Zmarł Polak, który w stanie wegetatywnym przebywał w brytyjskim szpitalu. O sprowadzenie go do kraju walczyło MSZ

szpital w Plymouth
TVN24
Polak, który przebywał w szpitalu w brytyjskim Plymouth, nie żyje. Mieszkający w Anglii mężczyzna w listopadzie doznał ataku serca, po którym zapadł w śpiączkę. Lekarze stwierdzili, że doszło do trwałego uszkodzenia mózgu, a sąd zgodził się na odłączenie go od aparatury podtrzymującej funkcje życiowe. Rodzina była podzielona w tej sprawie.

Śmierć Polaka mieszkającego w Anglii potwierdziła Polskiej Agencji Prasowej jego rodzina. W poniedziałek wieczorem szpital, gdzie przebywał mężczyzna, informował bliskich, że jego stan znacząco się pogorszył.

Plymouth: śmierć Polaka w szpitalu

Mężczyzna, którego danych nie ujawniono, w listopadzie 2020 roku doznał zatrzymania pracy serca na co najmniej 45 minut, po czym zapadł w śpiączkę. Trafił wtedy do szpitala klinicznego Derriford Hospital w Plymouth w południowo-zachodniej części kraju, gdzie lekarze stwierdzili, że doszło u niego do trwałego uszkodzenia mózgu. Według relacji lokalnej gazety "Belfast Telegraph", specjaliści, którzy leczyli mężczyznę, ocenili, że jego stan nie ulegnie już poprawie.

Placówka w związku z tym wystąpiła do sądu o zgodę na odłączenie od aparatury podtrzymującej życie. 15 grudnia sąd opiekuńczy, zajmujący się sprawami dotyczącymi osób ubezwłasnowolnionych lub niemogących samodzielnie podejmować decyzji, orzekł, że w obecnej sytuacji podtrzymywanie życia mężczyzny "nie jest w jego najlepszym interesie".

Podczas rozprawy sędzia wysłuchał żony mężczyzny, która przekonywała, że jej mąż nie chciałby być obciążeniem i powinno się pozwolić mu umrzeć. Przeciwne były matka i siostra, a także mieszkające w Anglii druga siostra mężczyzny i jego siostrzenica, według których mężczyzna z powodu wyznania, jako katolik, chciałby chronić swoje życie.

Walka w sądach o życie Polaka

Po dwóch dniach od odłączenia Polaka od aparatury przywrócono sztuczne podtrzymywanie jego życia, ponieważ rodzina złożyła apelację od wyroku sądu. Tej jednak nie przyjęto i po raz kolejny Polak został odłączony od aparatury, tym razem na pięć dni. Po tym czasie część rodziny, walcząca o podtrzymanie życia mężczyzny, przedstawiła nagranie, na którym mrugał oczami w trakcie jej obecności w szpitalu, co miałoby według nich świadczyć o poprawie jego stanu zdrowia. Rodzina zaproponowała także przetransportowanie mężczyzny do Polski, gdzie mógłby zostać dalej utrzymywany przy życiu. Na to jednak nie zgodziła się żona Polaka.

Na dwudniowym posiedzeniu 30 i 31 grudnia sąd opiekuńczy odrzucił te dowody, wyjaśniając, że nagrane smartfonem wideo nie ma takiej samej wagi jak badania lekarskie. Matka i siostra mężczyzny złożyły wniosek do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPC). Ten 7 stycznia nie przyjął skargi, w związku z czym następnego dnia ponownie odłączono pozostającego w śpiączce Polaka od pożywienia i wody.

11 stycznia rodzina poinformowała, że Polakowi znów podawana jest woda, bo sąd ma ponownie rozpatrzyć apelację. Kolejny raz została ona odrzucona i ponownie trafiła do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. 13 stycznia ETPC odrzucił skargę ze względu na to, że nie dostrzegł naruszenia praw człowieka, a to pozwala szpitalowi ponownie odłączyć podawanie mu pożywienia i wody.

MSZ walczyło o sprowadzenie Polaka do Polski

W piątek, 15 stycznia polskie MSZ opublikowało pierwszy komunikat w związku ze sprawą. W niedzielę, 17 stycznia, szef resortu spraw zagranicznych Zbigniew Rau zapewniał w Programie Pierwszym Polskiego Radia, że ministerstwo zrobiło wszystko, aby pomóc Polakowi. Przekazał, że wysłał notę dyplomatyczną do swojego brytyjskiego odpowiednika, MSZ trzykrotnie występowało z wnioskiem wspierającym skargę polskiej części rodziny chorego do ETPC, a marszałek Sejmu Elżbieta Witek "w bardzo osobistym liście" zwróciła się do spikera Izby Gmin.

W poniedziałek, 18 stycznia o sprawie Polaka z ambasador Wielkiej Brytanii Anną Clunes rozmawiał Krzysztof Szczerski, sekretarz stanu w kancelarii prezydenta.

- Nie ukrywam, że rozmowa była trudna, rozmawiałem także z Ambasadorem RP w Londynie, jestem cały czas w kontakcie z polskimi konsulami, którzy są na miejscu w Plymouth – napisał Szczerski na Twitterze.

O podjęcie działań w sprawie mężczyzny zaapelował także przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, arcybiskup Stanisław Gądecki. Zwrócił się on do przewodniczącego Konferencji Episkopatu Anglii i Walii, kardynała Vincenta Nicholsa. W liście ocenił, że Polak "de facto został skazany na śmierć przez zagłodzenie". Gądecki zwrócił uwagę, iż "władze naszego kraju zapewniły, że pokryją koszty leczenia i transportu".

22 stycznia wiceszef resortu sprawiedliwości Marcin Warchoł informował o przesłaniu do konsulatu w Londynie paszportu dyplomatycznego dla mężczyzny.

- Wszczęta jest w tej chwili procedura objęcia go immunitetem dyplomatycznym – dodał wiceminister. Wniosek poparł szef MSZ Zbigniew Rau. Nadanie Polakowi, leżącemu w szpitalu w Plymouth, statusu przedstawiciela dyplomatycznego umożliwiłoby przetransportowanie go do Polski, na co - ze względu na stan zdrowia - nie zgodził się brytyjski sąd.

"Jesteśmy przygotowani do transportu Polaka ze szpitala w Plymouth do Polski, ale teraz decyzja jest po stronie brytyjskiego wymiaru sprawiedliwości" - mówił rzecznik Ministerstwa Zdrowia. Zobacz wideo:

x-news

Zobacz też:

Kajetan P. skazany na dożywocie za zabicie lektorki. Mężczyzna przyznał się do zarzutów i nie okazał skruchy

Zgwałcił i śmiertelnie pobił 3-letniego chłopca. Prokurator generalny domaga się surowszej kary: "Nie ma mojej zgody na tak niski wyrok za bestialską zbrodnię

Polacy chorują ze stresu. Jak sobie z nim radzić? Lekarz: "Wystarczy wprowadzić w życie zasadę czterech S"

Autor: Luiza Bebłot

Źródło: TVN24

podziel się:

Pozostałe wiadomości