Zdrowie

Depresja u nastolatków. "Mama umarła, a ja pojechałem grać mecz. W ogóle mnie to nie ruszyło"

Zdrowie

Autor:
Martyna
Trębacz
vitapix/GettyImagesDepresja u nastolatka

W Polsce na depresję choruje co dziesiąta osoba. Niestety coraz częściej dotyka ona też dzieci i nastolatków, którzy bez pomocy dorosłych mogą sobie nie poradzić. Odrzucenie, poczucie bezsensu czy brak akceptacji to tylko niektóre powody depresji u najmłodszych. W rozmowie z Martyną Trębacz o swojej chorobie opowiedzieli Michalina i Bartek, u których pierwsze objawy pojawiły się, gdy byli nastolatkami. O tym, jak zauważyć niepokojące sygnały, mówiła psycholog Katarzyna Kwaśny-Czehak.

Jakie są objawy depresji u dzieci i nastolatków?

Depresja to jedna z najbardziej podstępnych i groźnych chorób. Może dotknąć wszystkich, niezależnie od wieku, płci czy statusu społecznego i ekonomicznego. Co więcej, jej objawy bywają niejednoznaczne, przez co bliscy nie zawsze są świadomi powagi sytuacji.

- Najczęstsze objawy to: izolowanie się (np. przebywanie większość czasu w swoim pokoju), ciągłe zmęczenie, brak motywacji i energii do codziennych czynności, zaburzenia snu - nadmierna senność lub bezsenność. Pojawiają się zaburzenia uwagi, których wcześniej nie było, trudność w skupieniu się np. na nauce, dziecko traci apetyt lub staje się on nadmierny, pogarsza się samoocena i relacje z innymi. W części przypadków pojawiają się samookaleczenia lub myśli samobójcze – wyjaśniła w rozmowie z Martyną Trębacz z dziendobry.tvn. pl Katarzyna Kwaśny-Czehak, psycholog i psychoterapeuta.

Depresja może pojawić się zarówno u osób dorosłych, jak u dzieci i nastolatków. Czy jej objawy są podobne?

- Kryteria diagnostyczne są podobne, jednak u dzieci częściej niż u dorosłych pojawia się ogólne rozdrażnienie, labilność emocjonalna. Problemem jest też zgłaszanie się po pomoc specjalistyczną - stany depresyjne u dzieci często są interpretowane przez dorosłych jako lenistwo czy bunt, dorośli czasem nie wierzą, że dziecko może mieć poważne problemy, a ono samo nie zawsze rozumie na tyle, co się z nim dzieje, aby poprosić o pomoc – podkreśliła Katarzyna Kwaśny-Czehak.

Historia Bartka. "Każdy podejrzewał, że coś jest nie tak, ale nikt nie reagował"

Niestety depresja coraz częściej dotyka młodych ludzi. Przez kilka lat zmagał się z nią Bartek, u którego pierwsze objawy pojawiły się w okresie nastoletnim, a apogeum nastąpiło, gdy miał 21 lat.

- Jak dzisiaj na to patrzę, to w wieku 15-16 lat zaczęły się pojawiać pierwsze objawy. Ale najgorszy okres, taka głęboka depresja przyszła w wieku 21 lat, trwało to 6-12 miesięcy. Wcześniej, jak byłem młodszy, każdy podejrzewał, że coś jest nie tak, ale nikt nie reagował. Na pewno, jak patrzę z dystansem, zaczęła się wcześniej, ale była bardziej powierzchowna - wspominał Bartek w rozmowie z Martyną Trębacz z dziendobry.tvn.pl.

Jego zdaniem pojawiające się coraz częściej stany depresyjne były spowodowane kłopotami w domu.

- Alkoholizm, problemy finansowe i zła relacja między rodzicami spowodowała, że poczułem się odsunięty na bok. Miesiąc przed moją 18-stką mama dostała paraliżu. Poskutkowało to odebraniem mowy, niedowładem ręki i nogi. Jeździła na wózku. Na moje 18-ste urodziny dostaję obowiązek zarządzania finansami we własnym domu, czyli jestem głową rodziny. Robię to do dziś. Dodatkowo wiadomo, że taki wiek jest bardzo dużym wyzwaniem dla młodzieży. Po dwóch latach leżenia w łóżku, w sobotę rano sparaliżowana mama umarła, ja w ten sam dzień po południu pojechałem grać mecz. W ogóle mnie to nie ruszyło. Było inne samopoczucie, ale rozegrałem cały mecz. Datę wytatuowałem na żebrach. Po śmierci przeobrażam marzenie w cel – wyjazd do Barcelony. W pierwszym roku nie udaje mi się zebrać potrzebnej kwoty, ale nie poddaję się i za rok osiągam cel. Tego uczucia nigdy nie zapomnę, spełnionego marzenia pomimo takiej drogi, która mnie ukształtowała. To marzenie realizuję z głęboko ukrytą depresją – opowiadał Bartek.

Depresja miewa różne objawy, dlatego nie zawsze w porę udaje się je dostrzec bliskim. Bartkowi towarzyszyło w tamtym czasie poczucie beznadziei, stres, brak siły i niska samoocena.

- Miałem poczucie beznadziei, byłem przygaszony, przytłoczony, jakbym dźwigał na plecach jakiś worek z kamieniami. Nie potrafiłem ogarniać swoich myśli, więc zagłuszałem je alkoholem, papierosami. Nigdy nie używałem tego w takim stopniu, a zawsze byłem człowiekiem, który dużo się ruszał, jednak w tamtym okresie to była przesada. Poza tym nie umiałem kontrolować emocji i nie odczuwałem żadnej przyjemności. Przyszłość widziałem tylko w czarnych barwach i czułem spory ciężar energetyczny w sobie, duży poziom stresu. Na pewno zaniżona samoocena była przez kilka lat – zaznaczył Bartek.

Widząc nasilające się objawy, sam postanowił poszukać pomocy. Prócz rozmów ze specjalistami przydatne okazały się filmy w Internecie i książka Dawida Piątkowskiego.

- Zacząłem szukać pomocy w Internecie, bo trzymałem to wszystko w sobie, uważałem, że mało kto by mnie zrozumiał, bo zawsze myślę inaczej niż inni. Pomógł mi Dawid Piątkowski i jego książka. Ten człowiek stał się dla mnie mentorem w pewnym okresie. Dodatkowo materiały motywacyjne, które znalazłem w sieci w połączeniu z tym to była mieszanka wybuchowa, która pomogła mi stworzyć osobowość marzeń, taką, jaką zawsze chciałem mieć. Przeprogramowałem swoją podświadomość i podzieliłem się tym w książce, którą sam piszę. Dodatkowo podzieliłem się swoją wiedzą na jednej z grup wsparcia w Internecie. Nie prosiłem o to, ale napisał do mnie rodzic, czy doradziłbym jak wyjść z depresji nastoletniej osobie, która jest po próbie samobójczej – mówił Bartek.

Historia Michaliny. "Napisałam, że marzę tylko o tym, żeby mnie nie było"

Michalina zachorowała na depresję w wieku 15 lat. Na jej stan psychiczny wpłynęło kilka czynników: kłopoty w domu, samotność i odrzucenie przez grupę. Opowiedziała o tym w rozmowie z Martyną Trębacz z dziendobry.tvn.pl.

- Całe dzieciństwo mieszkałam z rodzicami w dużym mieście. Jak miałam 15 lat, rodzice oznajmili mi, że biorą rozwód. Już wcześniej w domu często były awantury, ale zawsze wszystko kończyło się dobrze. Nie myślałam, że w końcu się rozstaną, ale nigdy nie zapomnę tego dnia, kiedy powiedzieli mi, że się rozwodzą. Było mi z tym ciężko, bo w jakimś sensie straciłam swój dom, skończyło się dzieciństwo. A dodatkowo widziałam cierpienie mamy, jej zagubienie. Potem się domyśliłam, że tata wyprowadził się do innej kobiety. Przez rozwód musiałyśmy wyprowadzić się z naszego miasta, mama uznała, że nie da rady utrzymać nas i żyć na takim poziomie jak wcześniej. Tata oczywiście płacił alimenty, ale to nie było wystarczające. Dlatego wróciłyśmy z mamą do jej rodzinnego miasta i musiałam zmienić szkołę. Przerażało mnie to, ale mama miała dosyć problemów, więc jej nie mówiłam o tym. We wrześniu poszłam do nowego gimnazjum i wtedy zaczęłam mieć stany depresyjne. Strasznie tęskniłam za moim starym domem, tatą i pełną rodziną. Dodatkowo jestem jedynaczką, wiec czułam się bardzo samotna i nawet nie miałam z kim o tym porozmawiać. Z koleżankami ze starej szkoły straciłam kontakt, a w nowej byłam dla wszystkich obca. Mój kontakt z ludźmi z klasy ograniczał się do rozmów o lekcjach, klasówkach i pracach domowych. To na pewno moja wina, bo przez sytuację w domu nie miałam siły na imprezy czy spotkania po szkole. Coraz bardziej się zamykałam i zaczęłam żałować, że w ogóle żyję. Mama była w kiepskiej kondycji, dużo pracowała i nie rozmawiała ze mną o tym, jak się czuję. Zresztą wydaje mi się, że ona była w gorszym stanie psychicznym ode mnie i dlatego nie umiała mi pomóc. Tata w ogóle się nie interesował mną, od razu po rozwodzie zamieszkał z nową kobietą – wspominała Michalina.

Jakie były objawy depresji?

- Moje życie wtedy wyglądało tak, że prawie nie spałam, głównie czytałam książki, słuchałam muzyki albo pisałam pamiętnik. Nie miałam znajomych i nie zależało mi na tym, bo uważałam, że nikomu nie można zaufać. Nic mi się nie chciało, nie miałam żadnego celu, wszystko mnie drażniło, byłam zła, że muszę chodzić do szkoły. Było mi wszystko jedno, co się ze mną stanie, mogłam całymi dniami się nie myć, leżeć na łóżku i patrzeć na ścianę. Pamiętam tylko, że nienawidziłam rodziców. Miałam potworny żal, że ich problemy odbijają się na mnie. Sami nie walczyli o małżeństwo i nie pomyśleli, jak ja się będę czuła w nowym miejscu – powiedziała Michalina.

Coraz gorsze samopoczucie sprawiło, że dziewczyna nie widziała sensu dalszego życia. Choć, jak przyznaje, nie planowała samobójstwa, nie chciała żyć.

- Pod koniec roku szkolnego polonistka kazała nam opisać wakacje marzeń i ja napisałam, że marzę tylko o tym, żeby mnie nie było. Nie wiem, czemu tak napisałam, bo chociaż miałam czarne myśli, to nie chciałam się zabić. Może chodziło o zwrócenie uwagi innych, chciałam się poczuć jak mała dziewczynka, którą wszyscy się interesują. Moja polonistka wezwała do szkoły rodziców i musiałam porozmawiać z psychologiem. Wtedy po raz pierwszy ktoś mi powiedział, że mam depresję. Rodzice się przestraszyli, że coś sobie zrobię, musiałam im przysięgać, że nie zrobię sobie krzywdy. Coś we mnie wtedy pękło, powiedziałam im wszystko, co czułam. Poszłam do psychologa, rodzice też, bo chcieli wiedzieć, co robili źle. Te spotkania z czasem zaczęły mi pomagać, chociaż to nie było łatwe, żeby otworzyć się przed kimś i powiedzieć szczerze, co myślę i czuję. Później zaczęłam czytać dużo książek psychologicznych i motywacyjnych. Pomogło mi też bieganie. Po skończeniu gimnazjum poszłam do liceum w innym mieście, zamieszkałam w internacie i to był przełom. Nie żyłam już moim starym życiem i jak przestałam mieszkać z rodzicami, to umiałam spojrzeć na wszystko z dystansem i lepiej ich zrozumieć – mówiła Michalina.

Objawy depresji u dzieci i nastolatków - jak reagować?

Niestety w przypadku depresji częstym problemem jest bagatelizowanie sygnałów. Skutki tego mogą być tragiczne, dlatego tak ważne jest, aby wiedzieć, w jaki sposób reagować, jeśli zauważymy niepokojące objawy.

- Przede wszystkim należy być uważnym na zmiany w zachowaniu dziecka i starać się zrozumieć przyczyny pogorszenia się nastroju. Rozmawiać np. opisując zachowania, które niepokoją rodzica i emocje, jakie w nim wzbudzają. Jeżeli zmiany w zachowaniu dzieją się gwałtownie lub w mniejszym nasileniu, ale przez kilka tygodni, należy zgłosić się po pomoc np. w Środowiskowych Centrach Zdrowia Psychicznego dla Dzieci i Młodzieży, Ośrodkach Środowiskowej Pomocy Psychologicznej i Psychoterapeutycznej dla Dzieci i Młodzieży lub nawet porozmawiać z psychologiem szkolnym, który pokieruje do odpowiedniej placówki na danym terenie lub do psychiatry dzieci i młodzieży. Nie wolno też odpuszczać, kiedy dziecko unika kontaktu z rodzicem – tłumaczyła Katarzyna Kwaśny-Czehak, psycholog i psychoterapeuta.

Niezależnie od przyczyny i okoliczności depresja to poważna i groźna choroba, dlatego nigdy nie należy bagatelizować jej objawów. Dzięki temu nie tylko możemy pomóc ją pokonać, ale także w porę zapobiec tragedii.

Zobacz także:

Zobacz wideo: Europejski Dzień Walki z Depresją

Europejski Dzień Walki z Depresją
Europejski Dzień Walki z Depresją
Dzień Dobry TVN

Autor:Martyna Trębacz

Źródło zdjęcia głównego: vitapix/GettyImages

Pozostałe wiadomości