- Prezeska OTOZ Animals Ewa Gebert podkreśla, że problem złego traktowania zwierząt w Polsce jest ogromny, a zimowe mrozy jeszcze bardziej go uwidaczniają.
- Organizacje prozwierzęce w całym kraju codziennie otrzymują tysiące zgłoszeń o cierpiących zwierzętach, a świadkowie takich sytuacji powinni natychmiast zawiadomić policję lub organizację ochrony zwierząt.
- Schroniska, takie jak to w Krakowie, organizują akcje czasowej adopcji psów na czas mrozów, a społecznicy apelują o wsparcie.
Dalsza część artykułu znajduje się pod materiałem wideo
Zimą uwidacznia się skala problemu okrucieństwa wobec zwierząt
Od początku roku w całej Polsce utrzymuje się minusowa temperatura. Prognozy Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej wskazują, że taki stan rzeczy utrzymywać się będzie w różnych częściach Polski co najmniej do następnego piątku. Najzimniej będzie w ten weekend. W nocy z soboty na niedzielę termometry na południowym wschodzie wskażą do minus 16 st. C. Zimą zwierzętom w całej Polsce pomagają organizacje działające na rzecz ochrony zwierząt. Prezeska Ogólnopolskiego
Skala niehumanitarnego traktowania zwierząt jest w Polsce ogromna, a zima tylko ten problem uwydatnia – oceniła prezeska OTOZ Animals Ewa Gebert. Świadek takiej sytuacji powinien w pierwszej kolejności poinformować najbliższą organizację ochrony zwierząt lub policję – dodała.
Dramatyczna skala tragedii zwierząt zimą
Towarzystwa Ochrony Zwierząt Animals Ewa Gebert w rozmowie z PAP podkreśliła, że organizacja jest zalewana telefonami od ludzi zgłaszających przypadki niehumanitarnego traktowania zwierząt. Dodała, że inspektoraty w kilku miejscach w Polsce cały czas interweniują. W takiej samej sytuacji są inne prozwierzęce organizacje. Każdego dnia odbierają tysiące telefonów ze zgłoszeniami. Podkreśliła, że skala problemu niehumanitarnego traktowania zwierząt jest w Polsce ogromna, a zima ten problem uwydatnia.
– W środę mieliśmy dramatyczną interwencję w Dzierżążnie (woj. pomorskie). Dostaliśmy zgłoszenie o psach pozostawionych na mrozie bez opieki. Osoba zgłaszająca widziała przez ogrodzenie, że leży jakiś mały psiak, który się nie rusza, więc pojechaliśmy. Podczas interwencji odebraliśmy mamę szczeniaka i dwa inne psiaki. Niestety ten szczeniak, którego również znaleźliśmy, zamarzł i nie udało nam się go uratować. Właściciel twierdził, że on się źle czuje, że ma gorączkę i nie może się właściwie opiekować psami. Jeżeli ktoś nie może się właściwie opiekować psami, to po co ludzie mają zwierzęta, po co ludzie trzymają je w kojcach czy na łańcuchach? – powiedziała.
Co zrobić, kiedy widzimy zaniedbane zwierzę zimą?
Podkreśliła, że widząc przypadek, w którym zdrowie i życie zwierzęcia są zagrożone, należy w pierwszej kolejności poinformować najbliższą organizację ochrony zwierząt lub policję.
– Warto również podjąć próbę porozmawiania z właścicielem, poinformowania o tym, że istnieje coś takiego jak ustawa o ochronie zwierząt, a trzymanie zwierząt na mrozie zagraża ich życiu – wskazała.
Zaznaczyła również, że ważną rolę, nie tylko w okresie zimowym, odgrywają schroniska dla bezdomnych zwierząt. Zaapelowała o to, aby ludzie przekazywali do nich najpotrzebniejsze rzeczy, takie jak kubraki dla psów, grube koce czy dobrą jakościowo karmę.
Domy tymczasowie w mrozy
Dodała, że niektóre schroniska w Polsce organizują akcje przekazywania ludziom psów do domów pod opiekę na czas mroźnych dni.
Na takie rozwiązanie zdecydowało się m.in. Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt w Krakowie. Szuka ono domów tymczasowych dla 30 psów. Warunkiem jest tam możliwość przygarnięcia zwierzęcia na minimum dwa tygodnie.
„Nie ukrywamy, że zależy nam, aby opiekun miał doświadczenie z psami” – podało schronisko w mediach społecznościowych. Akcja wydawania zwierząt na tymczasowy pobyt będzie prowadzona tam w sobotę od godz. 10.00. Obecnie schronisko zamieszkuje blisko 500 zwierząt. Podobne akcje zdarzały się również w poprzednich latach. Na początku 2024 r. do adopcji tymczasowej wydano ponad 120 psów, część z nich została u opiekunów na stałe.
Zdaniem prezeski OTOZ Animals jedynym pozytywem, który można dostrzec w obecnej sytuacji, jest to, że ludzie nie boją się już zgłaszać przypadków złego traktowania zwierząt.
– Z jednej strony bardzo się cieszymy, że możemy ratować te zwierzęta, ale kiedy jedziemy na miejsce zgłoszenia, to widzimy, co się naprawdę dzieje w Polsce – powiedziała. – Psy są najwierniejszym przyjacielem człowieka. Bądźmy dobrzy dla zwierząt. Ich okrutne traktowanie jest nieludzkie i pozbawione uczuć – zaapelowała.
Działania rządu w sprawie ochrony praw zwierząt
Wyraziła także nadzieję na to, że posłowie w 2026 r. rozpoczną procedowanie projektu obywatelskiego „Stop łańcuchom, pseudohodowlom i bezdomności zwierząt”. Przypomniała, że projektowana regulacja podpisana przez ponad pół miliona obywateli porusza kompleksowo kwestię poprawy dobrostanu zwierząt. Wnioskodawcy proponują w niej zmiany, które umożliwiłyby m.in.: wprowadzenie zakazu trzymania psów na łańcuchach i regulację w sprawie kojców, zakazanie używania fajerwerków, zlikwidowanie pseudohodowli czy poprawienie warunków dla zwierząt w schroniskach.
W ostatnich dniach media nagłośniły sprawę Śnieżynki, porzuconego przez właściciela psa, który spędził na śniegu przy torach kolejowych co najmniej 24 godziny. Radna gminy Wielbark (pow. szczycieński) Kornelia Kostrzewa 4 stycznia opublikowała na Facebooku nagranie z interwencji. Pokryty śniegiem pies skomlał, kręcąc się w kółko po wydeptanym śniegu obok torów. – Dostałam telefon od jednej z mieszkanek naszej gminy. Pojechałam tam z moją mamą i zobaczyłyśmy, a właściwie na początku usłyszałyśmy Śnieżynkę. Zabrałyśmy ją do samochodu, później do domu, żeby ją ogrzać. Kiedy już się trochę ogrzała i temperatura się ustabilizowała, pojechałyśmy do zaprzyjaźnionej przychodni w Szczytnie, która przyjęła Śnieżynkę po godzinach w niedzielę – powiedziała PAP radna Kornelia Kostrzewa.
Badania wykazały, że pies był bardzo zaniedbany, z pyszczka lała mu się ropa, miał hipotermię i najprawdopodobniej związane z nią problemy neurologiczne. Miał też niewydolność serca. Śnieżynka dostała serię leków i spędziła noc w domu Kostrzewy. Następnego dnia ponownie dostała leki, jednak wieczorem zaczęła słabnąć, a nad ranem odeszła.
Według rozmówczyni PAP problem wolnochodzących psów może usypiać czujność mieszkańców. Podkreśliła, że w Wielbarku i okolicznych miejscowościach pies chodzący luzem, bez właściciela jest dla ludzi normalnym widokiem.
– Pani, która zobaczyła Śnieżynkę, przejeżdżając obok niej poprzedniego dnia, pomyślała na początku, że jest to jeden z psów wolnochodzących. Dopiero na następny dzień, kiedy zobaczyła, że ten pies dalej tam siedzi, powiadomiła mnie – powiedziała. Kostrzewa działa w Towarzystwie Opieki nad Zwierzętami w Szczytnie. Podkreśliła, że sytuacji, w których zwierzęta potrzebują pomocy organizacji, jest bardzo dużo, ale najważniejsza zawsze jest reakcja osób, które je zaobserwują.
– Niestety w okolicznych wioskach przy co drugim domu widzimy psy na łańcuchach. Staramy się poruszać ten problem, zimą rozdajemy ulotki o tym, jak powinno się dbać o zwierzęta, to nadal nie zawsze to działa – przyznała.
Zobacz także:
- Zwierzęta aktywne zimą. Które nie zapadają w sen zimowy? Jak sobie radzą?
- Jak zwierzęta radzą sobie z nadejściem zimy? "To futro jest taką izolacją"
- Zimowe ptaki. Które z nich można spotkać w Polsce w chłodne miesiące?
Autor: TS/kblu/ joz/
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: Yurikr/Getty Images