Jak wygląda życie dzieci w Mieście Umarłych?
Varanasi to jedno z najstarszych i najświętszych miast w Indiach. Hindusi wierzą, że śmierć w tym miejscu wyzwala od reinkarnacji, czyli wędrówki dusz. Na ciągnących się przez 5 kilometrów kamiennych schodach prowadzących prosto do wód Gangesu znajdują się dwie gaty śmierci. To właśnie tam ciała zmarłych palone są od setek lat. Jednak nie wszystkie zwłoki poddane są tej procedurze, np. kobiety w ciąży, dzieci, samobójcy trafiają do rzeki bez kremacji. Po drugiej stronie Gangesu czekają na nich Aghori nazywani też Czarnymi Sadhu. Wyławiają oni ciała zmarłych z rzeki, żeby pomóc zbłąkanym duszom wyzwolić się z kręgu życia i śmierci. Są wyznawcami Śiwy - hinduskiego boga niszczyciela, który jest symbolem miasta Varanasi. To właśnie tutaj jego wizerunek jest najczęściej wykorzystywany.
Ogromna grupa dzieci przebiera się za bóstwo. Błogosławią pielgrzymów i rysują na ich czole znak boga. W ten sposób zdobywają pieniądze na utrzymanie. Najwięcej mogą zarobić podczas ceremonii Ganga Aarti, na którą każdego dnia przybywają tysiące pielgrzymów.
Warto dodać, że pracujące dzieci - mimo iż rząd zapewnia darmową edukację, a także wszystkie niezbędne przybory - nie chodzą do szkoły. Władze próbują z tym walczyć. - Wszystkie dzieci pracujące rząd ma obowiązek znaleźć. Policja szuka takich dzieci i nakazuje ich rodzicom przyprowadzić je do szkoły - powiedział nauczyciel w rozmowie z Marzeną Figiel-Strzałą.
Przebieranie się za bóstwa to tylko jeden ze sposobów, w jakie dzieci zdobywają pieniądze. Niektóre sprzedają świeczki, jeszcze inne handlują bransoletkami. Co ciekawe, ich rodzicom w ogóle to nie przeszkadza. - Dzieciom chętniej ludzie dają pieniądze niż dorosłym. Jeśli ktoś zapyta cię o pieniądze, możesz powiedzieć nie, jeśli jednak poprosi cię o nie dziecko, nie będzie ci łatwo odmówić. Nawet jeśli nie chcesz, w końcu zdecydujesz się mu pomóc i rodzice doskonale o tym wiedzą - powiedział Manoj Yadav, tłumacz, przewodnik.
Co będzie dalej z dziećmi z Miasta Umarłych?
Szacuje się, że na całym świecie pracuje ok. 170 milionów dzieci. 70 proc. w rolnictwie, 20 proc. w usługach, a 10 proc. w przemyśle. Co gorsza, bardzo często zdarza się, że pracujące dziecko jest jedynym żywicielem rodziny. - Rodzice z racji tego, że zarabiają dzieci, po prostu nic nie robią - powiedziała Marzena Figiel-Strzała.
O ile turyści chętnie dają pieniądze małym dzieciom, to do tych starszych podchodzą z większą rezerwą. - Sytuacja jest taka, że nastoletnie dziecko nie ma wykształcenia. Nie potrafi podjąć żadnej innej pracy, bo nigdy żadnej innej pracy nie wykonywało. Co robi? Zakłada rodzinę i wysyła swoje malutkie dzieci i błędne koło się toczy - dodała nasza rozmówczyni.
Czy można je zatrzymać? Dowiecie się tego z dalszej części rozmowy.
Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Pełne odcinki znajdziesz na platformie Player.pl.
Jesteśmy serwisem kobiecym i tworzymy dla Was treści związane ze stylem życia. Pamiętamy jednak o sytuacji w Ukrainie. Chcesz pomóc? Sprawdź, co możesz zrobić. Pomoc. Informacje. Porady.
Zobacz także:
- "W 2 dni dostała 29 napadów padaczkowych". Rodzice przemierzają świat, by stworzyć lek dla córeczki
- Nauczycielki w przedszkolu nie chciały podawać leków choremu 4-latkowi. "Inne dzieci mają tego nie widzieć"
- Spodziewa się bliźniaczek, ale ludzie nie wierzą, że jest w ciąży. "Dopóki się nie odwrócę"
Autor: Katarzyna Oleksik
Reporter: Marzena Figiel-Strzała