Robert Stockinger jest dziennikarzem Dzień Dobry TVN. Mało osób wie, że Robert potrafi chodzić na rękach i nigdy nie wyjdzie z domu bez sportowego stroju - nigdy nie wiadomo, kiedy nadarzy się okazja na szybki trening. Jeżeli chcecie poznać inne ciekawostki na temat Roberta Stockingera - przeczytajcie nasz kwestionariusz.

Dzień zaczynam od… czytania książek mojej córce. Oliwka ma półtora roku i wstaje bardzo wcześnie. Czasem budzi mnie wołanie „Tato czytaj!”

Ranny ptaszek czy nocny marek? Jestem typowym rannym ptaszkiem. Szkoda mi dnia na spanie. Lubię poranki dlatego im wcześniej wstaję, tym dłużej one trwają.

Gdy słyszę „Dzień Dobry TVN” to… wytężam słuch, bo to o mnie i mojej drużynie. Niezależnie w jakim zakamarku Polski jestem, to najczęściej słyszę pochlebne słowa o naszym programie. To bardzo miłe.

Nigdy nie wyjdę domu bez… stroju sportowego. Nigdy nie wiadomo, kiedy nadarzy się okazja na szybki trening.

W dobry nastrój wprowadza mnie… wysiłek fizyczny. Staram się jak najczęściej w ten sposób wprowadzać się w dobry nastrój.

Mam słabość do… słodyczy. Śniadania jadam na słodko ale obiad i kolację też mógłbym jeść tylko takie.

Najbardziej boję się… o moje dziewczyny. Córkę Oliwię i żonę Patrycję.

Mało kto wie, że potrafię… chodzić na rękach.

Najlepsza rada jaką otrzymałem w życiu to? „Nie martw się tym, na co nie masz wpływu”.

Gdybym nie robił tego, co teraz, to byłbym…lektorem filmowym. To praca w ciszy i skupieniu. Tylko lektor, mikrofon, tekst i mała lampka (nie wina). Jest w tym jakaś magia.

Słowa, których nadużywam? „Proszę o zwięzłe odpowiedzi, na wejście mamy 4 minuty”. Tę formułkę powtarzam prawie codziennie.

Nastoletniemu sobie poradziłbym… „Złaź z boiska. Serio, nie będziesz piłkarzem”.

Gdybym mógł zamienić się z kimś miejscami na jeden dzień to byłaby to… gwiazda rocka. Raz wychodzę na wielką scenę, daję czadu i mogę wracać na swoje miejsce.

Idealne miejsce na relaks to… Las Kabacki. Tam spaceruję z córką, biegam, jeżdżę na rowerze. Idealne miejsce żeby złapać oddech.

Jeśli aktywność fizyczna, to najchętniej… cross fit. Od kilku lat poświęcam na to dużo czasu. Staram się zaczynać dzień od treningu w klubie. Czasem jeżdżę na godz. 6.20. To daje energię na cały dzień.

Nie odbiorę telefonu, bo… prowadzę łączenie na żywo. Zawsze przed wejściem wyłączam telefon, a potem zapominam go włączyć.

Za swój największy sukces zawodowy uważam… robię to co kocham i spełniam swoje marzenia. Spotykam fascynujących ludzi, z którymi jeździłem czołgami, latałem odrzutowcami, spałem w dziczy czy kąpałem się w przeręblu.

Najwięcej pieniędzy w życiu wydałem na… podróże. Było warto.

Najśmieszniejsza rzecz, która zdarzyła mi się w pracy… podczas łączenia zgubiliśmy pierwszego w Polsce kota z in vitro. Zjadła go trema i dał nogę, a my byliśmy zajęci wywiadem z właścicielką i nie zauważyliśmy, w którą stronę poszedł. Znalazł się ale po długiej akcji poszukiwawczej.

Zobacz też:

Co sądzisz o tym artykule?
85
8
Wybrane dla Ciebie
Komentarze
0