Nasze akcje

Dzieńdobrobus dojechał do ostatniego przystanku. Co ciekawego wydarzyło się na trasie?

Nasze akcje

Dzieńdobrobus dojechał do ostatniego przystanku. Co ciekawego wydarzyło się na trasie?

Przejechaliśmy 3052 kilometry, odwiedziliśmy 8 miejscowości i poznaliśmy ponad 100-kę niezwykłych osób. Dzieńdobrobus przez dwa miesiące przemierzał Polskę w poszukiwaniu pięknych miejsc, dobrych, życzliwych ludzi i budujących, inspirujących historii. O najciekawszych wydarzeniach na trasie Piotr Wojtasik rozmawiał z Tomkiem Łysakowskim, kierowcą Dzieńdobrobusa.

Dzieńdobrobus kończy podróż

Nasz jelcz to nie byle kruszynka, waży 8 ton. We wrześniu i październiku przejechaliśmy nim 3052 kilometry. 

Reakcje były niesamowite. To jest ogromna przyjemność, kiedy jedziesz takim wspaniałym ogórkiem i ludzie do ciebie machają, pozdrawiają, migają światłami, trąbią, zatrzymują, żeby zrobić nam zdjęcie lub nagrać filmik

- opowiada Tomek Łysakowski, kierowca Dzieńdobrobusa.

Podczas 3 wyjazdów, czyli w Międzyzdrojach, Kołobrzegu i Sannikach Piotrkowi, towarzyszyła nam Diana Kautz, a pierwszego Dzieńdobrubusa współprowadził Bartek Jędrzejak. Nasz jingiel wykonały zespoły w Supraślu, Kołobrzegu, Międzyzdrojach, Grójcu, Mrozach i Sannikach. 

Dzieńdobrobus dojechał do ostatniego przystanku, czas żeby przez zimę odpoczął.

Dzisiaj symbolicznie zamykamy drzwi. Ale tylko mówimy - do zobaczenia

- podkreśla Piotr Wojtasik.

Bardzo dziękujemy widzom za te niezwykłe spotkania. Nie żegnamy się, bo chcemy pozostać w kontakcie. Jeśli macie fajne inicjatywy, coś robicie, czym chcielibyście się podzielić i pochwalić,  piszcie na adres ddtvn@tvn.pl lub na naszych mediach społecznościowych. Z przyjemnością Was odwiedzimy.

Dzieńdobrobus przemierzał Polskę

Dzieńdobrobus odwiedził 8 miejscowości. Tam poznaliśmy ponad 100-kę niezwykłych osób.

W Piątku pani Teresa, wikliniarka, pokazała nam prawdziwe cuda z wikliny, a miejscowi rolnicy poczęstowali swoimi najlepszymi zbiorami. Nieocenioną pomoc okazało też Towarzystwo Miłośników Piątku.

W Supraślu poznaliśmy mistrzynię babki ziemniaczanej, a trzeba przyznać, że i kiszka skradła nasze serca. Tatarka Ala przybliżyła nam tatarskie smaki i ugościła po królewsku. Dowiedzieliśmy się też wszystkiego o borowinie, a młodzież z Liceum Plastycznego - jako pierwsza narysowała nasz Dzieńdobrobus.

W Międzyzdrojach Piotrek spotkał się z Aleksandrem, pierwszym dzieckiem urodzonym w 2020 r. Poznaliśmy też fantastyczny zespół Bryza, była okazja, żeby potańczyć zumbę na piasku i skosztować nadmorskich przysmaków. Rozmowa z kitesurferami na dachu naszego Dzieńdobrobusa też z pewnością zostanie zapamiętana.

W Kołobrzegu Piotrek miał szansę nauczyć się żeglowania. Porozmawiał też z rybakami o ich pracy, a o życiu w nadmorskim kurorcie opowiedzieli bardzo utalentowani członkowie wielopokoleniowego chóru Mayol.

Grójec wszystkim kojarzy się z jabłkami i nasze spotkanie było jak najbardziej im poświęcone. Dzięki panu Wojtkowi, który uprawia te owoce od lat, dowiedzieliśmy się, że to, jakie jabłka kupujemy zdradza nasz wiek. Mistrz Świata w karate oraz jego podopieczni udowodnili, że nie tylko przeciwnik im nie straszny, ale również i deszcz. Poznaliśmy człowieka, który znalazł się w księdze Rekordów Guinessa. Mistrzynie szarlotki upiekły dla nas prawdziwe przysmaki, a Małgosia Gwiazda poczęstowała rewelacyjnymi sokami. Zresztą to nie jedyna gwiazda w Grójcu - drugą bez wątpienia okazał się osiołek Bolek.

W Mrozach spotkaliśmy zespół Indigo, który  - podobnie jak my - w tym roku obchodzi 15-lecie. O zbiorach ze swojej farmy ekologicznej opowiedział nam Maciek (przepyszne chipsy z jarmużu). Pani Ania zaskoczyła zastosowaniem pyłku z kurek i udzieliła rady wszystkim fanom grzybów, którzy boją się zerwania tych niewłaściwych, bo jak mawia "czego nie znam, to nie zbieram".

Sanniki to niezwykłe miejsce na mapie Polski, z przepięknym pałacem i Fryderykiem Chopinem w tle. Była okazja zatańczyć z zespołem Pieśni i Tańca w Sannikach. Dowiedzieć się czym są "klapok", "ptaki" i "wesela". 

Nowe Kawkowo przywitało nas cudowną, jesienną pogodą i zapachem suszonej lawendy. To właśnie tu, w warmińskiej wsi, Asia Posoch ma największe pole lawendy i robi z niej cuda. Uciekła z wielkiego miasta w poszukiwaniu spokoju i swoje miejsce znalazła w Nowym Kawkowie, które chyba coś w sobie ma, bo przyciąga artystów jak magnez. Są tu też tacy, którzy z wielkiego świata powrócili na wieś, żeby jak Letycja robić przepiękną ceramikę.

Polska z perspektywy Dzieńdobrobusa. Zobacz wideo:

"Polska z perspektywy Dzieńdobrobusa"

Zobacz też:

Dzieńdobrobus w Mrozach. Miasto zaprasza na pierwszy festyn archeologiczny 

Dzieńdobrobus w Grójcu. Miasto, które jabłkami stoi

Dzieńdobrobus w Kołobrzegu. Miasto sportów wodnych i rybołówstwa

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Pełne odcinki znajdziesz w serwisie Player.pl

Reporter: Bartek Dajnowski
Co sądzisz o tym artykule?
65
5
Wybrane dla Ciebie
Komentarze
0