Newsy

UOKiK kontra influencerzy. Koniec kryptoreklam i scamu na Instagramie?

Newsy

Autor:
Diana
Ryściuk
Źródło:
UOKiK
influencerka przed kamerą poleca kosmetyki

Czy influencerzy prawidłowo oznaczają materiały sponsorowane na Instagramie i innych profilach w mediach społecznościowych? Chce to sprawdzić Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Wiele reklam jest bowiem publikowanych jako zwykłe wpisy lub nie przedstawia prawdy. Czy to się zmieni?

Instagram tablicą reklamową

Instagram stał się olbrzymim narzędziem marketingowym. Zasięgi i wpływy popularnych osób przyczyniły się nawet do ukształtowania nowej gałęzi tej branży, czyli tzw. influencer marketingu. Wśród zwykłych wpisów zaczęły pojawiać się te sponsorowane, czyli takie, w których mniej lub bardziej znane osoby promują różnego typu produkty czy usługi. Takie wpisy powinny być odpowiednio oznaczone, aby odbiorcy mieli świadomość, że mają do czynienia z reklamą. Jednak spora część postów o tym nie informuje. Co to w praktyce znaczy dla odbiorców? Nie mają pewności, czy dany produkt lub usługa są faktycznie przez influencerów sprawdzone i polecane, czy też jest to po prostu kolejna współpraca reklamowa.

Profile w mediach społecznościowych, które są przesycone treściami polecającym produkty czy usługi, coraz częściej nazywane są "tablicami reklamowymi". Z czasem pojawia się na nich więcej reklam niż innych treści. Bardzo często brakuje w tych postach jakichkolwiek oznaczeń, że tak naprawdę jest to efekt opartej na umowie współpracy influencera z jakąś marką. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów podjął decyzję o rozpoczęciu procesów kontroli tego zjawiska.

Wobec gwałtownie rosnącego rynku usług reklamowych oferowanych przez influencerów działających w social mediach i stosowanej przez nich kryptoreklamy konieczne jest przyjrzenie się zasadom ich współpracy z markami i agencjami reklamowymi, a także weryfikacja przejrzystości i transparentności przekazu dla innych użytkowników sieci

Wątpliwości UOKiK wobec działalności influencerów

Prezes UOKiK podkreśla, że stosowane przez influencerów praktyki nie tylko wprowadzają odbiorców w błąd, ale są też niezgodne z prawem:

Z przeprowadzonego przez nas rozeznania wynika, że wiele treści o charakterze handlowym na profilach influencerów na Instagramie, Youtubie, Facebooku czy w innych social mediach nie jest w ogóle oznaczanych jako reklama. Inne są oznaczane niewystarczająco, np. jedynie poprzez hasztag #ad, który dla polskiego internauty może być niezrozumiały

SCAM, czyli nieuczciwa reklama. Czym grozi?

Zjawisko bezrefleksyjnego reklamowania w mediach społecznościowych stało się wręcz niebezpieczne. Coraz częściej dochodzi do sytuacji, w których influencerzy polecają swoim odbiorcom produkty niesprawdzone, wątpliwego pochodzenia i jakości. W ostatnim czasie były to m.in. świece do uszu, które miały usuwać nadmiar woskowiny, wybielające proszki do zębów, które niszczyły szkliwo czy urządzenia do wyrabiania mięśni brzucha w trakcie siedzenia na kanapie.

Coraz częstsze jest zjawisko tzw. SCAMU (z ang. oszustwo). Polega na promowaniu i sprzedaży produktów, np. tych wcześniej wspomnianych lub też popularnych ostatnio słuchawek czy zegarków jako asortymentów nowych, wchodzących na polski rynek marek. Tymczasem są to produkty dostępne w dużo niższych cenach w zagranicznych, głównie azjatyckich sklepach internetowych. Niektórzy tłumaczą, że przecież na tym polega handel i dropshipping – taniej kupić, drożej sprzedać. W pewnym sensie to prawda. Jednak influencerzy wykorzystują zaufanie swoich odbiorców i zachęcają ich do kupowania produktów, często wręczając dodatkowo „okazyjne kody rabatowe”, których nie można potem zareklamować. Zdarzały się również przypadki, że zamówiony i opłacony towar nie docierał do osób, które się na niego zdecydowały, a zachwalana przed chwilą "firma" nagle znikała z sieci i niemożliwy był nawet jakikolwiek z nią kontakt.

Właśnie takie zjawisko nazywane jest scamem. Prężnie rozwija się dzięki influencer marketingowi i oszukiwaniu odbiorców. W ostatnim czasie sprawa została nagłośniona przez youtuberów prowadzących tzw. kanały commentary (komentujące bieżące sprawy), czyli np. Sylwestra Wardęgę, Revo czy Mateusza Spysińskiego. To spowodowało, że niektórzy influencerzy przyznali się do błędu i obiecali ostrożniej dobierać współprace. Czy tak by się stało, gdyby wspomniani wcześniej youtuberzy nie zaczęli patrzeć im na ręce, a UOKiK nie zapowiedział kontroli?

Zobacz także:

Zobacz wideo: Kendall Jenner zdradziła, że jest uzależniona od social mediów

  • 30 lat doświadczenia
  • Od 2014 roku z misją w Ukrainie, z biurem pomocowym w Kijowie
  • Opiera się na 4 zasadach: humanitaryzmu, bezstronności, neutralności i niezależności
  • Regularnie publikuje raporty finansowe ze swoich działań

Autor:Diana Ryściuk

Źródło: UOKiK

Źródło zdjęcia głównego: lOvE/Getty Images

Pozostałe wiadomości