Gorące tematy

Iranka mieszkająca w Łodzi mówi o piekle kobiet w swoim kraju. "Są aresztowane, mordowane i torturowane"

Gorące tematy

Autor:
Oskar
Netkowski
#BezCukru 11. Touska Gholami Khaljiri, irańska aktywistka
#BezCukru 11. Touska Gholami Khaljiri, irańska aktywistka
wideo 2/12

Mahsa Amini została zatrzymana przez niewłaściwie założony hidżab, który w Iranie jest nakazany przez prawo. Ten incydent wywołał lawinę protestów. Touska Gholami Khaljiri to irańska aktywistka, która od kilku lat mieszka w Łodzi i jawnie sprzeciwia się szariatowi. O sytuacji kobiet w swoim kraju opowiedziała #BezCukru w rozmowie z Oskarem Netkowskim.

Kobiety w Iranie mówią: dość!

Irańczycy wyszli na ulicę, by protestować, po śmierci 22-letniej Mahsy Amini. Kobieta została aresztowana przez policję moralności. Po zatrzymaniu z powodu "nieodpowiedniego nakrycia głowy" w niejasnych okolicznościach zapadła w śpiączkę i zmarła w szpitalu. Według jej bliskich była bita przez funkcjonariuszy.  - To moment, na który długo czekaliśmy. Ludzie mieli dość, że rząd nie mówi prawdy. Dlatego wyszli na ulice walczyć o swoje prawa. Tak bardzo, jak martwię się i jestem przerażona o ich życie, bo są aresztowani, mordowani i torturowani, tak samo jestem szczęśliwa, że osiągnęliśmy moment, w którym możemy walczyć o naszą wolność - powiedziała Touska Gholami Khaljiri.

Kobiety w ramach protestu obcinały włosy na ulicach Iranu. Ten wymowny gest to krzyk o wolność. - Jest w tym dużo smutku. Kobiety są złe, ludzie są źli, ale to właśnie ta złość popycha kobiety do tego, że publicznie obcinają swoje włosy. Są sfrustrowane tą sytuacją. Obcinają swoje włosy, żeby powiedzieć: to moje ciało. Mogę z nim zrobić, co mi się tylko podoba. To moje włosy, więc także ja zadecyduję, czy chce je obciąć, czy ukryć. Moje ciało, mój wybór. Historia wokół obcinania włosów zatoczyła koło i bardzo się zmieniła. Teraz to znak protestu dla kobiet w Iranie - mówiła aktywistka.

Iran odcięty od świata

Touska mieszka w Polsce już kilka lat i dotychczas nie miała problemu, by porozumieć się z rodziną i przyjaciółmi. Fala protestów na tyle rozwścieczyła rząd, że zaczęto blokować komunikatory.

- Od kilku tygodni nasz kontakt jest utrudniony, odkąd rząd blokuje social media. Filtrują absolutnie wszystko. VPN także nie działa. To trudne, ale kontaktujemy się ze sobą. Mam kuzynkę, która jest dla mnie jak siostra. Mieszkałyśmy nawet razem, byłyśmy współlokatorkami przez trzy lata, kiedy byłam w domu. Rozmawiałyśmy codziennie. Teraz, kiedy nawet VPN nie działa i nie ma do niego dostępu, nie rozmawiałyśmy przez dwa tygodnie… Kiedy pierwszy raz po tym czasie do mnie zadzwoniła, rozmawiałyśmy prawie trzy godziny. Miałyśmy sobie bardzo wiele do powiedzenia - zwierzała się Iranka.

- To właśnie to za czym tęsknię. Za członkami mojej rodziny i za tym, żeby rozmawiać całymi dniami. Tutaj nie mam takich możliwości, bo średnio rozumiem język polski. Trochę mówię po polsku, pewniej czuję się w angielskim, ale i tak jestem zmęczona mówieniem w innym języku, dlatego tęsknię za mówieniem w moim języku ojczystym - dodała.

Nieznane oblicze Iranu

Choć w muzułmańskim państwie na próżno szukać hucznych imprez i swobody. Mieszkańcy tego kraju znaleźli jednak sposoby, by korzystać z życia na tyle, ile to możliwe.

- To nie jest też tak, że od rana do nocy wiedziemy smutne i depresyjne życie. Krąży opinia, że wszystko jest zakazane, nie możemy w ogóle się bawić, zero alkoholu, seksu itd. To dzieje się na zewnątrz, ale życie toczy się także pod ziemią. Imprezujemy, pijemy alkohol, ludzie uprawiają seks pozamałżeński, co jest karalne w Iranie - relacjonowała Touska.

- Każdy z nas mógłby zostać zamordowany. Np. kobieta, która idzie ulicą i ma niewłaściwie założony hijab… To wszystko okupione jest ryzykiem. Domówki z alkoholem, gdzie chłopaki i dziewczyny bawią się razem, jest ryzykowne. Podróżowanie chłopaka i dziewczyny razem też jest ryzykowne - dodała.

Koszmar irańskiego więziennictwa

Protesty po śmierci Mahsy Amini mają swój tragiczny finał wśród ich uczestników. Zapadł pierwszy wyrok śmierci po zabójstwie 22-latki. Touska Gholami Khaljiri i jej rodzina dobrze wiedzą, jak okrutna potrafi być irańska władza. Jak mówi, nie zatrzymają się przed niczym.

- Mój ojciec trafił do więzienia w latach 80. Powiedział mi, że nie miał miejsca, by się położyć. To fizyczny element tortur. Powiedział mi, że wyrwali mu paznokcie u stóp. Nigdy nie odrosły prawidłowo. Tyle dowiedziałam się od rodziców na temat więzień w latach 80. Ale znęcali się także psychicznie. Polegało to na tym, że wsadzali do celi obok nowego więźnia. I nie torturowali ich, ale ciągle tych poprzednich, przez co ci nowi wyraźnie słyszeli odgłosy tortur, strzelania itd. Mogą powiedzieć ci także, że jutro zostaniesz powieszony. W końcu tego nie robili, ale powtarzali to samo w kółko przez dnie, tygodnie… Moi rodzice byli szczęściarzami, bo wyszli żywi z więzienia, ale stracili wielu przyjaciół… - opowiadała aktywistka.

Jesteśmy serwisem kobiecym i tworzymy dla Was treści związane ze stylem życia. Pamiętamy jednak o sytuacji w Ukrainie. 

Chcesz pomóc? Sprawdź, co możesz zrobić. Pomoc. Informacje. Porady.

Zobacz także:

  • 30 lat doświadczenia
  • Od 2014 roku z misją w Ukrainie, z biurem pomocowym w Kijowie
  • Opiera się na 4 zasadach: humanitaryzmu, bezstronności, neutralności i niezależności
  • Regularnie publikuje raporty finansowe ze swoich działań

Autor:Oskar Netkowski

Źródło zdjęcia głównego: Dzień Dobry TVN Online

Pozostałe wiadomości