiadomo, że jak jest firma, która się skarży innej firmie: "Hola, zostałam okradziona’, to wtedy nagle sprawy zaczynają iść szybko" – wyjaśnił Sawicki.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.
Zobacz także:
- Powielasz trend i wrzucasz do sieci zdjęcia z 2016 roku? Ekspert ostrzega: "Zastanów się, czy warto"
- Polscy studenci triumfują w Japonii. Ich drony zachwyciły świat
- Niebezpieczeństwa w sieci. "Szukał w tzw. darknecie, czy ktoś byłby w stanie zabić jego ojca"
Autor: Berenika Olesińska
Źródło zdjęcia głównego: Michał Woźniak/East News