Gorące tematy

Dla niego przysięga Hipokratesa to świętość. Oto lekarz, który nie opuścił pacjentów z Covid-19, choć sam był chory

"Walczyli o życie pacjentów i swoje", reporter: Magda Nabiałczyk

Mimo zakażenia koronawirusem, doktor Łukasz Goździewicz i jego żona do samego końca nie chcieli odejść od łóżek osiemdziesięciu schorowanych pacjentów. Jednak pewnego dnia mężczyzna na tyle źle się poczuł, że zgodził się na przewiezienie do szpitala, gdzie przez wiele dni trwała batalia o jego życie. Jak obecnie czuje się małżeństwo? Jak wspominają dni, kiedy walczyli o zdrowie swoich podopiecznych?

Łukasz Goździewicz ukończył cztery specjalizacje - jest internistą, neurologiem, geriatrą i specjalistą medycyny paliatywnej. Na co dzień pracuje w założonym przez siebie i żonę Centrum Opieki Długoterminowej w Kaliszu, gdzie przyjmowane są osoby po udarach, z demencją, niewydolne oddechowo.

Pacjent zero w ośrodku

Prawdopodobnie pierwszą pacjentką z koronawirusem była kobieta przywieziona do ośrodka pod koniec marca. Personel medyczny nie wiedział, że jest zakażona. Test wykonano jej dopiero, gdy zaczęła gorączkować. Mimo zaostrzonych środków bezpieczeństwa sanitarnego niestety doszło do kolejnych zarażeń, także wśród personelu Centrum.

Pomoc pacjentom mimo wszystko

Wśród osób z pozytywnym wynikiem był również doktor Goździewicz.

Niestety w drugim tygodniu pojawiły się bóle w klatce piersiowej i duże osłabienie

- wspomina mężczyzna.

Lekarz, mimo choroby nie chciał jednak odejść od łóżek podopiecznych i - tak jak pozostały personel medyczny ośrodka - w dalszym ciągu ciężko pracował.

Będąc medykiem my mamy obowiązek i czujemy wewnętrzną potrzebę pozostania zawsze z pacjentem

- stwierdził.

Kiedy stan lekarza bardzo się pogorszył, na prośbę żony zgodził się w końcu na przewiezienie go do szpitala w Poznaniu. Tam zaczęła się walka o jego życie.

Po opuszczeniu przez dr Goździewicza ośrodka, na miejscu pacjentami w dalszym ciągu zajmowała się jego żona, Ewa i pozostały personel medyczny. Byli skrajnie wycieńczeni ogromem pracy. Sami też byli zakażeni koronawirusem. Kiedy zmęczenie sięgnęło zenitu, Ewa Goździewicz postanowiła zaapelować do wojewody o przewiezienie pacjentów do szpitala zakaźnego. Na początku urzędnik odmówił, ale w końcu zarządził ewakuację.

Gdybyśmy na ostrzu noża sprawy nie postawili (...), to nie wiem, jak to by się po prostu skończyło

- stwierdziła kobieta.

Powrót do pracy dra Goździewicza 

Centrum w Kaliszu ponownie zostało otwarte. Niestety kilku pacjentów już do niego nie wróci, ponieważ przegrało walkę z Covid-19. A jak zdrowie doktora Goździewicza? Po długiej batalii o życie, wyzdrowiał i obecnie przebywa na zwolnieniu lekarskim.

Teraz się spełnia w roli pani domu, taty, trochę mamy, bo ja niestety już musiałam wrócić do pracy

- powiedziała pani Ewa.

>>> Zobacz także:

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Pełne odcinki znajdziesz w serwisie Player.

Co sądzisz o tym artykule?
86
12
Wybrane dla Ciebie
Komentarze
0