Razem z Ukrainą

Jak wygląda praca ukraińskich dziennikarzy? "To również żołnierze, tylko zamiast broni mają pióro i słowo"

Razem z Ukrainą

Autor:
Patrycja
Sibilska
Reporter:
Bianka Zalewska
Ukraińscy dziennikarze – słowo zamiast broni
Ukraińscy dziennikarze – słowo zamiast broni Dzień Dobry TVN
wideo 2/17

Ukraińska telewizja Espreso TV narodziła się w pierwszy dzień Euromajdanu. Wtedy jej nagrania transmitowały kanały informacyjne z całego świata. Przez ponad 8 lat dziennikarze stacji relacjonowali wojnę na Donbasie. Główna redakcja znajdowała się w Kijowie. 24 lutego, gdy wojna ogarnęła cały kraj, zmieniło się wszystko. O tym, jak dziś wygląda ich praca, dziennikarze opowiedzieli w reportażu Bianki Zalewskiej.

Ukraińska telewizja Espreso TV

Od pierwszego dnia wojny pracują ramię w ramię, niczym armia, jednak bez broni. Jak sami mówią zamiast niej mają pióro i słowo. Ukraińscy dziennikarze z telewizji Espreso przekazują informacje całodobowo, każdego dnia, choć wokół nich trwa wojna. W materiale Bianki Zalewskiej opowiedzieli o tym, jak dziś wygląda ich rzeczywistość i jak sobie z nią radzą.

- Obudziłam się o 5 rano i po pierwszych strzałach ja powiedziałam sobie, że śpię dalej. (...) Po trzecim już wstałam, poszłam do męża i powiedziałam, że zaczęła się wojna - tak wspomina 24 lutego Maria Górska, dziennikarka, dyrektor programowy Espreso TV.

- W ciągu pół godziny usiadłem przed komputerem i napisałem informację, że Rosja napadła na Ukrainę. Miałem wrażenie, że mi się to śni, ale równocześnie, gdy ja pisałem tę informację, rakiety balistyczne padały za moim blokiem. To było straszne, od tej pory pracujemy już całodobowo - mówi dziennikarz Sergii Rudenko.

Z Kijowa do Lwowa

Gdy 24 lutego Rosja zaatakowała Ukrainę Mykola Kniazhytskiy, założyciel Espreso TV, podjął natychmiastową decyzję o przeniesieniu stacji z bombardowanego Kijowa do Lwowa. Wcześniej przygotował studio, z którego dziś nadają.

- Wiedząc co może się wydarzyć przygotowałem studio we Lwowie, w którym teraz jesteśmy. Większość osób tu przyjechała. Byliśmy zmuszeni wyjechać z Kijowa, ponieważ tam nie można było pracować - mówi Kniazhytskiy.

- Dużą część życia spędziliśmy w schronach i piwnicach, ale w nich nie da się prowadzić strony internetowej naszej telewizji - dodaje Sergii Rudenko.

Każdego ranka dziennikarze zjawiają się w pracy. Współpracują z innymi kanałami, robiąc wszystko, aby rzetelne informacje trafiały do odbiorców.

- Dziś rano naprawdę byłam w szoku, przez dwie godziny wył alarm. Mówię ci szczerze, jeszcze tak szybko nie wybiegałam spod prysznica. Obudziłam dzieci, posadziłam pod drugą ścianę i zastanawiałam się co dalej. Czy mam jechać do pracy? Przecież mam prowadzić newsy. Siedziałam tam, mijała godzina, a alarm się nie kończył. Pojechałam do pracy - opowiada poruszona Iryna Koval, prezenterka.

- Od początku wojny współpracujemy z innymi kanałami. Jeśli u nich jest niebezpiecznie, to oni pokazują naszą antenę, jeśli u nas jest alarm, to my włączamy ich - relacjonuje Anastasiya Ravva, zastępca redaktora naczelnego Espreso TV.

- Dostaliśmy tez skargi od rosyjskiego urzędu do spraw cenzury. Szukali powodu, aby wyłączyć nas w Rosji, żądali abyśmy nie pokazywali niektórych informacji. Zaproponowaliśmy im dokładnie to, co na Wyspie Węży nasi pogranicznicy zaproponowali dla rosyjskiego okrętu i na tym się zakończyło - dumnie podkreśla Rudenko.

Informacje i emocje - praca dziennikarza podczas wojny

Starają się zachowywać "normalność" i wzajemnie wspierać. Mają poczucie misji i nie wyobrażają sobie, aby mogli opuścić kraj w takim momencie.

- W telewizorze jesteśmy, jak zawsze, takie ładne i prowadzimy programy, jakby próbując wyglądać tak, jak zawsze, ale mamy albo jeden sweter na sobie, w którym po prostu przyjechaliśmy, albo jest to odzież z jakichś punktów dla uchodźców. Takie życie na pustej walizce - mówi Maria Górska.

- Dla mnie najstraszniejsze jest przekazywanie informacji o śmierci dzieci. Pokazywanie zbombardowanego szpitala położniczego. Dzisiaj na przykład podawałam informację, ze czołg przejechał samochód w którym było dwoje dorosłych i jeden nastolatek. Bianka, jak mam to przekazywać, no jak? - pyta, nie kryjąc emocji Iryna Koval, prezenterka, która do tej pory prowadziła swój program o zdrowiu, a dziś, tak jak każdy ukraiński dziennikarz, przekazuje dramatyczne informacje dotyczące wojny.

- Ty po prostu przepuszczasz to wszystko przez siebie i każdy ból, każda śmierć... Po prostu umierasz z każdym dzieckiem i z każdą matką. Później musisz odrodzić się z popiołów, żeby działać dalej - mówi poruszona Maria Górska. - Nawet na jedną minutę nie wyobrażałam sobie, aby opuścić Ukrainę w tym momencie. Dziennikarz dzisiaj to jest również żołnierz, tylko zamiast broni ma pióro i słowo. Musi dawać nadzieję, musi dawać wiarę - dodaje.

- Świat informacji stał się czarno biały, a właściwie to jest w jednym kolorze - khaki - mówi Rudenko i dodaje: - to zabójstwa transmitowane na żywo, które obserwuje cały świat. 

Żegnamy się z wami, dbajcie o siebie i o swoich bliskich, do zobaczenia

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Pełne odcinki znajdziesz w serwisie Player.pl.

Jesteśmy serwisem kobiecym i tworzymy dla Was treści związane ze stylem życia. Pamiętamy jednak o sytuacji w Ukrainie. Chcesz pomóc? Sprawdź, co możesz zrobić. Pomoc. Informacje. Porady.

Zobacz także:

  • 30 lat doświadczenia
  • Od 2014 roku z misją w Ukrainie, z biurem pomocowym w Kijowie
  • Opiera się na 4 zasadach: humanitaryzmu, bezstronności, neutralności i niezależności
  • Regularnie publikuje raporty finansowe ze swoich działań

Autor:Patrycja Sibilska

Reporter: Bianka Zalewska

Źródło zdjęcia głównego: Dzień Dobry TVN

Pozostałe wiadomości