"Niemal katastrofalny pościg" z udziałem księcia Harry'ego i Meghan Markle. Wydano oświadczenie

Książę Harry pojawi się na koronacji Karola III bez żony. Gdzie wtedy będzie Meghan Markle?
Koronacja Karola III i… Królowej Camilli
Źródło wideo: Dzień Dobry TVN
Źródło zdj. gł.: Mark Kerrison/Getty Images
Rzecznik księcia Harry'ego wydał oświadczenie, w którym poinformował, że syn króla Karola III, jego żona Meghan Markle oraz jej matka Doria byli ścigani przez paparazzi po ulicach Nowego Jorku. Pościg miał trwać prawie dwie godziny. Zachowanie fotografów skomentował także burmistrz miasta.

Harry i Meghan ścigani przez paparazzi

Do niebezpiecznego zdarzenia miało dojść 16 maja, tuż po opuszczeniu przez księcia Harry'ego i jego żony gali "Ms. Foundation Women of Vision Awards" w Nowym Jorku. Tego wieczoru Meghan Markle odebrała nagrodę za zaangażowanie w sprawy społeczne.

- Zeszłej nocy książę i księżna Sussexu oraz pani (Doria) Ragland brali udział w niemal katastrofalnym pościgu samochodowym - podał rzecznik księcia w specjalnym oświadczeniu. Poinformował również, że byli oni ścigani przez "grupę bardzo agresywnych paparazzi".

Niebezpieczny pościg po Nowym Jorku

Rzecznik zaznaczył, że pościg trwał prawie dwie godziny i niemal "spowodował liczne kolizje z udziałem kierowców, pieszych i dwóch nowojorskich policjantów". Jak podaje TVN24, nowojorska policja (NYPD) nie zabrała dotąd głosu w sprawie, jednak anonimowe źródło w organach ścigania przekazało dziennikarzom CNN kilka nieznanych wcześniej szczegółów.

Paparazzi mieli śledzić Harry'ego i jego żonę w samochodach, skuterach i motocyklach. Burmistrz Nowego Jorku oświadczył, że "pościg był nieodpowiedzialny i lekkomyślny".

- To jasne, że paparazzi chcą uzyskać odpowiednie ujęcie, odpowiednią historię, ale bezpieczeństwo publiczne zawsze musi pozostać na pierwszym planie. Nigdzie nie powinno jechać się szybko, a to jest gęsto zaludnione miasto. Myślę, że niewielu z nas nie pamięta, jak zmarła jego (Harry'ego) matka - podsumował.

Więcej na ten temat przeczytasz w TVN24.

Zobacz także:

Źródło: TVN24
Autorka/Autor: Aleksandra Matczuk