Styl życia

Polacy pomagają czarnobylskim Samosiołom. "Będą tak długo żyć, jak długo my będziemy przyjeżdżać"

Styl życia

Autor:
Nastazja
Bloch
Grupa z Polski pomaga mieszkańcom Czarnobyla
Grupa z Polski pomaga mieszkańcom CzarnobylaDzień Dobry TVN
wideo 2/17

Krystian Machnik do Strefy Wykluczenia jeździ od 2013 roku, zaś od 5 lat cyklicznie pomaga Samosiołom, czyli ostatnim mieszkańcom wiosek wokół Czarnobyla i Prypeci. Wraz z polską ekipą organizują dla potrzebujących ubrania, koce, jedzenie, ale także słuchają ich wspomnień. Nie inaczej było po wybuchu wojny w Ukrainie. Jak wygląda pomoc humanitarna w strefie wykluczenia? O tym opowiedzieli Amadeusz Kocan, który był na pierwszej, najpilniejszej wyprawie w maju i Krystian Machnik, który właśnie powrócił z czwartej akcji organizowanej w czasie wojny.

Kim są Samosioły i jak wpłynęła na nich wojna?

Samosioł to nazwa określająca samoosiedleńca, który wrócił do opuszczonej wioski skażonej po katastrofie czarnobylskiej i żyje tam do dzisiaj. Jak się okazuje, takich osób jest dziś około 15-20. - Są ludzie, którzy zostali sami, podjęli decyzję 30 lat temu i już z nią zostali. Najstarsza osoba ma 96 lat. Najmłodsza około 80. Mamy dwa skupiska Samosiołów, dwie opuszczone wioski, w których żyło po 10 osób, ale niestety jedna z wiosek kompletnie została odcięta od świata. Wojna wiele zmieniła. Teraz nie ma tam nawet jak dojechać, bo mosty zostały wysadzone w powietrze – powiedział Krystia Machnik.

Dlaczego zatem kilkadziesiąt lat temu ludzi ci postanowili zostać w tak niebezpiecznym miejscu? Co sprawiło, że nie chcieli wyjechać? - Nam Polakom trudno jest to zrozumieć, bo dla nas dom to jest tam, gdzie aktualnie mieszkamy. Oni są przywiązani do ziemi, bo tam był dziad, pradziad. Tam jest ich cmentarz, ich rodzina i oni nie chcą tego opuszczać – tłumaczyli wolontariusze.

Pomoc potrzebującym Samosiołom

Krystian i Amadeusz od lat jeżdżą do opuszczonych wiosek i niosą pomoc mieszkańcom. Ci traktują ich już jak członków rodziny. - Potrzebują podstawowych produktów, tam jest sklep obwoźny raz na miesiąc, który teraz podczas wojny zniknął – powiedział Krystian. - Na miejscu mamy podział obowiązków. Krystian jest organizatorem. Jeździ z nami w głównym składzie Maciek – fotograf i kierowca. Staramy się pomagać w pracach codziennych – dodał Amadeusz.

Do tej pory panowie zorganizowali cztery wyprawy pomocowe. Na tym nie zamierzają jednak poprzestać.

Pamiętam jak byłem miesiąc temu w wiosce 1,5 km od granicy z Białorusią. Jeden z dziadków powiedział, jak już odpływaliśmy motorówkami policyjnymi, że będą tak długo żyć, jak długo my będziemy przyjeżdżać, bo bez nas oni tam poumierają. Wtedy do mnie dotarło, że teraz w obliczu wojny ta pomoc jest jeszcze ważniejsza

Jesteśmy serwisem kobiecym i tworzymy dla Was treści związane ze stylem życia. Pamiętamy jednak o sytuacji w Ukrainie. Chcesz pomóc? Sprawdź, co możesz zrobić. Pomoc. Informacje. Porady.

Zobacz także:

Autor:Nastazja Bloch

Źródło zdjęcia głównego: Mateusz Grochocki/East News

Pozostałe wiadomości