Styl życia

Wyjątkowość polskich dialektów. Dlaczego śląski i góralski zaczynają się odradzać?

Styl życia


Jeszcze kilkadziesiąt lat temu mówienie w Polsce dialektem było czymś wstydliwym. Dziś gwara śląska i góralska wracają z podwójną siłą. Dlaczego tak się dzieje? W Dzień Dobry TVN wyjaśniali to Grzegorz Kulik, tłumacz na język śląski oraz Bartłomiej Kuraś, autor książek o Podhalu i dziennikarz.

Przekładanie dzieł literackich na dialekt

Zarówno śląski, jak i góralski należą do grona dialektów, które najbardziej się w Polsce wyróżniają. Choć jeszcze w czasie PRL-u niektórzy byli tępieni za mówienie gwarą, teraz tradycja powraca. Doszło do tego, że językoznawcy tłumaczą nawet wielkie dzieła literackie na poszczególne dialekty.

Jednym z nich jest Grzegorz Kulik, który na śląski przełożył takie książki, jak "Mały Książę" ("Mały Princ"), "Opowieść Wigilijna" ("Godnio pieśń"), "Kubuś Puchatek" ("Niedźwiodek Puch") czy "Alicja w Krainie Czarów" ("Alicyjo we Kraju Dziwōw"). Tłumaczy z dzieł w oryginale.

- To musi być oryginał. Chodzi bowiem o jakość przekładu - podkreślał Grzegorz Kulik w Dzień Dobry TVN.

Jego zdaniem, tłumaczenie z polskiego nie miałoby sensu, gdyż to już jest przekład. Kolejny dałby całkiem inne dzieło.

Bartłomiej Kuraś z kolei przełożył na góralski cztery zeszyty "Kajko i Kokosza" oraz współtworzył "Kruca Fuks. Alfabet góralski". Uważa, że to bardzo twórcze zajęcie.

Powrót dialektów

W ostatnim czasie dialekty stają się coraz bardziej popularne. Z czego to wynika?

- Poprzednie pokolenie, ci ludzie, co mają dzisiaj 50, 60 lat, dorastali w okresie PRL-u i byli nauczeni tego, że koniecznie musi być po polsku. Ich przodkowie mówią po śląsku i ich dzieci zaczynają też mówić. Nie ma tego wstydu . (...) Język śląski zaczyna się odradzać - mówił Grzegorz Kulik, tłumacz języka śląskiego.

Równocześnie zaznaczył, że Ślązacy nie lubią, jak ich język nazywa się "gwarą".

- Nie podoba mi się słowo "gwara". Chodzi nie o samą definicję tego słowa, ale bardziej o jego prestiż. Gwarą mało kto chce mówić. Dlatego my preferujemy słowo "dialekt" albo "język" - wyjaśniał nasz gość.

Różnice dialektu w poszczególnych regionach

Tłumaczenie na poszczególne dialekty wcale nie jest łatwe. Co więcej - w poszczególnych regionach naleciałości językowe wyglądają zupełnie inaczej. Jak jest ze śląskim?

- To jest przeciwieństwo polskiego. Tak, jak angielski, niemiecki - co wieś, co miasto, to jakoś inaczej się mówi . U nas jest tak, że są 3 takie wielkie dialekty: opolski, gliwicko-katowicki i cieszyński, a w nich występują jeszcze mniejsze różnice - tłumaczył Grzegorz Kulik.

Podobnie jest na Podhalu. Występuje tam równie wiele dialektów, choć region jest nieco mniejszy, niż Śląsk.

- Ten język się przenika z wioski do wioski, ale potrafią być bardzo duże różnice w pojedynczych miejscach - opowiadał dziennikarz Bartłomiej Kuraś, autor książek o Podhalu.

Podał także ciekawy przykład - w Zakopanym czy Bukowinie Tatrzańskiej "ziemniaki" to są "grule". Nieco dalej jednak, w okolicach Witowa i Chochołowa, mówi się na nie "rzepa". Z czego to wynika? Dawniej były bardzo małe, dosyć zamknięte społeczności. Miały wspólny trzon, ale pojawiały się tam też słowa, które funkcjonowały wyłącznie w tej społeczności. Teraz się wszystko miesza, ale starsze pokolenie stara się przekazywać tradycję także tym najmłodszym.

Klasyki światowego kina po śląsku, czyli projekt "Obrazoburcy". Zobacz wideo:

Zobacz też:

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Pełne odcinki znajdziesz w serwisie Player.pl

Autor: Sabina Zięba

Reporter: Bartek Bandoła

Tagi:
Prowadzący:
Tagi:
Prowadzący:
Pozostałe wiadomości