Moda i Uroda

Inspirujący styl Justyny Czerniak. "Nie ma rzeczy, których w modzie nie wypada"

Justyna Czerniak, blogerka modowa

Szymon Brzóska, Edward Berthelot/Getty Images, Nadia Krawiecka

Moda i Uroda

Inspirujący styl Justyny Czerniak. "Nie ma rzeczy, których w modzie nie wypada"

Justyna Czerniak, blogerka modowa

Szymon Brzóska, Edward Berthelot/Getty Images, Nadia Krawiecka

Justyna Czerniak jest blogerką modową, która zdobywa popularność na całym świecie. Jej stylizacje zostały już docenione m. in. przez magazyny "Vogue", "Harper's Bazaar" czy "Elle". Prowadzenie instagramowego bloga nieustannie łączy z byciem żoną i matką.

Kim jest Justyna Czerniak?

Justyna od dziecka interesowała się światem mody, sztuki i muzyki. Choć skończyła ekonomię, świat biznesu w ogóle jej nie pociągał. Od lat publikuje na Instagramie swoje stylizacje, gdzie obserwuje ją już blisko 100 tysięcy internautów. Jest również stałym gościem na Paryskim, a także Kopenhaskim Tygodniu Mody - nie tylko podczas pokazów, ale również od kulis, gdzie ma możliwość obserwować pracę wielkich kreatorów.

Choć kieruje się motto Coco Chanel: "Prostota jest kluczem prawdziwej elegancji", jej stylizacje zaskakują nowoczesnymi dodatkami i odważnym połączeniem kolorów. Sama mówi, że jest "minimalistyczną, elegancką, świadomą i pewną siebie kobietą, która czasem nie boi się zwariować". Jaki jest sekret jej stylu? O tym opowiedziała w wywiadzie z redaktor mody serwisu dziendobry.tvn.pl, Sabiną Ziębą.

Wywiad z Justyną Czerniak

Sabina Zięba: Jak z absolwentki Akademii Ekonomicznej stałaś się prawdziwą fashionistką? Czy zainteresowanie modą od zawsze w Tobie tkwiło, czy przyszło w jakimś określonym momencie Twojego życia?

Justyna Czerniak: Kiedy o tym pomyślę wydaje mi się, że cała moja droga do mody to zbieg szczęśliwych przypadków. Wiem, że wiele zawdzięczam mojemu zamiłowaniu do języków obcych, bo to właśnie ich znajomość pozwoliła mi otrzymać propozycję pracy w tym świecie, co na dobre zmieniło moje życie. Choć ukończyłam studia ekonomiczne, przyznam, że świat twardego biznesu zupełnie mnie nie pociąga. Prowadzenie bloga jest dla mnie fascynującą przygodą z modą i lifestylem. Chyba nie potrafiłabym dziś z tego zrezygnować. Kontakt z obserwatorami niesamowicie mnie napędza.

SZ: Ciężko być stylową mamą? Jak na co dzień łączysz wychowywanie dziecka ze swoją miłością do mody?

JC: Zawsze podkreślam, że najważniejsza jest dla mnie rodzina i to ją stawiam na pierwszym miejscu. Na szczęście zarówno mój mąż, jak i moja 7-letnia córka Pola bardzo mnie wspierają i rozumieją, że realizowanie mojej pasji wiąże się niekiedy z wyjazdami. Dla mnie to pobyt w Paryżu bądź Kopenhadze, a dla Poli wakacje u dziadków. Każda z nas jest wówczas bardzo szczęśliwa. Cała rodzina na bieżąco śledzi moje poczynania na fashion weekach, dzięki bardzo szczegółowym relacjom na Instastory. Jeśli chodzi o moje zagraniczne wyjazdy, to mamy z Polą pewien sprawdzony układ – jeśli wyjazd nie trwa dłużej niż 5 dni, a za granicą odwiedzę dla niej sklep Disneya, to mam pełną aprobatę córci dla moich wojaży.

SZ: Pamiętasz kiedy po raz pierwszy pojawiłaś się na Fashion Weeku? Było to dla Ciebie ogromne przeżycie?

JC: O tak! Do Paryża pojechałam pierwszy raz na pokazy haute couture jako dziennikarka modowa. Dostałam propozycję zrealizowania na rzecz platformy międzynarodowej FASHION TV wywiadów ze znanymi projektantami. Miały być prowadzone w biegu, w formule dynamicznej, na kilka minut przed pokazami. Gościłam więc na backstage'ach wielu pokazów i poznałam cudownych ludzi oraz elektryzujący klimat tych miejsc. Mój pierwszy kontakt z fashion weekiem to było ogromne przeżycie! Tłumy fotografów, dziennikarzy, gwiazd z pierwszych stron gazet, projektantów, modelek... Stresowałam się ogromnie i bałam się, czy uda mi się odnaleźć w tym "tłumie". Nie znałam tam wtedy przecież nikogo. Spotkałam się jednak z przeogromną życzliwością. Nawiązałam wiele przyjaźni, które trwają do dzisiaj i ilekroć jestem w Paryżu czy w Kopenhadze nie ma takiej możliwości, aby nie spotkać się z moimi przyjaciółmi z branży. 

Justyna Czerniak, blogerka modowa

Edward Berthelot/Getty Images

SZ: Z kim przeprowadziłaś swój pierwszy wywiad?

JC: Z Simonem Porte Jacquemusem. To było dla mnie ogromne przeżycie, bo jako jedyna z Polski dostałam możliwość obejrzenia kolekcji przed oficjalną premierą. To było jak wejście do innego świata, jak przejście na drugą stronę lustra. A godzinę później, ja, dziewczyna z małego miasteczka, jestem na pokazie Stephan Rolland w Paryżu i siedzę w pierwszym rzędzie obok Sigourney Weaver, która chwyta mnie za rękę i pyta: "Skąd wzięłaś tę niesamowitą kieckę?". Wiem, że brzmi to nieprawdopodobnie, ale to się naprawdę wydarzyło.

SZ: Co czułaś, kiedy zobaczyłaś zdjęcie swojej stylizacji po raz pierwszy na stronie "Vogue'a"?

JC: "Vogue" to niekwestionowany król wśród światowych wydawnictw modowych. Wiele lat temu oglądałam z zapartym tchem film "Diabeł ubiera się u Prady" i nie marzyłam nawet, żeby kiedykolwiek znaleźć w "Vogue'u" swoje zdjęcie. Miałam jednak w życiu ogromne szczęście, bo często docenia moje pomysły na stylizacje, jakie noszę podczas fashion weeków, umieszczając moje zdjęcia jako "Best street style". Miałam już ogromną przyjemność gościć na łamach wydań "Vogue'a" w Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Francji, Niemczech, Holandii, Rosji, Ukrainy i Stanach Zjednoczonych. Wiem jednak, iż prawdziwe wzruszenie jednak dopiero przede mną! Jak na razie nie udało mi się zagościć w naszym rodzimym "Vogue'u"...

SZ: Masz "przepis" na udaną stylizację? Co według Ciebie zawsze się sprawdza?

JC: Mój ulubiony zestaw na co dzień to oversizowa czarna marynarka, biały t-shirt i jeansy. Kiedyś pewnie założyłabym do tego szpilki, ale dzisiaj zakładam moje ulubione czarne mokasyny, bo nie wyobrażam sobie w ciągu dnia biegać na obcasach. W doborze stylizacji kieruje się zawsze podstawową zasadą, o której mawiała niezapomniana Coco Chanel, że prostota jest kluczem do sukcesu. Na specjalne okazje wybieram zwykle małą czarną albo oversizowy garnitur i wysokie szpilki.

SZ: Zwracasz uwagę na trendy? Podążasz za nimi?

JC: Zwracam uwagę na wszystkie trendy, ale nie we wszystkich uczestniczę. Jestem już na tyle świadoma w swoich modowych wyborach, że wiem, że w niektórych trendach nie będę się po prostu czuła sobą. Zawsze jednak staram się dostrzec coś interesującego, co mogę wykorzystać w swoich stylizacjach i stworzyć ciekawy outfit. Uwielbiam natomiast dyskutować o wszystkich obecnych czy nadchodzących trendach - szczególnie kiedy z zaprzyjaźnionymi projektantami z Paryża czy Kopenhagi spotykam się przy kolacji i poznaję ich punkt widzenia.

Justyna Czerniak, blogerka modowa

Szymon Brzóska @thestylestalker

SZ: Jak myślisz, co będzie rządzić na ulicach w najbliższym sezonie?

JC: Na pewno jeansy, cętki, trencze i frędzle, które niezależnie od zmieniających się kolekcji wielkich projektantów, zawsze są w modzie. Bardzo podoba mi się jeansowy total look z białymi lub kolorowymi dodatkami. W nadchodzącym sezonie ja osobiście postawię też na kolor. Obecnie uwielbiam fiolet i zieleń, które idealnie komponują się z moimi blond włosami.

SZ: Co jest podstawą w kobiecej szafie? W co warto zainwestować?

JC: Na pewno w czarną, oversizową marynarkę. Ja jakiś czas temu zakupiłam marynarkę Acne Studios i wiem, że był to strzał w dziesiątkę. Dodatkowo para jeansów, które zawsze są w modzie. Warto postawić na modne dodatki. Ja uwielbiam okulary przeciwsłoneczne i torebki. Moim zdaniem to właśnie te dwa dodatki pisały historię mody. Kupując nowe rzeczy zawsze kieruję się jedną zasadą – nie ilość, a jakość się liczy. Wolę postawić na jedną porządną rzecz, która będzie służyła mi latami, niż zakopać się w stosie rzeczy modnych na chwilę.

SZ: Skąd pochodzą rzeczy z Twojej szafy? Sieciówki, domy mody czy sklepy vintage?

JC: W związku z wykonywaną przeze mnie pracą, w mojej szafie goszczą zwykle rzeczy pochodzące z domów mody i przekazane przez projektantów. Mam wiele marek, które uwielbiam i czuję się świetnie w ich kreacjach. Niemniej jednak zawsze kieruję się zasadą, że nie założę nigdy niczego, w czym nie czułabym się sama dobrze. Nie będę wmawiała dziewczynom, że coś jest super, skoro sama tak nie uważam.

SZ: Buty czy torebki? Lubisz dodatki?

JC: Myślę, że mogłabym zaliczyć siebie zarówno do teamu miłośniczek butów, jak i teamu miłośniczek torebek. Przyznam, że rzadko kupuję ubrania, a za to inwestuje w dodatki. Mam naprawdę bardzo dużo butów, ale mimo to, zawsze mam jakieś na swojej "wishlist". Jak mawiała Anna Dello Russo: "Mogę być naga tak długo, jak będę miała na nogach odpowiednie buty". Co do torebek - mam ich mniej, ale zwykle inwestuję w te, które zasłużyły na miano "IT bags", czyli stały się popularnych bestsellerem.

Justyna Czerniak, blogerka modowa

Szymon Brzóska @thestylestalker

SZ: Skąd miłość do Kopenhagi i Paryża?

JC: Moje ukochane miejsca związane z modą to właśnie Kopenhaga i Paryż. Znam dobrze te miasta, czuję się tu bezpiecznie i mam wielu przyjaciół, z którymi uwielbiam spędzać czas. Cenię też Londyn, mieszkałam tam kilka lat, ale niestety nie potrafię odnaleźć tam takiego klimatu, jak w Kopenhadze i Paryżu.

SZ: Czy dostrzegasz znaczne różnice w sposobie ubierania się tam, a w Polsce?

Obserwując mojego bloga łatwo stwierdzicie, że uwielbiam modę rodem z Kopenhagi! Jest niepowtarzalna i ma w sobie tę oryginalność, której nie da się pomylić z kreacjami z Paryża czy Nowego Jorku. "Styl kopenhaski" bardzo mi odpowiada. Jestem blondynką, często słyszę, że wyglądam jak "Scandi girl". Zawsze na mojej twarzy pojawia się uśmiech, gdy widzę moje zdjęcie w gazecie z podpisem: "A oto, jak ubierają się Skandynawki". Kto wie - może mam w sobie domieszkę krwi skandynawskiej, stąd ta miłość do tutejszego stylu? A wracając do różnic w stylu, w stosunku do Polski – Kopenhaga i Paryż to miasta otwarte na ekstrawagancję, gdzie kobiety nie boją się w śmiały sposób wyrazić swojego stylu. Odnoszę wrażenie, że w Polsce zbyt często zastanawiamy się, czy w modzie coś wypada, czy też nie. Im dłużej interesuję się modą, tym bardziej uważam, że nie ma rzeczy, których w modzie nie wypada. Powiedziałabym raczej, że są w modzie "rzeczy, których nie warto" i temu staram się hołdować w moim stylu.

SZ: Jaki błąd w stylizacjach według Ciebie najczęściej popełniają polskie kobiety?

JC: Odnoszę wrażenie, że polskie dziewczyny są zbyt nieśmiałe w eksperymentowaniu z modą, a przez to z trudnością przychodzi im poszukiwanie własnego stylu. Kiedyś sama byłam mało odważna, jeśli chodzi o modę. Wiele rzeczy uważałam za ekstrawagancję i nie lubiłam eksperymentować. Im bardziej jestem świadoma siebie, tym na więcej pomysłów modowych jestem otwarta. Pobyt w Paryżu i Kopenhadze nauczył mnie, że ekstrawagancja jest immanentną cechą mody.

SZ: Jak określisz swój styl?

JC: Mój pomysł na styl to być sobą. Nie nosić czegoś na siłę, bo jest modne, nie czując się w tym komfortowo. Czasem przenoszenie wzorów z wybiegów bezpośrednio do swojego życia nie ma najmniejszego sensu, bo każda z nas musi odnaleźć swój własny styl. Wtedy będzie czuła się ubrana, a nie przebrana. Może to slogan, ale jaki prawdziwy! Dobrze dobrana kreacja, pasująca do osobowości podnosi naszą pewność siebie, sprawia, że czujemy się paniami sytuacji. Dobrze trafiona stylówka potrafi poprawić nastrój na cały dzień!

SZ: Czy są osoby bądź profile na Instagramie, którymi się inspirujesz?

JC: Mam wiele takich profili, które uwielbiam. Na pewno jednym z nich jest Julie Pelipas, czyli International Fashion Director w ukraińskim "Vogue'u". Uwielbiam jej minimalistyczny styl i to, w jak piękny sposób potrafi prezentować oversizowe części garderoby. To niekwestionowana królowa oversizowych garniturów i bardzo wysokich obcasów. 

Izabela Janachowska o trendach ślubnych na 2021 rok. Jaką suknię wybrać? Zobacz wideo:

Zobacz też:

Co sądzisz o tym artykule?
71
5
Wybrane dla Ciebie
Komentarze
0