Gwiazdy

Hejtują ją bardziej niż zwykle, bo jest pół-Ukrainką. Monika Miller: "Piszą, że i tak rozstrzelają mi rodzinę"

Gwiazdy

Autor:
Oskar
Netkowski

Plują na nią jadem tylko dlatego, że odważyła się zabrać głos w sprawie wojny. Monika Miller urodziła się w Ukrainie - dzisiaj o swoich bliskich boi się bardziej, niż kiedykolwiek. Oprócz strachu, który towarzyszy jej w związku z rosyjską agresją, musi zmagać się także z nienawistnymi komentarzami. Wojna toczy się także w sieci.

Monika Miller hejtowana za ukraińskie pochodzenie

Monika Miller jest w połowie Ukrainką. Gwiazda przyszła na świat w 1995 roku w Kamieńcu Podolskim, w obwodzie chmielnickim. Z kraju, w którym obecnie trwa wojna, pochodzi jej mama, Irena. Nic dziwnego, że obecna sytuacja polityczna wyjątkowo dotyka Monikę. Dodatkowo internetowe trolle nie dają jej spokoju. Pod swoim adresem czyta mnóstwo obraźliwych wiadomości.

Wojna w Ukrainie

Ewakuacja dzieci z Charkowa
Ewakuacja dzieci z Charkowa Dzień Dobry TVN
wideo 2/16

- Już przed wojną doświadczałam hejtu ze względu na pochodzenie. Dostawałam jeszcze więcej nieprzychylnych wiadomości, tylko dlatego, że jestem z Ukrainy. Jak tylko weszłam do show-biznesu, zaczął się hejt - powiedziała gwiazda w rozmowie z dziendobry.tvn.pl.

- Teraz czytam komentarze, że to wstyd, że jestem Ukrainką, że nie powinnam się wypowiadać w temacie słuszności działań chociażby niektórych influencerów, bo Polska to nie jest mój kraj i powinnam być wdzięczna, że Polacy pomagają Ukraińcom. W skrócie komunikat jest taki, że jak coś mi się nie podoba, to mam wracać do swojego kraju, bo i tak zbombardują moje miasto i rozstrzelają mi rodzinę. Zresztą, ludzie piszą mi wprost, że mam wracać do Ukrainy, bo jakby coś mi się stało, to nikomu nie byłoby żal. Mam całą skrzynkę zapełnioną takimi wiadomościami i już jej nie otwieram - dodał.

Monika Miller o zdrowiu psychicznym w czasie wojny

Monika Miller otwarcie mówi o tym, jak ważne jest zdrowie psychiczne. Gwiazda sama zmaga się z problemami w tej materii, czego nie ukrywa przed obserwatorami. Wojna sprawiła, że jej stan znacznie się pogorszył.

- Boję się. Ja się po prostu boję odpowiadać na wiadomości ludzi. Jestem niestabilna emocjonalnie w związku z tym, co się dzieje. Działam, żeby sprowadzić rodzinę do Polski i to jest problem, bo mieszkają na samym dole Ukrainy, przy granicy z Mołdawią, więc ciężko ich przewieźć na polską granicę - zwierzyła się Monika.

- Wchodzę w blackout jeśli chodzi o media społecznościowe. Odwołałam wiele wywiadów, które wcześniej były zaplanowane. Ale psychicznie nie wytrzymam tego już. Jestem na mocnych lekach, o czym powiedziałam publicznie, oczywiście odzew był taki, że powinnam się zaćpać... Boję się już zabierać głos w jakiejkolwiek sprawie - dodała.

Jesteśmy serwisem kobiecym i tworzymy dla Was treści związane ze stylem życia. Pamiętamy jednak o sytuacji w Ukrainie. 

Chcesz pomóc? Sprawdź, co możesz zrobić. Pomoc. Informacje. Porady.

Zobacz także:

Autor:Oskar Netkowski

Źródło zdjęcia głównego: Mateusz Grochocki/East News

Pozostałe wiadomości