Przeżył wypadek, w którym zginęła księżna Diana. "Te nieszczęsne cztery minuty"

Źródło: Dzień Dobry TVN
Wielka Brytania świętuje urodziny króla Karola III
Wielka Brytania świętuje urodziny króla Karola III
Świat żegna Królową Elżbietę II
Świat żegna Królową Elżbietę II
Królowa Elżbieta II odeszła w wieku 96 lat
Królowa Elżbieta II odeszła w wieku 96 lat
Świat żegna Królową Elżbietę II
Świat żegna Królową Elżbietę II
Platynowy jubileusz królowej Elżbiety II
Platynowy jubileusz królowej Elżbiety II
Elżbieta II od 70 lat na tronie
Elżbieta II od 70 lat na tronie
Królowa Elżbieta II odpisała na list Wanessy
Królowa Elżbieta II odpisała na list Wanessy
31 sierpnia 1997 roku w wypadku w Paryżu zginęła księżna Diana. Choć od jej śmierci minęło już 26 lat, to "królowa ludzkich serc" wciąż żyje w naszej pamięci. Tego tragicznego dnia w samochodzie jechał także ochroniarz Trevor Reese-Jones, który przeżył wypadek. Czy udało mu się coś zapamiętać?

26. rocznica śmierci księżnej Diany

Księżna Walii 30 sierpnia 1997 roku wraz ze swoimi ukochanym wylądowała w Paryżu. Jednak romantyczny wyjazd zamienił się w koszmar. Jak wspomina ochroniarz Kes Wingfield, księżna niemal od pierwszych chwil musiała walczyć z natrętnymi fotoreporterami.

- Gdy tylko ich samochód ruszył, "paparuchy" zachowywały się, jak prawdziwe diabły. Jechali motocyklami i rowerami, trzymając się jak najbliżej auta. Stwarzali niebezpieczeństwo dla pieszych. Ludzie dosłownie rozpłaszczali się na ścianach, gdy rowery wjeżdżały na chodniki i przemykały z prędkością światła w gonitwie za Dianą - wspominał ochroniarz Kes Wingfield.

31 sierpnia 1997 około północy Diana, Dodi, Henri Paul oraz ochroniarz Al-Fayedów, Trevor Rees-Jones mknęli ulicami Paryża, próbując zmylić ponad 30 czyhających na księżną paparazzi. Niestety, fotoreporterzy okazali się sprytniejsi, a pościg za zakończył się tragicznie.

Mercedez-Benz, w którym podróżowała Diana uderzył w 13 filar Pont D'Alma. Na miejscu zginął kierujący pojazd oraz ukochany księżnej Dodi Al-Fayed. Poważnie ranna Diana trafiła do szpitala.

- Walczyliśmy z całych sił, mieliśmy wiele prób, naprawdę. Kiedy pracuje się pod tak wielką presją, czas płynie nieubłaganie. Jedyne, co się liczy, to fakt, że zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, aby ją ocalić. Mieliśmy trudniejsze przypadki w Pitié-Salpêtrière. To najlepsze centrum medyczne we Francji. Udało nam się ocalić część z nich, ale jednak stało się tak, a nie inaczej. Nie mogliśmy jej uratować. Mocno się to na nas odbiło. Energia, którą włożyliśmy w walkę o jej życie, przyniosła nam ból niemal fizyczny. Byliśmy rozbici, zmęczeni i załamani - powiedział francuski chirurg MonSef Dahman, na którego stół operacyjny trafiła księżna.

Mimo heroicznej walki około 4 nad ranem Diana zmarła.

Trevor Rees-Jones - jedyny ocalały z wypadku

Jedyną osobą, która przeżyła ten tragiczny wypadek był Trevor Rees-Jones. Mężczyzna cztery lata przed wypadkiem, został ochroniarzem egipskiego miliardera Mohammeda Al-Fayeda i jego rodziny.

Tego feralnego dnia Rees-Jones od początku nie był zwolennikiem pomysłu na zmylenie fotoreporterów.

- Nie byłem zadowolony, ponieważ oznaczało to, że funkcjonariusze bezpieczeństwa zostaną rozdzieleni, jednak zgodziłem się. Poradziłem Dodiemu, że możemy wyjechać z frontu hotelu dwoma samochodami, ponieważ tłum i prasa zostaną wtedy zepchnięte na ulicę przed Ritzem. Początkowo powiedziano mi, że Dodi i Diana będą podróżować bez ochrony. Wiedziałem, że jeśli tak się nie stanie, będę jechał z nimi - wyznał.

Trevor Rees-Jones dotrzymał swojego słowa i także znalazł się w czarnym mercedesie. W wypadku doznał ciężkiego urazu mózgu i klatki piersiowej. Jak mówili później lekarze, każda kość jego twarzy była złamana, a on sam spędził 10 dni w śpiączce farmakologicznej.

- Twarz została całkowicie zmiażdżona, była niemal płaska. Musieliśmy ją całkowicie odbudować. Oczy były rozdzielone, nos zmiażdżony, a szczęka złamana - zdradził lekarz Luc Chikhani, przyznając, że w całym swoim życiu nie widział żywej osoby, która miałaby tyle złamań w okolicy głowy.

Po tragicznej śmierci księżnej Diany, spekulacje na temat przyczyn wypadku nie ustają, a z upływem lat na jaw wychodzą kolejne sekrety. W dociekaniu prawdy wiele osób liczyło na Trevora, który jako jedyny mógłby powiedzieć, co tak naprawdę wydarzyło się w paryskim tunelu 31 sierpnia.

W 2000 roku Trevor wyznał, że ostatnim momentem, który pamięta z tego dnia, było wsiadanie do samochodu.

- Jestem jedyną osobą, która może powiedzieć ludziom prawdę, a jej nie pamiętam. Wszystko byłoby takie proste, gdybym tylko pamiętał te nieszczęsne cztery minuty. Mógłbym wtedy wytłumaczyć wszystkim, co się stało i to szaleństwo wreszcie by się skończyło - powiedział w jednym z wywiadów.

Mohammed Al-Fayed, pogrążony w żałobie ojciec Dodiego twierdził, że za tragedią stoją brytyjskie służby bezpieczeństwa, dla których działania Diany był niewygodne. Poprosił więc Trevora o przekazanie swojemu zespołowi kontroli nad wszelkimi kontaktami z władzami francuskimi.

W 2000 roku Trevor napisał książkę, w której zawarł wszystkie wspomnienia z wypadku.

- Mam wspomnienie, jak zatrzymywałem się na światłach i widziałem motocykl po prawej stronie samochodu. Nie jestem pewien co do innych pojazdów, ale bardzo dobrze pamiętam ten motocykl. Nie pamiętam bólu, ale w mojej głowie było dużo zamieszania. Nie wiem, czy ktoś mnie trzymał lub próbował ratować. Słyszałem za to, jak ktoś jęczał i padło imię Dodi. Nie wiem, kto je wypowiedział. Z drugiej strony, jeśli nie było tam nikogo żywego oprócz mnie i Diany, dochodzę do wniosku, że była to właśnie ona - powiedział ochroniarz.

- Te wspomnienia są niejasne i sam w nie wątpię, ale mówię o nich, ponieważ ciągle powracają - dodał.

Dziś Trevor Rees-Jones ma 54-lata i jest szefem ochrony w AstraZeneca.

Więcej na ten temat zobaczysz na stronie TVN24GO.

Jesteśmy serwisem kobiecym i tworzymy dla Was treści związane ze stylem życia. Pamiętamy jednak o sytuacji w Ukrainie. Chcesz pomóc? Sprawdź, co możesz zrobić. Pomoc. Informacje. Porady.

Zobacz także:

Autor: Anna Gondecka

Źródło: Onet

Źródło zdjęcia głównego: Langevin Jacques/GettyImages

podziel się:

Pozostałe wiadomości