Gwiazdy

100. urodziny Jerzego Kawalerowicza. "Wchodził na plan i od razu wszyscy się prostowali"

Gwiazdy

Autor:
Justyna
Piąsta
Reporter:
Michał Malinowski
 Jerzy Kawalerowicz - po prostu mistrz
Jerzy Kawalerowicz - po prostu mistrzDzień Dobry TVN
wideo 2/11
Dzień Dobry TVN Jerzy Kawalerowicz - po prostu mistrz

Jerzy Kawalerowicz 19 stycznia obchodziłby 100. urodziny. Był wybitnym reżyserem, który stał się wzorem do naśladowania dla młodych twórców. Trudno wyobrazić sobie polską kinematografię bez filmów takich jak "Faraon", "Matka Joanna od aniołów" czy "Śmierć prezydenta". Jak zapisał się w pamięci osób, które miały przyjemność z nim pracować?

Jerzy Kawalerowicz - reżyser legenda

100 lat temu w Gwoźdźcu, na obecnych terenach Ukrainy, urodził się Jerzy Kawalerowicz. W młodości pracował w lokomotywowni, jako tragarz na dworcu i magazynier. Dopiero na studiach rozpoczął się jego romans z filmem. W swym fachu osiągnął mistrzostwo, stając się wzorem dla innych. Jerzy Kawalerowicz był współzałożycielem i pierwszym prezesem Stowarzyszenia Filmowców Polskich.

Juliusz Machulski miał szczęście trafić pod skrzydła Jerzego Kawalerowicza. - Młody reżyser był zaopiekowanym twórcą przez starszych kolegów, którzy mu dobrze życzyli i prowadzili za rękę, pokazując, jak się robi filmy. Tak właśnie pan Jerzy mnie prowadził. Widziałem, że jak się śmieje na materiale, to znaczy, że jest dobrze. (...) Znał się na wszystkich gatunkach filmowych. Mówił mi takie rzeczy przy "Vabanku", np. "Pamiętaj, ta blaszka, która na końcu ma te odciski palców, to jest jeden z bohaterów filmu. Ty nie potraktuj tego zdawkowo. Nawet za dużo może tego być, ale widz musi zapamiętać". Ja się w szkole filmowej tyle nie nauczyłem, co przy oglądaniu z nim materiałów, przy tym, jak dyskutowaliśmy po kolejnych układach montażowych, kiedy mi doradzał, co wyciąć, co może dodać - powiedział Machulski.

Franciszek Pieczka trzykrotnie pracował z Jerzym Kawalerowiczem. Za każdym razem stworzyli wspaniałe role. - Zwłaszcza rola karczmarza w "Austerii" była dla mnie niezwykłym doświadczeniem. Stał za kamerą i bezpośrednio obserwował aktora. A wówczas był już namiot, gdzie reżyser siadał przy ekranie i tam sobie oglądał aktora. Aktor wznosił się na wyżyny, o których nawet sam niekiedy nie miał pojęcia - wspominał Pieczka.

Jak pracowało się z Jerzym Kawalerowiczem?

Dla Pawła Deląga, który pracował z Kawalerowiczem na planie filmu "Quo vadis", reżyser był wielkim mistrzem. - Jedyny raz w życiu widziałem, żeby reżyser nie zasiadał przed ekranem, tylko cały czas był z aktorem, z operatorem, był najbliżej jak można być. Był tuż obok kamery, stojąc prawie cały czas, przez ponad 120 dni zdjęciowych. Nigdy nie widziałem, żeby usiadł - przyznał Deląg.

Magdalena Mielcarz doskonale pamięta, że pan Jerzy cieszył się ogromnym uznaniem wśród aktorów i twórców filmowych.

- Miał w sobie dowódcę, który nigdy nie musi podnosić głosu. To było niesamowite, on wchodził na plan i od razu wszyscy się prostowali, ale nie dlatego, że się go bali, ale dlatego, że czuli do niego taki szacunek. Wszyscy po prostu nagle wiedzieli, że muszą dać z siebie to, co najlepsze. To było niesamowite. On w punkt wiedział, co mu będzie potrzebne, gdzie ma stać kamera. Taka stała szkoła filmowców, którzy mają to w jednym palcu - podkreśliła Mielcarz.

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na platformie Player.pl.

Zobacz także:

Autor:Justyna Piąsta

Reporter: Michał Malinowski

Źródło zdjęcia głównego: Dzień Dobry TVN

Pozostałe wiadomości