Związki i seks

Obecność partnera przy porodzie a przyszłe życie intymne. "U męża wywołało to trwałe obrzydzenie"

Związki i seks

Autor:
Berenika
Olesińska
Mężczyzna przy rodzącej naturalnie kobiecie
Jose Luis Pelaez Inc/Getty ImagesMężczyzna przy porodzie

Poród to z reguły piękne duchowo, aczkolwiek bolesne cieleśnie przeżycie. Wydanie na świat dziecka wiąże się z ogromnymi emocjami, które trudno unieść w pojedynkę. Czy obecność partnera w tych chwilach przynosi pozytywne skutki? Porozmawialiśmy o tym ze specjalistką ginekologii i położnictwa Hanną Błaszczyk.

Obecność partnera przy porodzie - opinie

Krzyk, parcie, krew, brak znieczulenia sprawiają, że rodząca kobieta może zmienić się w dzikiego, gryzącego (dosłownie!) zwierza. I w żadnym wypadku nie chodzi tutaj o wygląd czy agresywne usposobienie, lecz o naturalne, w pełni normalne zachowanie człowieka, który znosi niewyobrażalny ból, a jednocześnie poddaje się wachlarzowi emocji - począwszy od strachu, a skończywszy na ekstremalnej radości z narodzin dziecka lub skrajnego smutku wywołanego przez depresję okołoporodową.

Czy mężczyźni są w stanie sobie wyobrazić, co czuje przyszła matka? Raczej nie, ale coraz częściej próbują to zrozumieć i coraz częściej pragną być dla niej wsparciem. Chcą być obecni przy narodzinach dziecka - trzymać partnerkę za rękę, podać szklankę wody i otrzeć pot z czoła.

- Warto, by był przy tobie, widział twoje poświęcenie i wysiłek. Będzie mieć do ciebie jeszcze większy szacunek - radzi na kobiecym forum jedna z internautek.

Ile pań, tyle teorii. - Obecny przy porodzie? W życiu! Wyglądamy wtedy jak potwory. Wolę, żeby zapamiętał mnie taką jak zawsze - odpowiada druga.

Gwiazdy o macierzyństwie

Rodzicielstwo bliskości – przepis na szczęśliwe dziecko?
Rodzicielstwo bliskości – przepis na szczęśliwe dziecko? Dzień Dobry TVN
wideo 2/3

To fakt. Kobiety podczas porodu zapewne nie przypominają seksbomby w pełnym makijażu, którą były na początkowym etapie związku. I bardzo dobrze, bo wcale nie muszą. Na tym właśnie polega prawdziwa miłość. Żaden widok nie powinien jej zniszczyć, a tym bardziej chwila, w której na świat przychodzi owoc tejże miłości. Niestety nie wszystkie panie doświadczyły w tej kwestii szczęścia.

- Babcia opowiadała mi kiedyś o bliskiej koleżance, z którą w trakcie porodu był mąż. Zobaczył za wiele. Niestety u niego poskutkowało to trwałym obrzydzeniem do żony, a co za tym idzie, nie było mowy o żadnych zbliżeniach - komentuje wątek kolejna forumowiczka.

Rozmówczynie żywo zareagowały na tę przykrą historię. Większość z nich zauważyła, że mężczyzna powinien zrobić wszystko, by kobieta podczas porodu czuła się wyjątkowo i na tyle komfortowo, w jakim stopniu jest to w ogóle możliwe. - Ja się męczę i przepycham arbuza przez dziurkę od klucza, a on miałby powiedzieć, że się brzydzi? Wstyd! Dla mnie facet, który nie jest w stanie pomóc przy narodzinach dziecka, nie dorósł do bycia mężem, a tym bardziej ojcem - oceniają.

Miejsce mężczyzny na sali porodowej - cenna rada

Do dyskusji włączyła się Ania, pielęgniarka pediatrycznego oddziału intensywnej terapii, która zaliczyła praktyki na położnictwie. Była obecna przy wielu porodach. Wie, z jakimi traumami może wiązać się widok zakrwawionych, rozszerzonych narządów rozrodczych, dlatego podzieliła się ważną radą, która pozwoli uniknąć ewentualnych związkowych dramatów.

Doświadczona kobieta zaznacza, że spory procent małżeństw rozwodzi się po wspólnym przeżyciu porodu, ale tylko wtedy, kiedy mężczyzna patrzy w samo rozwarcie. - Mężczyźni są wzrokowcami. Wielu z nich traci potem pożądanie do kobiety, bo cały czas w pamięci mają rozszerzoną pochwę, przez którą wychodził mały ludek. I tu nie chodzi o obrzydzenie fizjologią (takie, o którym mówimy podczas załatwiania się w toalecie), tylko o sam widok otworu w pochwie kobiety. Ten widok jest okropny... W szczególności, że pochwa często jest jeszcze nacinana i wszystko leje się z niej jednocześnie - obrazuje Ania.

- Fajnie, gdy partner jest przy porodzie, ale tylko wtedy, kiedy stoi za głową kobiety. Nigdy gdzie indziej! - radzi pielęgniarka.

Porody rodzinne w Polsce

Zapytaliśmy w tej sprawie o zdanie ekspertkę, która poniekąd potwierdza słowa Ani. Hanna Błaszczyk, specjalistka ginekologii i położnictwa z kliniki Infemini Medi Home, opowiedziała o panujących na porodówce zwyczajach.

Berenika Olesińska: Czy to prawda, że rekomendowane przez położników miejsce, które powinni zająć mężczyźni podczas porodu, jest na wysokości głowy partnerki - tam, gdzie nie widać narządów rozrodczych? 

Lek. Hanna Błaszczyk: To fakt. Najczęściej prosimy panów, aby ustawili się przy głowie rodzącej. Z jednej strony redukuje to stres związany z widokiem wyrzynającej się główki i rodzącego się łożyska. Drugą kwestią jest to, że pod koniec porodu na sali może pojawić się sporo personelu medycznego: lekarz położnik, położna, lekarz neonatolog, położna noworodkowa, czasem też anestezjolog. W sytuacjach wymagających dodatkowych zabiegów czy manewrów obecność dodatkowej osoby, która nie do końca potrafi sobie znaleźć miejsce w okolicach krocza rodzącej, mogłaby stanowić problem.

Mężczyźni nie boją się, że przegapią wówczas ten najważniejszy moment?

Nie. Z tej pozycji zobaczą swoje nowo narodzone dziecko równie dobrze, a nawet lepiej. Jeśli ojciec będzie chciał, to pod nadzorem położnej może nawet przeciąć pępowinę.

Niemal wszędzie - w sieci, w życiu realnym, w środowisku ciężarnych, w otoczeniu medyków - krążą legendy o mdlejących na porodówce partnerach, o rozwodach, o obrzydzeniu do ciała kobiet. To mit?

W swojej praktyce nie spotkałam się z takim przypadkiem, by wspólny poród był przyczyną rozwodu. Pacjentki wyjątkowo rzadko zgłaszają barierę w ponownym podjęciu współżycia po porodzie. Omdlenie partnera nie jest wcale wyjątkową sytuacją. Na pewno warto, aby mężczyzna miał pojęcie, co może się dziać i co może zobaczyć na sali. Zajęcia w szkole rodzenia czy spotkanie z położną to polecane rozwiązania.

Obecność osoby towarzyszącej pomaga psychicznie. A fizycznie?

Zdarza się, że panowie tak angażują się we wspieranie swoich partnerek, że wychodzą z sali porodowej równie zmęczeni, jak one. Trzymają je za rękę, masują plecy, co redukuje odczuwanie bólu w pierwszym okresie porodu, podają łyk wody między skurczami. Motywują do wysiłku w fazie skurczów partych.

Motywują i wspierają z własnej woli czy z przymusu?

Na pewno część pacjentek naciska na swoich ukochanych, aby towarzyszyli im w porodzie, bo słyszały, że koleżanki rodziły z partnerami. Ważne jednak, aby była to wspólna decyzja.

Moda na porody rodzinne trwa i nie widać, by ustawała. Jak to zjawisko przedstawia się w liczbach?

Odsetek porodów rodzinnych różni się między placówkami, ale waha się między 70-90 proc. Przed pandemią COVID-19 była to zdecydowana większość porodów. Po wprowadzeniu ograniczeń pandemicznych niestety ta możliwość została zawieszona. Obecnie wypracowano standardy umożliwiające ponowną obecność osób towarzyszących na sali porodowej.

Zobacz także:

Autor:Berenika Olesińska

Źródło zdjęcia głównego: Jose Luis Pelaez Inc/Getty Images

Pozostałe wiadomości