Styl Życia

W czasie PRL-u porwali wojskowy samolot i uciekli do Austrii. Po latach przyznają: "To było jak partyzantka"

"Ucieczka za żelazną kurtynę"

Styl Życia

W czasie PRL-u porwali wojskowy samolot i uciekli do Austrii. Po latach przyznają: "To było jak partyzantka"

"Ucieczka za żelazną kurtynę"

1 kwietnia 1982 roku, podczas wykonywania wojskowego lotu, załoga AN-2 przeprowadziła brawurową akcję ucieczki z PRL-owskiej Polski do Austrii. Jak wspominają tamten wyczyn dwaj jej członkowie, Andrzej Malec i Jerzy Czerwiński? Posłuchajcie.

Obaj piloci przyznają, że nie przygotowywali się do ucieczki jakoś specjalnie.

To nie były wielkie plany. Jak ktoś chce obrabować bank, to planuje każdy szczegół. (...) A tu nie. Lecimy? Lecimy! Jak partyzantka. Tak żeśmy się parę razy spotkali, porozmawiali, przedyskutowali i stwierdzili, że to nie będzie takie trudne

- powiedział Andrzej Malec.

Godzina zero

Piloci spotkali się na lotnisku w podkrakowskich Balicach. Tego dnia mieli ćwiczenia ze spadochroniarzami. Kiedy do wejścia na pokład samolotu szykowała się druga grupa skoczków, Malec i Czerwiński wyjaśnili im, że muszą odbyć własny lot. Wieżę kontrolną poinformowali natomiast, że zgodnie z planem lecą z kolejnymi komandosami. Po kilku minutach wylądowali za Czernichowem, by stamtąd zabrać swoje rodziny. Akcja zapakowania się do maszyny trwała kilka minut.

Samolot wzbił się ponownie, ale wkrótce po starcie zahaczył o czubki drzew. Mimo uszkodzeń dolnego płatu i wbitych gałęzi, pilotom udało się dolecieć do Wiednia i tam bezpiecznie wylądować.

Lot, poza zderzeniem z drzewami odbywał się później spokojnie, bez żadnego problemu. Na pewno byliśmy napięci, trochę podekscytowani, ale siły opadły mnie, kiedy wiedziałem, że jestem wolny, kiedy przekroczyliśmy granicę

- powiedział Jerzy Czerwiński.

Wylot do Stanów Zjednoczonych

Będąc w Austrii, Malec i Czerwiński nawiązali kontakt z ambasadą USA. Amerykański urzędnicy przygotowali dla nich niezbędne dokumenty, w tym wizy migracyjne i 8 listopada 1983 roku polscy piloci wraz z rodzinami wylądowali w Nowym Jorku. Tam się osiedli i żyją po dziś dzień.

1 kwietnia nigdy nie pracuję i świętujemy

- zdradził pan Andrzej.

O innych brawurowych ucieczkach w czasach PRL-u opowiadał historyk, Kamil Janicki. Zachęcamy do obejrzenia poniższej rozmowy.

>>> Zobacz także:

Z kijka do nart, kosiarki i taczki zbudował sobie samolot

Czy lądowanie w trudnych warunkach to dla pilotów chleb powszedni?

Awiofobia – jak pokonać lęk przed lataniem?

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Pełne odcinki znajdziesz w serwisie Player.

Reporter: Izolda Sanetra
Co sądzisz o tym artykule?
63
6
Wybrane dla Ciebie
Komentarze
0