Czy mój kot cierpi? Tych kilka symptomów jest ważniejszych od pozycji bólowej

Kot się przytula
Czy mój kot cierpi? Tych kilka symptomów jest ważniejszych od pozycji bólowej
Źródło: gettyimages/ Natalia POGODINA
Każdy, kto śledzi internetowe fora poświęcone kocim sprawom, przynajmniej raz spotkał się określeniem "pozycja bólowa". Zaniepokojeni opiekunowie dowiedziawszy się o jej istnieniu często zaczynają intensywnie monitorować swoje koty, gdy te tylko ułożą się w pozycji "chlebka". W artykule poniżej postaram się wyjaśnić, jaką pozycję przyjmuje i, przede wszystkim, jaki grymas ma cierpiący kot.
  • Dlaczego koty rzadko pokazują, że je boli?
  • Jak rozpoznać ból u kota?
  • Czym jest Feline Grimace Scale?
  • Co cechuje pozycję bólową?
  • Jakie zmiany w zachowaniu kota powinny wzbudzić nasz niepokój?

Dlaczego koty maskują ból?

Oczywiście lepiej być przewrażliwionym, niż ominąć dawaną nam przez kota wskazówkę. Mimo powszechnego niepokoju jaką hasło "pozycja bólowa" budzi wśród świadomych opiekunów, poza ich wąskim kręgiem, wysyłane przez kota sygnały nie spotykają się ze zrozumieniem. Odpowiedzialnością za ten stan rzeczy nie możemy jednak obarczać wyłącznie niedoszkalających się ludzi, ale i naturę naszych mruczków. Otóż koty w przeciwieństwie do psów nie mają żadnego interesu w sygnalizowaniu bólu. Ze względu na specyficzną dynamikę relacji w obrębie gatunku (nie lubię nazywania kotów samotnikami, ale są, w uproszczeniu, bardziej niezależne od psów), nie wykształciły w sobie odruchu informowania bliskich o odczuwanym bólu. Jednocześnie kot będzie starał się nie obnażyć swojej słabości przed drapieżnikiem. Obserwujący go jastrząb z większym prawdopodobieństwem zaatakuje, wiedząc że jego potencjalna ofiara nie jest w pełni sprawna. I choć twój mruczek w czterech ścianach nie znajduje się w zasięgu żadnego drapieżnika, przodkowie wyposażyli go właśnie w taki, niezwykle skuteczny "w dziczy" mechanizm obronny.

Oczywiście pamiętać należy o behawiorystycznej mantrze, mówiącej że każdy przypadek jest inny. Niewykluczone, że trafił lub trafi ci się egzemplarz wyraźnie komunikujący najmniejszy dyskomfort w ciele. Szanse na to są jednak zwyczajnie niewielkie i należy mieć świadomość, że koty powinniśmy obserwować trochę jak domorośli detektywi. 

Mając na uwadze to, co wyżej, apeluję o regularne wizyty w klinikach weterynaryjnych. Wiedząc, że kot zwykle ujawnia swój ból dopiero, kiedy nie może go wytrzymać, powinniśmy co jakiś czas profilaktycznie upewniać się, czy nie cierpi. Weterynarz na kontrolnej wizycie sprawdzi m.in. uzębienie kota, stan jego dziąseł czy wagę; zaleci morfologię, odrobaczanie czy pobranie próbki moczu.

Grymas bólowy u kota

Przechodząc do tematu samej pozycji bólowej, chciałabym podkreślić, że istotniejszy od niej, dla oceny stanu kota, może być grymas na pyszczku. W jego interpretacji pomoże nam Feline Grimace Scale.

To narzędzie pozwalające ocenić intensywność bólu odczuwanego przez kota, na podstawie obserwacji jego pyszczka, a dokładniej - każdej jego części z osobna. Poniżej listuję obszary pyszczka i ich możliwe ułożenie. Wartości liczbowe odzwierciedlają szansę na odczuwanie przez kota bólu. 0 oznacza, że kot nie sygnalizuje bólu, a 2 to wyraźny symptom bólowy (choć wyodrębniony i tymczasowy w jednym obszarze, nie musi bólu oznaczać, przykładowo - nisko położone uszy mogą być chwilową reakcją kota na nieprzyjemny dźwięk, ale połączone z napięciem mięśniowym policzków, opuszczeniem głowy, wypychaniem wibrysów do przodu i zmrużeniem oczu - bez wątpienia sygnalizują ból).

Uszy

  • 0 - Uszy skierowane do przodu
  • 1 - Uszy lekko kierujące się ku bokom
  • 2 - Uszy położone/wykręcone do tyłu

Oczy

  • 0 - Oczy szeroko otwarte
  • 1 - Oczy przymrużone
  • 2 - Oczy niemal zamknięte

Pyszczek

  • 0 - Policzki rozluźnione (okrągłe)
  • 1 - Policzki lekko napięte (wydłużone)
  • 2 - Policzki napięte (przypominające kształtem elipsę, nieco jak u maine coonów)

Wibrysy (wąsy)

  • 0 - Neutralna pozycja, wibrysy wystawione na boki, opadające w dół
  • 1 - Wibrysy bardziej niż zwykle wyprostowane
  • 2 - Wibrysy niemal wyprostowane, kierujące się naprzód 

Pozycja głowy

  • 0 - Głowa wysoko, ponad linią ramion 
  • 1 - Głowa nieco obniżona, na linii ramion
  • 2 - Głowa nisko, poniżej linii ramion, niejako "wciśnięta" w ramiona lub ułożona tak, że broda opiera się o klatkę piersiową

Ocena grymasu może być utrudniona u niektórych ras. Cornish i devon rexy o fałdowanej sierści, tak jak i łyse sphinxy, mogą mieć bardzo krótkie lub niemal nieobecne wąsy. Maine coony z kolei domyślnie wyglądają nieco, jakby ich policzki były napięte. Dlatego też to tak ważne, aby obserwować swojego kota na co dzień i mieć porównanie, gdy jego grymas nas zaniepokoi.

Pozycja bólowa u kota

Sama w sobie pozycja bólowa u kota w pierwszej kolejności kojarzy się opiekunom z wariacją "chlebka", w której poduszki łapek dotykają podłoża. Kot w takiej pozycji nie jest aż tak zrelaksowany jak wtedy, gdy papucie nie dotykają ziemi, ale to nie znaczy, że nie odpoczywa. To właśnie tak ustawione, niezmartwione niczym mruczki są często fotografowane, by zasilić galerię facebookowych grupek czy też pamięć krótkotrwałą pobliskiego weterynarza. Z moich internetowych obserwacji wynika, że zwykle pozycja bólowa okazuje się być pozycją odpoczynkową, ale wolę opiekunów przewrażliwionych niż zobojętniałych

Ważne w obserwowaniu potencjalnej pozycji bólowej jest łączenie jej z omówionym już grymasem. Poza nim i wspomnianą, niską pozycją głowy, powinniśmy zwrócić uwagę na futerko - czy obserwujemy piloerekcję (uniesienie włosów)? Czy mięśnie łap są napięte? 

Tak wygląda kot, który cierpi:

Zmiany behawioralne a ból u kota

Zachowanie kota powinno być dla nas najważniejszym polem analizy, gdy przychodzi do oceny jego samopoczucia. Jakie zmiany powinny wzbudzić nasz niepokój? Wszystkie, które nie są tymczasową reakcją na zmianę w kocim środowisku. O odczuwanym przez zwierzę bólu świadczyć może to, że ruchliwy do tej pory kocur, zaczął być dziwnie spokojny, zamiast chodzić po szafkach, stał się "niskopodłogowy", i na odwrót - symptomem bólu mogą być nieobserwowane wcześniej wyrzuty energii, bieganiny i falująca skóra. Zaniepokoić nas powinna zintensyfikowana potrzeba chowania się przez kota i zmniejszenie apetytu, większa senność.

Na szczególną uwagę w kontekście sygnalizowania bólu przez koty zasługuje wylizywanie się. Ponieważ każdy mruczek ma zaprogramowane odbywanie toalety kilka razy dziennie, opiekun może przegapić fakt, że pupil intensywnie wylizuje tylko jedną część ciała lub robi to gwałtownie, nie traktując tej czynności jako części pełnego procesu mycia. Czasami koty liżą się, by ostudzić własne emocje, albo zasygnalizować innemu przedstawicielowi gatunku, że nie mają ochoty na konfrontację. Jeśli jednak kot upiera się na intensywne wylizywanie jednej części ciała lub, co gorsza, ma już w danym miejscu "prześwity", powinniśmy jak najszybciej udać się do weterynarza. 

Pamiętajmy, że koty są zwykle słabe w lokalizowaniu bólu. Wylizywana część ciała wcale nie musi być więc tą, wymagającą leczenia. Zarazem nasz niepokój powinna wzbudzić zmiana kondycji kociej sierści, jej zmatowienie i przerzedzenie, ale i sytuacja, w której kot zaniedbuje swoją higienę. 

Zdarzają się również koty wokalizujące w odpowiedzi na odczuwany ból. Ich głos jest wówczas bardziej gardłowy, niższy, zawodzący. Zwierzę może reagować agresywnie na próby dotyku, warczeć i syczeć.

Na oddzielne omówienie zasługują pozycje bólowe uwidaczniające się w kuwecie. Więcej na ich temat przeczytacie tutaj.

Zdarzają się sytuacje, w których kot cierpi tak bardzo, że przestaje reagować na otoczenie. Zwierzak w tak ciężkim stanie często daje robić ze sobą wszystko, a jego głowa leży zupełnie opuszczona lub przyciśnięta do ściany. Kot znaleziony w takim stanie wymaga natychmiastowej pomocy medycznej. 

Podsumowując, chciałabym uczulić każdego opiekuna na potrzebę regularnych, profilaktycznych wizyt u weterynarza oraz codzienną obserwację kota, bo to odstępstwa od znanej nam normy są zwykle pierwszym sygnałem, mówiącym że zwierzak podupada na zdrowiu. Rekomenduję przeniesienie uwagi z "pozycji bólowej" na wyraz kociego pyszczka i zachowanie pupila. Niestety, te cudowne stworzenia wymagają od nas nieco pracy śledczej. Ale odwdzięczają się najlepiej jak potrafią - mruczeniem i przytulaniem.

Zobacz także:

podziel się:

Pozostałe wiadomości