- Jestem ofiarą przestępstwa stalkingu dokładnie od 1 lutego 2013. Z czasem, kiedy nie ponosili odpowiedzialności karnej, coraz bardziej się rozzuchwalali – mówi Bożena Wołowicz.
Uwaga TVN. Zgotowali piekło sąsiadom
Sąsiedzi pani Bożeny to rodzina K., o której wielokrotnie państwu opowiadaliśmy. Zarówno w Żdżarach, gdzie mieszkali po sąsiedzku z panią Bożeną, jak i wcześniej, w Tarnowie, Małgorzata K., lekarka, i jej dwoje dorosłych dzieci, zgotowali okolicznym mieszkańcom prawdziwe piekło.
Z całej trójki tylko matka-lekarka została uznana za poczytalną i kilka tygodni temu została skazana na 4 lata więzienia w związku z uporczywym nękaniem sąsiadów: pana Antoniego i pani Patrycji.
Sprawa o nękanie pani Bożeny ciągnęła się znacznie dłużej i kosztowała kobietę wiele - nie tylko emocjonalnie, ale i finansowo.
Pani Bożena była w sądzie 125 razy w związku z rodziną K. Na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat sprawy o uporczywe nękanie przez rodzinę K. były umarzane, wracały do ponownego rozpatrzenia, podlegały kasacji. Gdy w jednej ze spraw rodzina K. została wreszcie skazana, były to wyroki w zawieszeniu.
K. otwarcie kpili z zakazu zbliżania się do pani Bożeny. Bezkarni przez ponad dekadę sprawcy rozzuchwalali się coraz bardziej. Zatrzymano ich dopiero dwa i pół roku temu, gdy sięgnęli po broń.
Sprzedaż domu rodzinie K.
Dla pani Bożeny ta historia zaczęła się banalnie, kiedy sprzedała rodzinie K. dom położony tuż obok tego, w którym sama mieszkała.
- Umówiliśmy się na umowę przedwstępną. Podczas rozmowy mówiłam, że zależy mi na dobrym sąsiedztwie, na dobrych relacjach sąsiedzkich. Później wielokrotnie ta córka przedrzeźniała mnie, przypominając o dobrych stosunkach – przywołuje pani Bożena.
Pani Bożena dość szybko dowiedziała się, z kim ma do czynienia.
- Byłam na spotkaniu u innej sąsiadki. Były jej koleżanki z Tarnowa, mówiłam, że mam teraz panią doktor za sąsiadkę, a jej córka studiuje prawo. Padło pytanie, jak się nazywają i wtedy zobaczyłam wielkie oczy koleżanki, powiedziała: "To są ci, co pobili faceta w Tarnowie" – wspomina pani Bożena.
Wkrótce zaczęły się poważne problemy pani Bożeny. Rodzina K. napadła ją na jej własnym podwórku.
- Za 17 dni będzie 11 lat, jak to się stało. A ja do tej pory słyszę jego słowa: "Poderżnę ci gardło, zap… cię k… Już wisisz" – przywołuje pani Bożena.
- Z ich powodu poniosłam bardzo duże straty. Musiałam poprosić o pomoc prawnika. A przede wszystkim, żeby jako tako móc funkcjonować, musiałam bardzo często uciekać z domu. Wynajmowałam mieszkanie, za które musiałam płacić i musiałam w pełni opłacać swój dom. Od 2013 roku do 2020 roku ponad 70 proc. dni nie było mnie w domu – szacuje Bożena Wołowicz.
- W końcu, jak zorientowałam się, że nie mam jak tam żyć, chciałam sprzedać dom – dodaje pani Bożena.
Sprzedaż domu w Żdżarach
Dom pani Bożeny kupił pan Antoni. Ale droga do jego sprzedaży była wyboista.
- Myślę, że pani Bożena na sprzedaży domu straciła 20-30 proc. Tak naprawdę nie było innej możliwości – uważa Józef Tendera, właściciel biura nieruchomości.
- Przekazywałam klucze panu Antoniemu i pani redaktor z Uwagi! pytała go, czy ktoś go próbował odwieść od decyzji. Pan Antoni powiedział, że wszyscy, ale on umyślił sobie, że kupi dom i kupił – wspomina pani Bożena.
- Powinniśmy się dogadać. Rozpalić grilla z sąsiadami i wypić szampana – mówił wówczas pan Antoni.
W toku śledztwa prokuratura prowadząca sprawę nękania pana Antoniego przez rodzinę K. wystąpiła o obciążenie hipoteką nieruchomości należącej do Małgorzaty K. – po to, by zabezpieczyć przyszłe zadośćuczynienie dla pokrzywdzonego. Prokuratura z Dębicy, prowadząca postępowanie w sprawie nękania pani Bożeny, nie zrobiła tego.
- Pani Małgorzata K. była i jest właścicielem nieruchomości, więc pani pokrzywdzona, na rzecz której nie było ustanowionej hipoteki, ma prawo, żeby wszcząć egzekucję z nieruchomości – mówi Krzysztof Ciechanowski z Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie.
Wyrok – 1 rok więzienia
Sąd uznał Małgorzatę K. za winną i wymierzył karę 1 roku pozbawienia wolności. Orzekł też zapłatę 75 tys. złotych tytułem częściowego zadośćuczynienia za doznaną krzywdę.
- Nie jest to zbyt wielka kara, ale nie będę się odwoływać. Nie dlatego, że wyrok za tyle krzywd mi się podoba, ale ja już nie mam siły. Ja po prostu cieszę się, że wyrok zapadł, że przed świętami mam element zamknięcia – kwituje pani Bożena.
Cały reportaż zobacz na stronie Uwagi! TVN.
Zobacz także:
- Wybuch gazu rozerwał blok w Braniewie. "Ten strach pozostanie na zawsze"
- Uszkodzony słup i ponad 20 tysięcy do zapłacenia. "Kierowca jest poszkodowany, a firma go pozywa"
- Zostali odcięci od centralnego ogrzewania. "To szantaż energetyczny"
Autor: wg/MK, Joanna Bukowska
Źródło: Uwaga! TVN