Powielasz trend i wrzucasz do sieci zdjęcia z 2016 roku? Ekspert ostrzega: "Zastanów się, czy warto"

dłoń, telefon ze zdjęciem
2016 challenge - zagrożenia, które niesie za sobą modny trend
Źródło: Evheniia Vasylenko/Getty Images
Użytkownicy mediów społecznościowych w ostatnich dniach chętnie wracają do zdjęć sprzed dekady. Trend publikowania fotografii z 2016 roku zdobył ogromną popularność – zarówno wśród zwykłych internautów, jak i celebrytów. Jednak za pozornie niewinną zabawą mogą kryć się poważne konsekwencje. Ostrzega przed nimi dr Kamil Stępniak, znany w sieci jako Konstytucjonalista. Ekspert zwraca uwagę, że takie publikacje bywają cennym materiałem dla algorytmów sztucznej inteligencji.

Dalsza część tekstu poniżej.

DD_20250314_Tinder_REP_napisy
Fałszywe profile, prawdziwy problem - napisy
Źródło: Dzień Dobry TVN

Fenomen powrotu do zdjęć z 2016 roku

Moda na publikowanie zdjęć sprzed dziesięciu lat pojawiła się nagle i rozlała po platformach społecznościowych w błyskawicznym tempie. Użytkownicy wrzucają fotografie z 2016 roku i opisują, co wówczas wydarzyło się w ich życiu. Trendowi ulegli również celebryci (sprawdź TUTAJ).

Wielu traktuje tzw. 2016 challenge jako niewinną zabawę. I rzeczywiście – na pierwszy rzut oka trudno dostrzec w popularnym wyzwaniu coś niepokojącego. Jednak eksperci od prawa i technologii już powoli podkreślają, że takie masowe publikowanie danych może mieć drugie dno.

Głos w tej sprawie zabrał dr Kamil Stępniak, który na Instagramie opublikował obszerny komentarz dotyczący potencjalnych zagrożeń.

- Zanim wrzuci się zdjęcie z 2016 r. w ramach popularnego trendu, warto zastanowić się: po co i komu ma to służyć - zaczął doktor prawa.

2016 challenge - trend, który karmi algorytmy

W swoim wpisie dr Kamil Stępniak zwrócił uwagę na aspekt, o którym większość internautów nie myśli – wpływ takich publikacji na rozwój sztucznej inteligencji. Jak zaznaczył:

"Tyle mówi się dziś o AI, danych i zagrożeniach z tym związanych. Tutaj - być może w ramach zupełnie niewinnego trendu – dostarczamy algorytmom dane porównawcze. Oczywiście zakładam, że nie jest to wielki spisek big techów. Warto jednak zauważyć pewne prawidłowości:

  • dostarczamy zdjęcia z czasów, w których systemy AI nie były tak zaawansowane,
  • zdjęcia z określonym odstępem czasu (zgodnie z trendem często wybieranych jest kilka fotografii),
  • zdjęcia jednoznacznie opisane - kto jest na fotografii i jaki czas dzieli poszczególne ujęcia".

Jak mogą zostać wykorzystane dane z 2016 challenge?

To właśnie standaryzacja – powtarzalność, jasne podpisy, zestawienia "kiedyś i dziś" – sprawia, że trend staje się idealnym materiałem treningowym dla systemów rozpoznawania twarzy.

- Takie dane mogą być wykorzystywane do treningu AI - chociażby do rozpoznawania twarzy mimo upływu czasu. Ale też do wielu innych celów: modelowania procesu starzenia się, zwiększania skuteczności identyfikacji, deanonimizacji starszych zdjęć czy trenowania systemów predykcyjnych. Nie wspominając już o innym - przestępczym - wykorzystaniu. Przecież ostatnio dużo pisało się o tym, jak AI przerabia zdjęcia, tworząc fałszywe materiały o charakterze intymnym - przestrzega Konstytucjonalista.

Niedawno głośno było o przypadkach generowania deepfake'ów o charakterze seksualnym, tworzonych na podstawie zwykłych zdjęć z sieci. Trend z fotografiami sprzed dekady dostarcza dodatkowych danych, które mogą ułatwić takie manipulacje.

- Prosty mechanizm społeczny, połączony z nostalgią, zmienia się w rytuał. Pamiętajmy, że raz wstawione zdjęcie do Internetu nigdy z niego nie znika. Takie trendy doskonale standaryzują dane. Warto się zastanowić, zanim wrzucimy swoje zdjęcia sprzed dziesięciu lat. Nie są to scenariusze codzienne ani masowe, ale technicznie możliwe - i właśnie dlatego warte refleksji - zaznacza dr Kamil Stępniak.

Zobacz także:

podziel się:

Pozostałe wiadomości