Gwiazdy

Choroba zmieniła Mariannę Gierszewską. "Zrobiłam się fajnym człowiekiem"

Gwiazdy

Autor:
Karolina
Kalatzi
Marianna Gierszewska o akceptacji ciała

Kiedy miała 15 lat dowiedziała się, że choruje na wrzodziejące zapalenie jelita grubego. W najgorszym momencie swojej choroby ważyła 34 kilogramy i nie wiedziała, czy dożyje kolejnych urodzin. Dziś Marianna Gierszewska czerpie siłę ze swoich doświadczeń i jest cudowną mamą oraz żoną. Wie, ile jest w stanie znieść nasze ciało - pomaga innym kobietom i uczy je zaakceptować swoje życie w pełni. W cyklu "Intymne rozmowy na dziendobry.tvn.pl" aktorka opowiedziała Karolinie Kalatzi o swojej drodze do pokochania siebie.

Marianna Gierszewska i życie ze stomią

Chciała kochać, podróżować, śpiewać i spełniać się aktorsko. W jej marzeniach nie było miejsca na stomię, ale ze względu na zagrożenie życia musiała poddać się zabiegowi. Pamięta, że wszyscy ją przed tym przestrzegali, ale to była jedyna szansa na to, by żyła. Dziś nie ukrywa, że stomia zmieniła jej życie na lepsze i to właśnie po jej wyłonieniu zaakceptowała swoje ciało w 100%.

- Ja dopiero po chorobie zrobiłam się fajnym człowiekiem. Dużo oceniałam, często się irytowałam, byłam roszczeniowa. (...) Miałam wielkie wyobrażenia, co to nie ja - kim to ja nie będę - druga Celine Dion, Beyonce, inaczej być nie może. Cały świat mnie będzie kochał. Widziałam się w różnych fleszach. (...) Ja wierzę, że mam ludziom dużo do zaoferowania i dania i widzę, jak ludzie to biorą i to mnie cieszy - mówi Marianna Gierszewska.

Miłość i związki

Miłość do siebie i muzyki
Miłość do siebie i muzyki Dzień Dobry TVN
wideo 2/5

Prowadzi warsztaty, live'y na Instagramie i wspiera kobiety. Wie, jak wiele jest w stanie w znieść nasze ciało. Przeszła długą i trudną drogę, by znaleźć się w miejscu, w którym jest teraz, dlatego swoje życie traktuje w pewnym stopniu jak misję - misję ocalenia innych kobiet.

Marianna Gierszewska o miłości i narodzinach syna

Swojego męża, Miłosza, poznała na warsztatach z aktorstwa. Od razu zaiskrzyło. Pierwsza randka trwała bardzo długo i już wtedy wiedziała, że to ten jedyny. Kiedy doszło do drugiego spotkania, powiedziała mu o stomii. To wymagało od niej wielkiej odwagi. Bała się, że Miłosz ucieknie, ale wiedziała, że w związku najważniejsza jest szczerość. Wykazała się nie lada odwagą, a jej wybranek okazał się dojrzałym młodym mężczyzną.

- Wiedziałam, że chcę o tym jak najszybciej powiedzieć - po pierwsze dlatego, że dla mnie to nie był problem, ale chciałam zweryfikować, czy dla Miłosza to nie jest problem. Nie wyobrażałam sobie, żebym mogła wejść w głęboką relację bez otwartych kart, bez kompletnej szczerości. (...) Nie chciałam manipulować: chciałam, żeby to, co w środku, było spójne z tym, co na zewnątrz. Jeżeli mam stomię i sama dobrze się z tym czuję, to chcę sprawdzić, jak Ty się z tym masz. Miłosz powiedział zdanie, które mnie absolutnie rozwaliło na łopatki, bo powiedział: "Jeśli tobie to nie przeszkadza, to mi to nie przeszkadza".

Dla wielu ludzi stomia może się wydawać wstydliwa. Aktorka w prosty i przejrzysty sposób tłumaczy, że stomia może być seksy. Że w czasie seksu nie stwarza żadnych problemów. Była częścią ciała Marianny. To dzięki niej żyje i nie może jej nie akceptować. Ten "woreczek" uratował jej życie. To dzięki niemu jest, ma męża i dziecko.

Mogłoby się wydawać, że ciało Marianny przeszło wiele, ale kolejną próbą był dla niej poród. Dwadzieścia godzin bólu, w którym towarzyszył jej mąż. Młoda aktorka nie ukrywa, że to właśnie Miłosz dał jej siłę, by wytrwać.

- To był ogromny ból, ale inaczej skierowany. Ból, który towarzyszył mi przy wrzodziejącym zapaleniu jelita grubego to był ból choroby, a to był ból życia, szczęścia. Wiem, że nie byłabym w stanie wyjść do tego porodu i przeżyć go bez Miłosza obok. Najpiękniejszym zasilaniem dla kobiet w trakcie porodu jest mężczyzna lub mąż obok.

Dla Marianki najważniejsze w wychowaniu syna jest szczęście i to, by Ignaś je widział. Chciałaby razem z mężem dać mu szczęście i kochający dom.

Autor:Karolina Kalatzi

Pozostałe wiadomości