Gwiazdy

Andrzej Sołtysik pochwalił się umiejętnościami, o których wcześniej nie wspominał. Robią wrażenie

Gwiazdy

Autor:
Karolina
Kalatzi
Reporter:
Karolina Kalatzi
Andrzej Sołtysik wspomina smaki dzieciństwa
Andrzej Sołtysik wspomina smaki dzieciństwa
wideo 2/6

Andrzej Sołtysik to zdecydowanie jeden z tych współprowadzących Dzień Dobry TVN, który idealnie odnajduje się w kąciku kulinarnym, zwłaszcza w roli smakosza. Dlatego nie krył swojego zadowolenia, kiedy pojawił się na planie specjalnego odcinka programu "MasterChef". Zdradził nam nawet, że mógłby zostać jednym z jurorów show, ale to nie wszystko. Wyznał, jakie jest jego ulubione danie i z jakim smakiem kojarzy mu się dzieciństwo.

Andrzej Sołtysik na planie programu "MasterChef"

To już 11. sezon kulinarnego programu "MasterChef", który nasi widzowie kochają. Podczas tej edycji gośćmi jednego z odcinków będą prowadzący Dzień Dobry TVN. Wielu z nich wyznało, że kuchnia to ich królestwo - cześć z nich kocha gotować, inni wolą jeść. W drugiej grupie znalazł się m.in. Andrzej Sołtysik, którego kubki smakowe na co dzień rozpieszcza jego żona, Patrycja. W domu to głównie ona gotuje, dziennikarz natomiast jest odpowiedzialny za próbowanie przygotowanych przez ukochaną potraw. Uwielbia to robić - w rozmowie z redaktorką serwisu dziendobry.tvn.pl wyznał, że nie ma dania, którego by nie zjadł. Lubi absolutnie wszystko, ale ma też swojego faworyta.

- Moje ulubione danie to stek! Jeśli chodzi o steki, to próbuję wszystkich; lubię te dojrzewające, które są droższe, grubsze, cięższe, bo z kością, ale dominują antrykoty. Antrykot to jest to, czego mężczyzna potrzebuje - stwierdził.

Andrzej Sołtysik w młodości robił z dziadkiem kiełbasę

Prowadzący Dzień Dobry TVN mają wiele talentów. Jedni z nich świetnie śpiewają lub tańczą, a inni (jak się okazało na planie "MasterChefa) wędzą. Tę ostatnią umiejętność posiada Andrzej Sołtysik. - Mój dziadek trudnił się ubojem zwierząt i produkowaniem kiełbasy, kaszanki i flaczków. Ja nawet brałem udział w procesie robienia kiełbasy: mieszania, dopieprzania, dosalania itd. Czułem, że mam wpływ na smak regionu i okolicy. Potem było wędzenie (...) Byłbym w stanie zrobić dziś kiełbasę - jakbym miał tylko narzędzia, urządzenia, miejsce i chłodnię odpowiednią, to bym wymieszał co trzeba i uwędził - wyznał.

Na samo wspomnienie tej historii na twarzy Andrzeja pojawił się uśmiech i choć zapewniał nas, że w jego domu na wędzarnię nie ma miejsca, to zdaje nam się, że jest to jedno z jego małych marzeń. Kto wie? Może kiedyś się ono spełni. My z pewnością spróbowalibyśmy wyrobów Andrzeja.

Jesteśmy serwisem kobiecym i tworzymy dla Was treści związane ze stylem życia. Pamiętamy jednak o sytuacji w Ukrainie. Chcesz pomóc? Sprawdź, co możesz zrobić. Pomoc. Informacje. Porady.

Autor:Karolina Kalatzi

Reporter: Karolina Kalatzi

Pozostałe wiadomości