Moda i Uroda

Kąpiel w arszeniku i szminki z martwych czerwców. Szokujące zabiegi upiększające kobiet

Moda i Uroda

Autor:
Justyna
Piąsta
Źródło:
Ofeminin.pl

Kobiety od wieków przykładają wielką wagę do swojego wyglądu i korzystają z różnego rodzaju urodowych trików, które mają podkreślić ich naturalne piękno. Zabiegi, które kiedyś cieszyły się dużą popularnością, dziś uznawane są za niebezpieczne dla życia i zdrowia. W epoce wiktoriańskiej panie malowały się m.in. pudrem z dodatkiem ołowiu lub zażywały kąpieli w toksycznym arszeniku. Po co to robiły?

Wiktoriańskie zabiegi upiększające

W epoce wiktoriańskiej do kanonu kobiecego piękna wpisywały się m.in. blada cera, szczupła sylwetka i duże, podkreślone oczy. Panie zabiegały o to, by odcień ich skóry był bardzo jasny, bowiem opalenizna kojarzyła się z pracą fizyczną na polu, którą wykonywali ludzie z niższych warstw społecznych. Wiktoriańska arystokracja i klasa średnia nie chciała być z nimi utożsamiana.

Właśnie dlatego damy stosowały m.in. rozjaśniający puder. W jego składzie znajdował się np. ołów, silnie toksyczny składnik, który mógł powodować problemy z płodnością. Kolejnym sposobem, by uzyskać pożądaną bladość, była kąpiel w arszeniku. Kiedy odkryto, że wspomniany związek chemiczny zapewnia idealnie jasny odcień skóry, kobiety zaczęły zażywać kąpieli z jego dodatkiem. Jednak mało kto zdawał sobie wówczas sprawę, że arszenik wywołuje wiele chorób, ostre zatrucie czy też silne bóle głowy i brzucha.

Uroda

Urodę poprawiamy już od starożytności
Urodę poprawiamy już od starożytności Dzień Dobry TVN
wideo 2/5

W XIX wieku kobiety chciały być nie tylko blade, ale też mieć zaróżowione policzki i czerwone usta. W czasach, kiedy szybko rozwijała się epidemia gruźlicy, odważne panie były w stanie zaryzykować własne życie i zarazić się tą chorobą, by mieć, co zaskakujące, węższą talię i rumieńce na twarzy. Niestety, silne bóle w klatce piersiowej, plucie krwią, a nawet widmo śmierci, nie były w stanie ich przed tym powstrzymać.

A co z czerwonymi ustami? Okazuje się, że wiktoriańskie kobiety stosowały szminki z dodatkiem karminu. Pierwotnie produkowany był z martwych czerwców, czyli owadów, które żerowały na kaktusach meksykańskich. Z kolei do podkreślenia oczu panie używały m.in. ołowiu, rtęci i antymonu. Takie praktyki wywoływały niebezpieczne schorzenia, jak niewydolność nerek czy nowotwory.

Piękno w epoce wiktoriańskiej

W XIX wieku kobiece piękno utożsamiane było ze szczupłą sylwetką. Właśnie dlatego damy na co dzień nosiły gorsety, które zwężały talię i tworzyły figurę w kształcie klepsydry. Mocne wiązanie, co prawda, dawało spektakularny efekt, ale też powodowało problemy z oddychaniem, a nawet mogło prowadzić do deformacji narządów wewnętrznych.

W epoce wiktoriańskiej panowała moda nie tylko na gorsety, ale i szerokie suknie z rozkloszowanym dołem. Poruszanie się w obszernej kreacji było niezwykle trudne, a wchodzenie i schodzenie po schodach - wyczynem niemalże akrobatycznym. Dlatego często dochodziło do upadków, stłuczeń i innych poważnych urazów.

Jesteśmy serwisem kobiecym i tworzymy dla Was treści związane ze stylem życia. Pamiętamy jednak o sytuacji w Ukrainie. Chcesz pomóc? Sprawdź, co możesz zrobić. Pomoc. Informacje. Porady.

Zobacz także:

Autor:Justyna Piąsta

Źródło: Ofeminin.pl

Źródło zdjęcia głównego: meshaphoto/Getty Images

Pozostałe wiadomości