Koronawirus

Aktor Łukasz Płoszajski drży o zdrowie ojca. "To już drugi miesiąc, kiedy walczy o życie"

Koronawirus

Aktor Łukasz Płoszajski drży o zdrowie ojca. "To już drugi miesiąc, kiedy walczy o życie"

W czwartek 29 października padł kolejny rekord - potwierdzono łącznie 20 156 przypadków koronawirusa. Coraz więcej osób zna lub ma kogoś w rodzinie, kto jest zakażony COVID-19. Wirus nie oszczędził również ojca aktora Łukasza Płoszajskiego, który od kilku tygodni walczy o życie.

W programie Łukasz Płoszajski, aktor i menatlista, opowiedział o swoim ojcu – panu Wojtku, który zakaził się COVID-19.

Tata dalej przebywa w szpitalu. Za chwilę będzie to już drugi miesiąc, kiedy walczy o życie. Jego stan jest bardzo ciężki. Wierzymy w to, że to się zmieni. Natomiast, jak będzie - czas pokaże, organizm to zweryfikuje

- oświadczył aktor.

Gdzie doszło do zakażenia?

Łukasz Płoszajski poinformował, że jego rodzice kilka miesięcy temu byli w sanatorium. Nie wiadomo jednak, czy pan Wojciech podczas pobytu zakaził się COVID-19, czy przed nim.

Lekarz, który odwiedził go w sanatorium, zdiagnozował mu zupełnie inną chorobę niż zapalenie płuc. Następnie wypuszczono go z sanatorium bez kolejnej kontroli lekarskiej i wypisu z sanatorium. Po powrocie do domu tata nie był w stanie umówić się z żadnym lekarzem. Pozostały jedynie teleporady

- wyjaśnił

Nie doszłoby do tej sytuacji, gdyby tata miał normalny kontakt z lekarzem, gdzie w dzisiejszych czasach jest niemożliwy. Chorując na zapalenie płuc ponad dwa tygodnie, w ogóle nie był na to leczony. Stąd też ta ciężka sytuacja. Myślę, że wiek tutaj też ma znaczenie. Natomiast gdybyśmy my (zwrócił się do prowadzących – przyp. red.) przechodzili zapalenie płuc ponad 2 tygodnie i nikt nie udzieliłby nam pomocy, także znaleźlibyśmy się pod respiratorem

- dodał.

Zła diagnoza

Okazuje się, że podczas teleporad tata aktorka wciąż był leczony według diagnozy, którą postawiono mu w sanatorium. Po jakimś czasie pojawiły się duszności, rodzina zmuszona była wezwać karetkę.

Na szczęście przyjechało pogotowie. Na szczęście było miejsce w szpitalu. Na szczęście był respirator. Na szczęście od prawie dwóch miesięcy wspaniali lekarze szpitala zakaźnego w Łodzi robią, co mogą, by postawić tatę na nogi

- powiedział dobitnie Łukasz Płoszajski.

Pan Wojciech należy do grupy osób, które bardzo ciężko przechodzą COVID-19. W szpitalu była już podjęta próba odłączenia go od respiratora. Niestety, tata pana Łukasza wytrzymał bez niego tylko 3 dni. Potrzebna była intubacja.

Codziennie jesteśmy ze szpitalem w kontakcie. Codziennie czekamy, by ten stan się poprawił, żeby można go było odłączyć, by mógł w końcu sam zacząć oddychać

- oznajmił pełen nadziei.

Na koniec aktor zaapelował do widzów, by na siebie uważali i nie lekceważyli koronawirusa.

Można się zarazić dosłownie wszędzie. Zajmijcie się swoim zdrowiem, bo to jest najważniejsze i może dosłownie spotkać każdego z nas

- podsumował.

Zobacz też:

Sprzeciw lekarzy wobec decyzji TK. "Protestujemy przeciwko odbieraniu kobiecie prawa do godności"

Zdalne nauczanie w żłobku. Czy rodzicom należy się zasiłek?

Wszystkich Świętych 2020 - jak będzie wyglądał ten dzień?

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Pełne odcinki znajdziesz w serwisie Player.

Co sądzisz o tym artykule?
78
5
Wybrane dla Ciebie
Komentarze
0