Gwiazdy

Karolina Ferenstein-Kraśko zdradza tajemnicę rodzinnej stadniny. "To wielka odpowiedzialność i obowiązek"

Gwiazdy

Autor:
Oskar
Netkowski
Kamil Piklikiewicz/East News Karolina Ferenstein-Kraśko

Karolina Ferenstein-Kraśko jest trzecim pokoleniem słynnej rodziny "koniarzy". Pasję do jeździectwa ma we krwi. Żona Piotra Kraśki opowiedziała fanom o początkach stadniny, w której mieszka dzisiaj prawie sto koni.

Karolina Ferenstein-Kraśko i konie z Gałkowa

Karolina Ferenstein-Kraśko od dziecka związana jest z końmi. Jej dziadek prowadził defiladę przed Józefem Piłsudskim i walczył w brygadzie generała Maczka, a rodzice zabierali ją na konie do Lisek, po czym sami kupili ziemię na Mazurach i założyli tam swoją stadninę.

Dzisiaj Karolina Ferenstein-Kraśko pisze kolejne rozdziały historii Gałkowa i jego podopiecznych. Pasję odziedziczyła z pewnością po przodkach - i zdążyła nią już zarazić młodsze pokolenie. Dzieci gwiazdy również chętnie próbują jazdy konno.

Karolina Ferenstein o początkach stadniny

Gwiazda chętnie pisze w mediach społecznościowych o swojej pasji, jaką są konie. Nie każdy wiedział, jak wyglądały początki legendarnego Gałkowa.

- Konie pomagają nam ponownie nawiązać bezpośredni kontakt z mądrymi realiami natury, utraconymi dla cywilizowanego człowieka. Gdy trzydzieści lat temu moja rodzina założyła stadninę mieliśmy kilka koni. Dzisiaj mamy ich prawie 100 hodowlanych, sportowych w szkole jeździeckie i tych na emeryturze - zaczęła Karolina Ferenstein-Kraśko.

- Odkąd skończyłam 18 lat decyzją moich rodziców stadnina została moją własnością. Z jednej strony to jest dziedzictwo i wielki dar, z drugiej wielka odpowiedzialność i obowiązek, praca w stadninie nigdy się nie kończy, a zwierzęta tak jak dzieci potrzebują uwagi 24 godziny na dobę. Konie są dla nas jak rodzina. Moje dzieci Konstanty, Aleksander i Lara żyją również blisko nich, blisko natury, kochają je i rozumieją. Są całym naszym życiem. W moim sercu specjalne miejsce ma Armstrong. Gdy go pierwszy raz zobaczyłam i spojrzałam w jego oczy, wiedziałam, że musimy go zabrać do siebie. Miał bardzo poważny wypadek, który wykluczał go z normalnego funkcjonowania. Gdybyśmy go nie kupili, skończyłby pewnie bardzo źle. Przez pięć lat chodził tylko po pastwiskach i regenerował swoje chore nogi po kontuzji . Teraz jest wspaniałym sportowcem i z moim synem święci triumfy na parkurach - podsumowała.

Zobacz wideo: Piotr Kraśko o trudnych momentach w karierze. "Spóźniłem się na narodziny mojego pierwszego syna"

Zobacz też:

Autor:Oskar Netkowski

Źródło zdjęcia głównego: Kamil Piklikiewicz/East News

Pozostałe wiadomości