Dramatyczna relacja z Włoch. "Obecnie mamy internet udostępniony przez wojsko"

Największa błotna powódź w Polsce
Źródło: Dzień Dobry TVN
Od kilku dni we Włoszech, w regionie Emilia-Romania ogłoszony jest czerwony alert pogodowy w związku z intensywnymi opadami deszczu. W wyniku powodzi ewakuowano około 15 tysięcy osób, a szkody spowodowane przez żywioł szacuje się na miliardy euro. Jak wygląda sytuacja mieszkańców?

Sytuacja powodziowa we Włoszech

Aktualnie wiadomo o 14 ofiarach śmiertelnych powodzi oraz o ewakuacji 15 tysięcy osób. Powódź spowodowała szkody w 43 gminach, zamkniętych jest 544 dróg, a z brzegów wystąpiło ponad 20 rzek i strumieni. Ulewne deszcze spowodowały osunięcia ziemi w wielu miejscach.

Jednym z najbardziej zniszczonych rejonów jest Rawenna, gdzie pod wodą znalazło się 100 tysięcy hektarów upraw, a w tym 3 tysiące gospodarstw. Mieszkańcy dotkniętych kataklizmem rejonów odcięci są nie tylko od dróg, ale również od internetu. Na grupie zrzeszających Polaków w Bolonii w mediach społecznościowych pojawiają się dramatyczne relacje. Udostępniane zdjęcia zalanych ulic i domów, wezbranych rzek. Według relacji internautów, w samej Bolonii jest jednak bezpiecznie. Inaczej sytuacja wygląda za miastem.

- Stoimy w obliczu nowego trzęsienia ziemi - powiedział w czwartek (18.05) Stefano Bonaccini, prezydent Emilii-Romanii. W swojej wypowiedzi nawiązał do trzęsienia ziemi, które nawiedziło ten region w 2012 roku i spowodowało ogromne zniszczenia. Bonaccini dodał, że od czasu tamtej katastrofy udało się "prawie wszystko" odbudować. - To doświadczenie pokazało nam, że można to zrobić. Odbudujemy wszystko raz jeszcze, jestem tego pewien - dodał.

Dramatyczna relacja z Włoch

- Dla tych, co mówią, że tylko pada kilka kropelek i Włosi zaczynają panikować... Modigliana jest odcięta z każdej strony, dzisiaj i jutro wszystkie zakłady pracy są zamknięte... - relacjonuje pan Krzysztof na grupie.

Jak podała w piątek agencja ANSA, w zalanych i odizolowanych miejscowościach w rejonie Rawenny zaczyna brakować nie tylko żywności, ale i wody pitnej. Podobnie jest w punktach, gdzie przebywają ewakuowane osoby, a także tam, gdzie nie wolno opuszczać swoich domów. Dotyczy to około 100 tysięcy osób. Trudna sytuacja trwa od kilku dni, według relacji jednego z Polaków, pana Krzysztofa, do którego dotarł Onet, pierwsza fala miała miejsce już tydzień temu, wtedy też pojawiły się osuwiska. "Jeśli prognozy się sprawdzą, to będzie początek końca... Jak na razie wszystkie zakłady pracy są zamknięte. Pewnie w poniedziałek pojawią się jakieś nowe informacje" relacjonował rozmówca. Jedzenie do mieszkańców miasteczka, w którym żyje pan Krzysztof, dowozi właściciel własnym samochodem, który ma pozwolenie na przejazd.

Pan Krzysztof nie był ewakuowany, jednak jak wyjaśnił, 150 osób z jego miejscowości musiało opuścić swoje domy.

- Obecnie mamy internet udostępniony przez wojsko, mam tylko kilka minut. Mieszkamy w miejscowości Modigliana w prowincji Forlì-Cesena. Jesteśmy odcięci od reszty świata, drogi są zerwane, mostów albo nie ma, albo są poważnie naruszone. Nie mamy nawet linii telekomunikacyjnej - relacjonował dla Onetu.

Pod postem pana Krzysztofa na grupie wiele osób złożyło wyrazy współczucia. Pojawiły się również komentarze na temat aktualnej pogody: "To nie pada, ale leje już 3 dni i 3 noce bez przerwy, masakra, to nie żarty" napisała jedna z użytkowniczek. "Trzymajcie się, to jest straszne, każdy niech będzie ostrożny pozdrawiam" dodała inna komentująca.

Jesteśmy serwisem kobiecym i tworzymy dla Was treści związane ze stylem życia. Pamiętamy jednak o sytuacji w Ukrainie. Chcesz pomóc? Sprawdź, co możesz zrobić. Pomoc. Informacje. Porady.

Więcej przeczytasz na TVN24

Zobacz także:

Autor: Teofila Siewko

Źródło: onet.pl/TVN24

Źródło zdjęcia głównego: Anadolu Agency / Contributor/Getty Images

podziel się:

Pozostałe wiadomości