Styl Życia

Po 23 latach pracy w korporacji otworzył z bratem lodziarnię. Teraz ich lody są uważane za najlepsze w Polsce

Styl Życia

Po 23 latach pracy w korporacji otworzył z bratem lodziarnię. Teraz ich lody są uważane za najlepsze w Polsce

Lody należą do najbardziej uwielbianych deserów na świecie, jednak ich idealne przygotowanie nie jest prostą sztuką. Doskonale o tym wiedzą bracia Bartoti, którzy swoje przysmaki tworzą na podstawie rodzinnej receptury. Ich lodziarnia w rankingu tych najlepszych w Polsce zajmuje pierwsze miejsce. W Dzień Dobry TVN zdradzili, czego to zasługa.

Lodziarnia braci Bartoti

Ich przygoda z lodami zaczęła się ponad 30 lat temu, ale nie we Włoszech, ani w Polsce, gdzie trwa dziś, lecz w Budapeszcie. Tam bracia Bartoti otworzyli pierwszą lodziarnię. Dziś Peter mieszka w Polsce, a jego brat z synem przyjeżdża z Węgier do Pruszkowa każdego roku, by pomagać w produkcji lodów, według sekretnego, rodzinnego przepisu. A od czego to się zaczęło?

- Nasz dziadek, Włoch, po I wojnie światowej ożenił się z Węgierką. Żyli na Węgrzech i choć on sam nie był lodziarzem, najprawdopodobniej jego brat nim był. Tak dotarła z tych dawnych czasów do nas przede wszystkim receptura tzw. białej bazy - mieszanki mleka ze śmietanką i trzema rodzajami cukru oraz kilkoma smakami owocowymi. Tego używamy do tej pory - opowiadał w Dzień Dobry TVN Peter Bartoli.

Sekretem ich lodów jest idealna zawartość tłuszczu w mleku i śmietance, a także pewna starannie wypracowana równowaga między cukrami oraz tłuszczem. Wielką wagę przywiązują również do używanych produktów i atmosfery w lokalu.

- Warto używać najlepszych składników, najlepszych surowców. Cena jest też ważnym czynnikiem i otoczenie - żeby atmosfera była ciepła. (...) Staramy się postępować, jakbyśmy zaprosili ich do siebie do domu i tak obsługiwać wszystkich, jakby byli naszymi osobistymi gośćmi - dodał właściciel lokalu.

Najlepsze lody w Polsce

Peter Bartoti zaraz po studiach wyjechał na zachód. Z Francji, gdzie pracował w międzynarodowej korporacji, trafił najpierw do Rosji, a potem do Polski. Po kilku latach pobytu ożenił się z Polką. Potem znużyło go codzienne zajęcie i postanowił coś zmienić w swoim życiu.

- Po 23 latach spędzonych w korporacjach myślałem, że dobrze by było już na ostatniej prostej aktywnego życia coś zrobić na własne konto. Razem z bratem o tym myśleliśmy. Może jest w tym też odrobina nostalgii, żeby odnowić to doświadczenie, kiedy w latach 80. razem pracowaliśmy - wyznał Peter Bartoti.

Kiedy postanowili założyć lodziarnię, Peter miał 50 lat, a jego brat 61. Wspólnie stwierdzili: "Kiedy, jak nie teraz". Dzięki temu stworzyli lokal Quattro Si, który według rankingu największego na świecie producenta maszyn do lodów jest 41.  na świecie i 1. w Polsce. Ich lody są bowiem maziste, prawdziwe, naturalne i esencjonalne.

- To jest dar. Ja to lubię robić tak samo, jak np. gotować. Trzeba to robić z dobrych składników, według odpowiedniego przepisu z sercem i miłością, a najważniejsze jest to, żeby to lubić - dodał brat Petera.

Zobacz też:

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Pełne odcinki znajdziesz w serwisie Player.pl

Reporter: Arkadiusz Gdula
Co sądzisz o tym artykule?
71
6
Wybrane dla Ciebie
Komentarze
0