Gwiazdy

Nana o hejcie po "Hotelu Paradise". "Mam bardzo wierzącą rodzinę, mieli pretensje o to, co zaszło"

Gwiazdy

Autor:
Nastazja
Bloch
Reporter:
Karolina Kalatzi
Nana Majos i Łukasz Hryniewicki Hotel Paradise
Nana Majos i Łukasz Hryniewicki Hotel Paradise
wideo 2/7

Od zakończenia 4. edycji "Hotelu Paradise" minęło trochę czasu. Choć większość widzów, a nawet i uczestników nie wierzyła w miłość Nany i Łukasza, ta dwójka udowodniła, że łączy ją coś więcej, niż tylko chęć zwycięstwa. Co dziś u nich słychać, jak czuli się po powrocie do Polski i z jakimi trudnościami się mierzyli? O tym opowiedzieli w rozmowie z Karoliną Kalatzi z serwisu dziendobry.tvn.pl.

Nana i Łukasz o udziale w 4. edycji "Hotelu Paradise"

Nana Majos i Łukasz Hryniewicki to bohaterowie 4. edycji "Hotelu Paradise". Reality show znane jest z miłosnych intryg. Mimo trudnych konkurencji, partnerzy pokonali pozostałych uczestników i znaleźli się wraz z Sarą i Michałem w ścisłym finale. Nikt nie spodziewał się jednak takiego zakończenia. Zgodnie z zasadami o tym, która para wygra, decydowali uczestnicy programu. Ostatecznie 5 osób stanęło za Naną i Łukaszem, a 10 osób za Sarą i Michałem, co dało im przewagę potrzebną do wygrania reality show. W miłość Nany i Łukasza nie do końca wierzyli zarówno uczestnicy, jak i widzowie. Obserwując zawiłe losy bohaterów, nie dawali szansy im na to, że będą w stanie stworzyć udany i trwały związek.

- Ludzie, z którymi byliśmy blisko w programie, stanęli po innej stronie. Walczyliśmy o nasze miejsce w konkurencjach, może relacja nie zaczęła się fajerwerkami, ale potem coś zaczęło kwitnąć – powiedział Łukasz.

Uczestnicy udowodnili, że mimo różnych zwrotów akcji, narodziło się między nimi prawdziwe uczucie. To nastąpiło jednak dopiero po zakończeniu programu. - To wyszło naturalnie. W Hotelu mieliśmy różne sytuacje i góry i doły - powiedział Łukasz Hryniewicki. - Ja do samego końca, do finału mówiłam sobie, że nie ufam temu typowi. To nie jest możliwe, żeby od pierwszego dnia na wyspie pojawiła się miłość od pierwszego wejrzenia. To jest wielka ściema. Każdy chce tam zostać jak najdłużej, uczucia pojawiają się potem – dodała Nana Majos.

Życie po programie "Hotel Paradise" i hejt rodziny

Program dobiegł końca, a relacja pary dalej się rozwija. Co było dla nich najcięższe po powrocie do Polski? - Dla mnie ciężkie było wrócenie do normalnego życia. To były takie 2 miesiące wyjęte z życia. Tam się żyje w takiej bajce, bańce, bez telefonu. Nie ma się kontaktu z nimi, jest się skazanym tylko na te osoby, które tam są. Trudno było wrócić do obowiązków - mówiła Nana.

Uczestniczka zdradziła także, że po emisji "Hotelu Paradise" spotkał ją wielki hejt, zarówno w Internecie jak i od najbliższej rodziny. Widzowie nie potrafili zrozumieć, dlaczego w jednym z odcinków Nana i Łukasz przed kamerami zdecydowali się na seks. Co więcej, nikt nie miał pretensji do chłopaka.

Miałam ogromne nieprzyjemności z tym związane, nie dość, że w Internecie, to jeszcze w domu ze strony rodziny. Wszystko było na mnie, a Łukasz był święty. Mieszkałam jeszcze wtedy z rodzicami. Ja mam bardzo wierzącą rodzinę, mieli pretensje o to, co zaszło w telewizji. Podejście moich rodziców, że ja idę do takiego programu, też było słabe. Nie chcieli tego, a ja nic nie wiedziałam na temat tego programu, koleżanka się tam zgłosiła i poszłam z nią na catingi. Ona się nie dostała, a ja tak 

Na pytanie co bardziej ją dotyka – hejt fanów czy komentarze rodziny, dziewczyna wyjawiła: - Wszystko, co mówią obcy ludzie, to mi wisi i powiewa, ale w domu, to są ludzie, którzy mnie znają całe życie, wiedzą, jaka jestem. Przez to, co było pokazane w telewizji, to oni mnie oceniają, mimo tego, że mnie znają – podsumowała.  

Zobacz także:

Autor:Nastazja Bloch

Reporter: Karolina Kalatzi

Źródło zdjęcia głównego: Dzień Dobry TVN Online

Pozostałe wiadomości