Psychologia

Toksyczne relacje z rodzicami. "Prosi, bym wyjechała na 2 miesiące, bo u nas będzie nocować jego mama"

Psychologia

Autor:
Berenika
Olesińska
Matka i dorosły syn

Słowo "toksyczność" jest w ostatnich latach bardzo mocno eksploatowane w dyskursie publicznym. Nie zawsze to, co odstaje od normy, jest szkodliwe, więc warto uważać na zbyt pochopne diagnozy. Ale istnieją pewne oznaki, które świadczą, że relacji pomiędzy dorosłym dzieckiem a jego rodzicem nie można zaliczyć do zdrowych. Na łamach dziendobry.tvn.pl opowiedziała o tym psycholog Marzena Mawricz.

Maminsynek czy opiekuńczy syn?

Każdego roku prosi swoją żonę, aby ta wyprowadziła się z ich wspólnego mieszkania na dwa miesiące. Powód? Z Irlandii przyjeżdża jego matka, która chce spędzać czas z synem wyłącznie sam na sam. On nie widzi w tym nic złego. Funduje partnerce przymusowe wakacje, pakuje jej walizki i zawozi na wieś do teściów. Adrianna ma już dość. - A co będzie, gdy pojawiają się dzieci? Też nas wyrzuci z domu, by spełnić zachciankę mamusi? - pyta.

Zazwyczaj próbowała go usprawiedliwiać oraz doceniać tę miłość i szacunek, którymi darzy matkę. - Widziałam w nim wrażliwość. Przyznam, że nawet ujmowała mnie w nim ta opiekuńczość. Rozumiem, nasze mieszkanie jest małe i nie pomieścimy się we trójkę. Ale gdzie w tym wszystkim jestem ja? Mam być dla niego żoną tylko przez dziesięć miesięcy w roku? - zastanawia się trzydziestolatka. Im jest starsza, tym bardziej zauważa, że relacja męża z rodzicielką nie jest standardowa.

Problemy natury psychologicznej

Psychoefekty - codziennie wpływają na nasze życie
Psychoefekty - codziennie wpływają na nasze życie Dzień Dobry TVN
wideo 2/10

- Wiem, czym jest przyjaźń z matką. Sama dzwonię do mojej kilka razy dziennie, bo wzajemnie się o siebie martwimy. Zawsze bierzemy swoje zdanie pod uwagę. Pamiętam, że od najmłodszych lat byłyśmy sobie najbliższe. Nie zmienia to faktu, że ani mnie, ani mojej mamie nawet przez myśl by nie przeszło, żeby na dwa miesiące de facto rezygnować z mojego małżeństwa wyłącznie dla jej wygody. To egoizm, a nie miłość do dziecka. Ale mój partner tego nie zauważa - opowiada serwisowi dziendobry.tvn.pl Adrianna. 

Toksyczna relacja dorosłego dziecka z rodzicem - kto jest winien?

Mąż Adrianny jest modelowym przykładem maminsynka, który ze względu na emocjonalne uzależnienie od matki nie potrafi podejmować samodzielnych, dobrych dla małżeństwa decyzji. Mamy jednak świadomość, że problem z odróżnieniem zdrowej relacji z rodzicami, od tej toksycznej mają również kobiety. Skupmy się więc na samym zjawisku, bez generalizowania i podziału na płeć. Kto odpowiada za tę sytuację - rodzic czy dorosłe dziecko?

- Za toksycznymi relacjami stoi niedojrzałość emocjonalna rodziców. Owa niedojrzałość przejawia się brakiem autonomii rodzica i prowadzi do wielu nadużyć emocjonalnych kierowanych wobec dziecka. Motywacja rodzica oparta jest na jego egoizmie i braku koherentnej tożsamości, która stanowi o odpowiedzialności za siebie i własną autonomię. Nie ma sensu zatem oczekiwać zmiany, bo rodzic ani jej sam z siebie nie potrzebuje, ani nie rozumie - odpowiada na nasze pytanie psycholog Marzena Mawricz.

Ekspertka zauważa, że negatywne skutki niewłaściwego zachowania niedojrzałych rodziców odczuwa w głównej mierze dziecko. Jest ono bowiem wychowane w konkretnym modelu rodziny, dlatego przenosi swoje przyzwyczajenia na relacje z innymi osobami, w tym na związek partnerski. - Kiedy dzieci przestają być dziećmi i stają się dorosłymi osobami, zauważają dopiero, jakim wpływom byli i są poddawani. Wzbudza to często w nich gniew, smutek i żal - przekonuje psycholog.

To jednak żadna reguła, ponieważ niektórzy, tak jak mąż Adrianny, w ogóle nie widzą lub nie chcą widzieć toksycznych zachowań rodziców. W jeszcze gorszym przypadku, mimo że dostrzegają problem, nadal poddają się manipulacjom matki bądź ojca. - Spragnieni ich miłości ulegamy żądaniom, pozwalamy na szantaże emocjonalne. Wpadamy w dręczące poczucie winy. Wpędzamy się w negatywne przekonania o wyrodnym dziecku, które na starość nie poda szklanki wody, nie pamięta o starym ojcu, nie dzwoni do samotnej matki… - wymienia Marzena Mawricz.

Jak sobie z tym poradzić? Ekspertka zaleca pracę nad samoświadomością oraz psychoterapię, która pozwoli nauczyć się prawidłowej komunikacji z rodzicem. - Musisz zrozumieć, że rodzic był skupiony na własnych deficytach, które Tobą zapełniał. Zrozumieć, że nie masz obowiązku spłacać pokoleniowego długu. Możesz od teraz świadomie decydować, kiedy kontaktujesz się z rodzicem i na jakich zasadach. Gdy słuchasz jego westchnień i prób wzbudzania winy, wiesz już, że to świadczy o jego lękach i niedojrzałości. Poczujesz wtedy żal, że twój rodzic miał smutne życie, ale to nie jest twoja wina. Możesz mu jedynie współczuć - zwraca się do każdego, kto trwa w toksycznej relacji.

Jesteśmy serwisem kobiecym i tworzymy dla Was treści związane ze stylem życia. Pamiętamy jednak o sytuacji w Ukrainie. Chcesz pomóc? Sprawdź, co możesz zrobić. Pomoc. Informacje. Porady.

Zobacz także:

Autor:Berenika Olesińska

Źródło zdjęcia głównego: GM Visuals/Getty Images

Pozostałe wiadomości