Małgorzata Pieczyńska z wizytą u syna i wnuczki daleko od Polski. "Staram się nawiązywać kontakt, ile się da"

Małgorzata Pieczyńska pokazała syna i wnuczkę. Mieszkają w Salwadorze
Małgorzata Pieczyńska w tropikach u wnuczki
Źródło: Dzień Dobry TVN

Małgorzata Pieczyńska zamiast białych świąt w górach czy miejskich w Warszawie wybrała te gorące w Salwadorze, małym kraju Ameryki Północnej. Wielkością przypomina województwo zachodniopomorskie, tyle że obecnie jest tam około 30 stopni Celsjusza. Aktorka poleciała w odwiedziny do najbliższej rodziny. Jak spędza tam czas? Zobacz wideo.

Małgorzata Pieczyńska w Salwadorze

W Salwadorze mieszka najbliższa rodzina Małgorzaty Pieczyńskiej - jej syn Victor, jego partnerka Lindsay oraz ich czteroletnia córka Zosia. Aktorka często odwiedza bliskich, by spędzić z nimi czas i nacieszyć się jedyną wnuczką, która jest jej oczkiem w głowie.

- Jesteśmy tu już piąty czy szósty raz. Odkąd Zosia się urodziła, to zawsze przyjeżdżamy na święta do El Salvador - powiedziała gwiazda. Jak to się stało, że jej syn zamieszkał w Salwadorze?

- Zaczęło się od wyprawy do Ameryki Centralnej. Salwador to bardzo ciekawy kraj. Jest dużo możliwości, dużo opcji do pomagania ludziom. Zakończyło się miłością do sierocińca i do dzieci, do ludzi z inną perspektywą życia - wyjaśnił Victor Wróblewski.

A mowa o sierocińcu, który Victor budował. Oprócz działań społecznych, syn Małgorzaty Pieczyńskiej prowadzi w Salwadorze normalne życie - dziecko, dom, praca.

- Wszyscy pracujemy na odległość. Próbujemy tutaj wejść w sprzedaż nieruchomości. Ja robię różne tłumaczenia, moja żona pracuje dla firm w Stanach i próbujemy wszystko po prostu w jakiś sposób złożyć do jednej dobrej kupki - stwierdził Victor z uśmiechem.

Za co Małgorzata Pieczyńska pokochała Salwador?

W Salwadorze widoki są obłędne. Małgorzata Pieczyńska wprost je uwielbia.

- Plaża jest bezkresna. Codziennie rano o 6:15 słońce wyskakuje jak z katapulty z lewej strony horyzontu, co jest dosyć śmieszne, ponieważ w Polsce oczywiście z prawej, a z lewej zachodzi. No tutaj oczywiście odwrotnie, na drugiej półkuli. Życie nad oceanem jest bardzo fajne, ale wymaga sprzątania 100 albo 500 razy dziennie, ponieważ cały czas jest wiaterek. Ten wiaterek jest cudowny, ale niesie ze sobą sól i piach. I to jest coś, co jest takim niewidzialnym, nieodłącznym elementem tego fajnego domu - podkreśliła gwiazda.

Victor Wróblewski przyznał jednak, że ten kraj nie jest miejscem do życia dla wszystkich. Dlaczego?

- Trzeba mieć odpowiedni charakter, trzeba móc się dogadywać z ludźmi w inny sposób niż w Europie. Ludzie w Ameryce Centralnej mają inną kulturę i podejście do jakiejkolwiek sprawy. Wszystko jest trochę na lewo, trochę na czarno. Nigdy się nie wie dokładnie, co się dzieje, ale dla mnie jest to częścią piękna tego kraju, że nie wszystko jest tak zupełnie oczywiste - zaznaczył.

Małgorzata Pieczyńska o relacji z wnuczką

4,5-letnia Zosia świetnie mówi po angielsku i hiszpańsku, ale wprowadzenie trzeciego języka - polskiego - na razie nie jest proste.

- Staram się nawiązywać kontakt z wnuczką tyle, ile się da. Mam z tym pewne problemy, ale w tym roku, kiedy Zosia już ma ponad 4 latka, jest dużo, dużo lepiej. Tak że razem się bawimy, liczymy, czytamy, gramy w coś. Zosia się uwielbia przebierać w różne księżniczki - opowiadała Małgorzata Pieczyńska.

- Oczywiście fajnie by było, gdyby Zosia mówiła po polsku, ale bardzo jest mi ciężko wprowadzić jeszcze trzeci język, więc rozmawia swobodnie po angielsku, po hiszpańsku. Mama bardzo poprawiła swój angielski, więc rozmawiają ze sobą po angielsku. (...) Ich relacja naprawdę poprawia się za każdym razem - podsumował Victor.

Dalszą część reportażu znajdziesz w materiale wideo.

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na Player.pl.

Zobacz także:

podziel się:

Pozostałe wiadomości