Styl życia

Żyją w łóżkach, chodzą po nas w nocy i piją krew. "Pluskwy właściwie dla każdego są traumą"

Styl życia

Autor:
Justyna
Piąsta
pluskwy

Pluskwy w łóżku potrafią spędzać sen z powiek, a przebiegający po kuchni prusak lub karaluch może wywołać dreszcze. Jarosław Ryms od 13 lat zajmuje się profesjonalną dezynsekcją. W rozmowie z Justyną Piąstą z serwisu dziendobry.tvn.pl opowiedział o tym, jak rozpoznać, czy w łóżku mamy nieproszonych gości, kiedy warto korzystać z okazji, gdy ktoś chce oddać kanapę za darmo oraz czym jest parazytoza urojeniowa.

Justyna Piąsta, dziendobry.tvn.pl: Zwykle myślimy, że pluskwy, karaluchy, prusaki i inne robaki są tam, gdzie jest brudno, w zaniedbanych mieszkaniach. Faktycznie tak jest, czy to jednak mit?

Jarosław Ryms, ekspert ds. dezynsekcji: To jest mit w przypadku pluskiew. Musimy rozgraniczyć kategorie tych szkodników, pasożytów, bo od tego zależą miejsca, w których występują. Ważne jest też to, jaki pokarm jest ich podstawowym. W przypadku prusaków czy karaluchów, to one żywią się wszystkim, co np. spada z naszych stołów, czyli zjadają resztki, okruchy z chleba, obierki z ziemniaków itp. Często żyją w kuchni, pod zlewem, w okolicach kosza, za zmywarką, gdzie jest ciepło i wilgotno. W przypadku pluskiew, one żywią się wyłącznie naszą krwią. To są najbardziej demokratyczne owady, bo nie ma dla nich znaczenia, czy mamy czysto czy brudno. Czy jesteśmy bogaci czy biedni. Dla nich ważna jest tylko krew, której mogą się napić. Dlatego w kontekście pluskiew jest to mit, że jeżeli jest brudno, jest niski standard życia, higieny, to one się tam pojawią. Ludzie często używają takiego określenia, że robactwo bierze się z brudu. Czy to są pluskwy, czy inne pasożyty, organizmy szkodliwe, one nie biorą się znikąd. To nie jest tak, że jak przez tydzień nie posprzątamy domu, to zalęgną się nam robaki. One muszą być skądś przyniesione lub w jakiś sposób do naszego mieszkania trafić, np. od sąsiada, a w przypadku pluskiew – np. z komunikacji miejskiej, z hotelu.

Zwierzęta

Jak pomagać zwierzętom, żeby nie szkodzić
Jak pomagać zwierzętom, żeby nie szkodzić Dzień Dobry TVN
wideo 2/27

Czy robaki w polskich domach to problem na szeroką skalę?

Trudno to określić, bo rzadko o tym mówimy. Nie spotykamy się ze znajomymi w restauracji i nie opowiadamy, że mamy pluskwy czy karaluchy. Jest to temat wstydliwy, odbierany bardzo personalnie. Jeżeli spotyka nas taka sytuacja, to boimy się, że ktoś nas oceni, powie, że coś jest z nami nie tak. Właśnie dlatego staram się oswajać ludzi z tematem i uświadamiać, że takie problemy są i dotykają wielu Polaków. Można stwierdzić, że właściwie w każdym domu w mniejszym lub większym stopniu znajdują się jakieś owady. Mogą to być mole spożywcze, szubaki, rybiki, wołki, trojszyki itd.

Skupmy się na pluskwach. Jak możemy rozpoznać, że są w naszym domu? Jakie sygnały powinny zwrócić uwagę?

Jednym z pierwszych sygnałów będą zmiany skórne w postaci czerwonych kropek, krost, wyprysków, opuchlizn na dłoniach, ramionach, na szyi, czyli w miejscach, które są odkryte, kiedy śpimy. Jeśli zauważymy coś takiego, to może być to dla nas pierwszy znak, że w łóżku są pluskwy. Ale nie jest to regułą, ponieważ niektórzy po ukąszeniu pluskwy spuchną, inni będą mieć niewielkie zaczerwienienie, a jeszcze inni nie będą mieć żadnych objawów. Często tak jest np. w przypadku małżeństw. Kiedy dwie osoby śpią w łóżku, to jedna ma zmiany skórne, a druga nie. Zdarza się, że problem z pluskwami jest bardzo duży, ale mieszkańcy tego nie dostrzegają, bo nie zauważają na ciele żadnych niepokojących znaków, podczas gdy pluskwy chodzą im po ścianach.

Załóżmy, że dostrzegliśmy takie zmiany skórne np. na rękach. Co w takiej sytuacji zrobić?

Powinniśmy poszukać pluskiew w łóżku. Dokładnie przejrzeć materac. Czy gdzieś w załamaniach, pęknięciach, na rogach nie ma oznak występowania pluskiew w postaci odchodów, wylinek, złożonych jaj, żywych bądź martwych osobników. Pluskwy wchodzą w najciaśniejsze, najciemniejsze miejsca, ponieważ ich instynkt działa tak, że wiedzą, że jeżeli zostaną odkryte, to będą zwalczane. Dlatego się chowają. To, gdzie ukryją się pluskwy, zależy też od skali problemu. Jeśli np. przywieźliśmy z podróży jedną czy dwie, to one z reguły będą w łóżku, w okolicy naszej głowy, czyli np. przy zagłówku, żeby mieć jak najbliżej do miejsca, z którego będą mogły się napić naszej krwi. Jeśli tych owadów będzie coraz więcej i więcej, to zaczną się pojawiać w jednym, drugim rogu łóżka, ale też i w bliskiej okolicy, np. w lampce nocnej, w półce. Ta ekspansja jest coraz dalsza. W końcowym etapie mogą przechodzić nawet z jednego mieszkania do drugiego.

Czy pluskwy mogą być też w pościeli, w kocach, w ubraniach?

trzy fazy występowania pluskiew. Pierwsza to łóżko, druga to łóżko i okolice łóżka do mniej więcej 1 metra, a trzecia faza występowania to już wszystko w promieniu do 3 metrów od łóżka – to mogą być karnisze, na zasłonach u góry. Pościel, kołdra, poszewki to nie są takie naturalne miejsca, gdzie będą zakładały gniazda, ale to nie wyklucza, że przypadkowo się tam nie znajdą. Później, ktoś oddaje komuś koc, tam się zaplątały dwie trzy pluskwy i już mamy "niespodziankę" w postaci robactwa.

Czy wprowadzając się do wynajmowanego mieszkania, warto wezwać specjalistę od dezynsekcji, by wykonał prewencyjny oprysk przeciwko pluskwom?

Jestem przeciwnikiem profilaktycznych zabiegów chemicznych. Tłumaczę to swoim klientom – czy bierzemy profilaktycznie antybiotyk? Każdy odpowiada, że nie. Wyznając tę zasadę, sprzeciwiam się takim działaniom, ponieważ to jest chemia. Po co to robić, jeśli nie mamy pewności, że właśnie w tym mieszkaniu występują pluskwy? Nie ma sensu wydawać pieniądzy na profilaktykę, skoro tego problemu może w ogóle nie być. To moje podejście, ale każdy indywidualnie i na swoją odpowiedzialność może to zrobić. Bardzo często mamy do czynienia z klientami, którzy borykają się z takim schorzeniem, jak parazytoza urojeniowa. To jest zaburzenie psychiczne, ludziom wydaje się, że mają problem z pluskwami w domu albo z innym robactwem. Zwykle w takich przypadkach przyjeżdżamy na miejsce z psem (pies Bibi, specjalnie wyszkolony do wyszukiwania pluskiew - przyp. red.), wykonujemy inspekcję, nic nie znajdujemy, ale ci klienci i tak uważają, że owady są, tylko teraz, kiedy my przyjechaliśmy, to ich nie ma. Takiemu klientowi nie warto wykonać zabiegu profilaktycznego, bo to nie rozwiąże jego problemu, a jedynie będzie naciągnięciem na pieniądze. Dla mnie, jako dla profesjonalisty, to musi wszystko układać się w pewną całość. Zgłasza się klient, sprawdzam, jaki jest problem i dobieram środek chemiczny, który będzie odpowiedni do rozwiązania danego przypadku. W momencie, kiedy mamy wykonać zabieg profilaktyczny, to nie wiemy, jakiego środka użyć, bo nie ma jednego, uniwersalnego. Warto pamiętać, że ze środkami chemicznymi trzeba być ostrożnym. Tak jak leki przyjmujemy po konsultacji z lekarzem czy farmaceutą, tak samo jest w tym przypadku. Nie ma sensu wprowadzać chemii do naszego domu, kiedy jest zbędna. Powinna być stosowana w ostatecznej konieczności.

Pytam o tę profilaktykę, ponieważ z własnego doświadczenia wiem, że pogryzienie pluskiew może być traumatycznym przeżyciem. Kilka lat temu w wynajętym mieszkaniu pogryzły mnie pluskwy i później, kiedy się przeprowadziłam do kolejnego, miałam ogromne obawy, że ta sytuacja znów się powtórzy. Dlatego niektórzy mogą chcieć wykonać prewencyjne odrobaczanie.

Jeśli ktoś będzie czuł się psychicznie lepiej i pewniej, to może to zrobić, jednak mimo wszystko ja nie polecam takich działań. Są inne sposoby, zanim sięgniemy po chemię. Taką profilaktyką może być bardzo dokładne przejrzenie łóżka, sprawdzenie w każdym kącie, rogu. Jeśli tam nie ma żadnych oznak, o których mówiłem wcześniej, to nie warto robić oprysku. Drugim rozwiązaniem, ale na razie na małą skalę, jest inspekcja z psem tropiącym. Myślę, że na przestrzeni kilku lat ten temat się rozwinie i takich psów, które są nauczone wyszukiwania pluskiew, będzie więcej. Są też detektory, z ich pomocą można zmonitorować, czy coś się w naszym łóżku dzieje - ale niestety, nie mają bardzo dużej skuteczności. To są rzeczy, które można zrobić bez użycia chemii. Rozumiem też, że jest strach, lęk pourazowy. Tak jak kiedy mamy wypadek samochodowy i później boimy się wsiąść za kierownicę, tak samo jest w przypadku pluskiew. One bardzo mocno oddziałują na psychikę. Ktoś, kto miał problem z pluskwami, nie wspomina tego dobrze i może obawiać się, że sytuacja się powtórzy. Niemniej jednak ja z pełną odpowiedzialnością nie wykonuję zabiegów profilaktycznych. Staram się wytłumaczyć klientowi, że jeśli nie ma oznak, to nie warto.

Przyjmijmy taki czarny scenariusz, że mamy w domu pluskwy. Jak wygląda procedura odrobaczania? Jak powinniśmy przygotować mieszkanie?

Klient zgłasza problem, umawiamy termin wizyty i robimy inspekcję. Czasem się zdarza, że wchodzimy do mieszkania i już na pierwszy rzut oka widać pluskwy, ponieważ ich skala rozprzestrzenienia się jest bardzo duża. Czasami problem jest mniejszy i wtedy trzeba wykonać dokładne sprawdzenie. W tym celu pracuję z moim psem Bibi. Jeśli mam potwierdzenie, że pluskwy są, to wtedy przedstawiamy klientowi scenariusz działania, jak będzie przebiegał zabieg i jak trzeba przygotować mieszkanie. Jeśli jest możliwość rozebrania łóżka, to zalecamy to zrobić. Zdjąć boki, zdjąć materac i postawić przy ścianie. Wysunąć szuflady spod łóżka, wyjąć z nich wszystkie rzeczy. Ponadto warto zdjąć obrazki ze ścian i położyć je na podłodze. Zabieg można wykonać w formie oprysku lub zamgławiania. Środki, które stosujemy, to są tzw. środki kontaktowe. Działają poprzez kontakt. Jeśli opryskamy ścianę, to owad chodzący po takiej ścianie, będzie ten preparat pobierał. Im bardziej mieszkanie jest zastawione, tym gorzej rozprzestrzeni się chemia.

Czy pościel, która była założona na łóżku, musi trafić do kosza? A może wystarczy ją tylko wyprać?

My zalecamy wyprać, ale po zabiegu, bo na pewno jakaś część preparatu osiądzie na materiale. Dlatego po wszystkim warto wrzucić pościel do pralki i wyprać w temperaturze 60 stopni C.

Czy zabieg trzeba powtórzyć?

Zawsze zalecam wykonanie dwóch zabiegów i powoli to się staje standardem. Kiedy skala problemu jest bardzo duża, to wtedy trzech. Po pierwszym razie należy wykonać drugi oprysk, ponieważ środki chemiczne nie działają na jaja pluskiew. Po dwóch lub trzech tygodniach warto więc powtórzyć zabieg, by wejść w cykl rozwojowy pluskwy. Dzięki temu, jeśli po pierwszym oprysku coś się wykluło z jaj, to przez te 14 czy 21 dni jeszcze nie osiągnie dojrzałości płciowej, więc dobijemy szkodnika za drugim razem. Po zabiegu zalecamy na 3-4 godziny opuścić mieszkanie, żeby środek zdążył wyschnąć.

Ile kosztuje taka usługa? Są jakieś widełki cenowe?

To oczywiście zależy od danej firmy, ale w branży to mniej więcej koszt od 400 do 600 zł w przypadku jednego zabiegu. Nie da się tego jednoznacznie określić, ponieważ zwykle cena jest uzależniona m.in. od metrażu mieszkania. Inna będzie wycena usługi w mieszkaniu, które ma 60 m2, ale tylko jedno łóżko, a inna w mieszkaniu o powierzchni 30 m2, w którym jest więcej łóżek. Są zmienne takie jak metraż, ilość rzeczy w mieszkaniu, a to przekłada się na nasz czas pracy i na ilość środków chemicznych, które musimy zużyć. Podobnie jest chociażby w przypadku profesjonalnych fryzjerów. Jedna klientka, która ma włosy do pasa, zapłaci więcej za usługę farbowania, a druga, która ma krótkie włosy, zapłaci mniej, bo cena koloryzacji będzie zależna m.in. od ilości zużytego produktu. Ja przy takiej rozmowie wstępnej przez telefon nie potrafię ocenić, ile usługa będzie kosztować. Podaję widełki. Dopiero, kiedy przyjadę na miejsce, mogę określić cenę.

Kiedy zgłaszają się do pana osoby, które mają pluskwy w domu, jakie towarzyszą im emocje, z jakimi reakcjami się pan spotyka?

Właściwie dla każdego pluskwy są traumą. Rzadko kiedy jest tak, że klienci podchodzą do sprawy z zimną krwią. Często się zdarza, że ludzie dzwonią do nas z płaczem. Niedawno miałem klientkę, która prosiła o pomoc, bo nie wiedziała, co ma zrobić, bo pierwszy raz ją to spotkało, a pluskwy pogryzły jej syna. Z kolei w przypadku karaluchów, prusaków klienci tak emocjonalnie nie reagują, bo one są gdzieś w kuchni, w łazience. My je widzimy od czasu do czasu i mamy takie podejście, że one są tam, a my tu. Natomiast pluskwy bardzo mocno oddziałują na naszą psychikę. Jest ta świadomość w głowie, że jak położymy się spać, to one będą po nas chodzić i pić naszą krew. Co drugi klient dzwoni z przerażeniem.

Na TikToku pokazuje pan mieszkania, w których jest cała masa pluskiew. Są widoczne gołym okiem, chodzą po ścianach, po pościeli. Co mówią panu właściciele takich lokali. Czy to wcześniej nie był dla nich problem, że co noc kładli się do łóżka z pluskwami?

Takie poważne sytuacje często są zgłaszane nie przez właścicieli mieszkań, ale przez sąsiadów lub przez administrację. Doprowadzenie mieszkania do takiego stanu, może być oznaką, że właściciel ma problemy psychiczne i potrzebuje pomocy. Niedawno mieliśmy taką dezynsekcję w bloku, w którym było kilkadziesiąt mieszkań. W jednym z nich był bardzo duży kłopot w pluskwami. Właścicielka np. wychodziła na balkon, strzepywała pościel i pluskwy spadały na balkony na niższych piętrach. Kiedy wietrzyła mieszkanie, to pluskwy przez elewację przechodziły do sąsiedniego mieszkania.

Jest bardzo dużo grup na Facebooku, na których ludzie oferują, że oddadzą za darmo kanapę, fotel. Meble można też znaleźć przy śmietnikowych altankach. Jak pan uważa, czy warto ryzykować i zabrać je do domu?

Zalecałbym bardzo dużą ostrożność. Zawsze oddajemy mebel z jakiegoś powodu – albo kanapa jest stara i zarwała się, albo pękła sprężyna, wyrwały się zawiasy, albo faktycznie jest problem z robactwem. Nie brałbym takich mebli w ciemno. To jest też jeden z powodów, przez które ten problem z pluskwami lub innymi insektami się rozprzestrzenia. Zanim zabrałbym łóżko, fotel do swojego domu, bardzo dokładnie bym je przejrzał, upewnił się, że w zakamarkach gdzieś nie kryją się pluskwy.

A co z ubraniami z drugiej ręki. Czy na używanej odzieży z lumpeksu też mogą być pluskwy?

Tak, mogą. Teoretycznie pranie powinno załatwić problem, ale to zależy od temperatury. Już 55 czy 60 stopni C będzie zabójcze dla pluskiew i zniszczy też wszystkie stadia przetrwalnikowe, jak jaja, larwy w pierwszym i drugim stopniu rozwoju oraz dojrzałe osobniki. Bluzkę bawełnianą czy spodnie należy wyprać w wysokiej temperaturze, ale sęk tkwi w tym, czy to nie zniszczy nam odzieży. Same środki jak proszek do prania czy płyn nie spowodują, że pluskwy zginą.

Śpi pan spokojnie w hotelach?

Tak, sypiam spokojne, ale z dwóch względów. Kiedy mam możliwość pojechać z psem, to biorę Bibi ze sobą i ona jest wyszkolona do tego, żeby szukać pluskiew. A jeśli nie mogę z nią pojechać, to wtedy przewracam hotelowe łóżko do góry nogami, ściągam pościel i sprawdzam wszystkie zakamarki, załamania. Jeśli nigdzie nie znajduję pluskiew, to nie mam obaw, żeby się położyć. Ale jest też tak, że jak wracam do domu z trudniejszego zlecenia, kiedy pluskwy spadają z sufitu, to mimo mojego wieloletniego doświadczenia, mam takie odruchy, że wszystko po mnie chodzi albo sen jest niespokojny i śni mi się, że mam pluskwy w łóżku. Takie jest moje ryzyko zawodowe, jednak staram się do tego racjonalnie podchodzić.

Jesteśmy serwisem kobiecym i tworzymy dla Was treści związane ze stylem życia. Pamiętamy jednak o sytuacji w Ukrainie. Chcesz pomóc? Sprawdź, co możesz zrobić. Pomoc. Informacje. Porady. Zobacz także:

Autor:Justyna Piąsta

Źródło zdjęcia głównego: screen TIkTok @insektpol.com.pl

Pozostałe wiadomości