Styl Życia

Pobili rekord Guinessa i spełnili swoje marzenia. Kpt. Marek Rajtar: "To są miejsca, które nie są objęte żadnymi mapami"

Styl Życia

Pobili rekord Guinessa i spełnili swoje marzenia. Kpt. Marek Rajtar: "To są miejsca, które nie są objęte żadnymi mapami"

We wrześniu tego roku, polska ekipa Natango i Men of Sea na pokładzie jachtu Ocean B przekroczyła 82°37'N szerokości północnej, ustanowiła tym samym nowy rekord Polski i pobiła światowy rekord Guinessa. Kpt. Marek Rajtar opowiedział nam o tej wyjątkowej ekspedycji. 

Pobili rekord Guinessa

7 września 2020 roku był dniem, który zapamiętają na długo. To właśnie wtedy polska ekipa, płynąc jachtem, przekroczyła 82°37'N szerokości północnej, ustanawiając nowy, światowy rekord Guinessa. Kpt. Marek Rajtar jest kapitanem i organizatorem ekspedycji dookoła Svalbardu. Jednak jak mówi, nie był sam.

W przygotowaniu cztery osoby, poza tym na pokładzie w tym najbardziej szczytowym momencie, kiedy szliśmy na północ, był jeszcze Paweł, Jacek i Iwonka

- tłumaczy.

To nie pierwszy raz, kiedy odkrywają najdalsze zakątki Północy. Co przyciąga ich w miejsca, gdzie tylko nieliczni docierają?

Uwielbiamy te miejsca, to jest bardzo blisko Bieguna. Biegun jest magnetyczny i przyciąga nas w te rejony. To już kolejny rok spędzony w Arktyce. Jesteśmy tam niemal cały rok. Zimą w rejonach Nord Cupu, latem na Svalbardzie, ale od kilku lat próbujemy popłynąć bardziej na północ i odkryć miejsca, gdzie nie ma obecności człowieka (…). To są miejsca, które nie są objęte żadnymi mapami. To też jest jakieś ryzyko tych ekspedycji. Jestem po geodezji, więc zajmuje się rysowaniem map. Aczkolwiek tak, rysujemy swoje nowe mapy, prowadzimy wiele różnych programów badawczych

- mówi kpt. Marek Rataj.

Przygotowania do wyprawy

Eksploracja nieodkrytych jeszcze terenów wiąże się z wieloma trudnościami. Jedną z nich jest bez wątpienia temperatura. Podczas wyprawy polskiej ekipy wynosiła od minus kilku stopni do plus kilku stopni, jednak ta odczuwalna była znacznie niższa. A i tak trafili na w miarę dobrą pogodę. Kolejnym zagrożeniem są zwierzęta zamieszkujące tamte rejony.

Niedźwiedź polarny to jest najbardziej niebezpieczny drapieżnik lądowy. W tym roku miałem kilkanaście spotkań z niedźwiedziem polarnym. Były takie sytuacje, że byłem blisko

- mówi kpt. Marek Rajtar.

Dlatego, zgodnie z wymogiem administracji i bezpieczeństwa, muszą posiadać broń. Teren jest trudny, warunki też. Ewa Drzyzga zapytała co sprawiło, że udało im się uniknąć losów Titanica?

Ostatnie kilka lat przygotowujemy się do tej wyprawy. Podjęliśmy wcześniej dwie próby opłynięcia Svalbardu, zakończyły się niepowodzeniem(...) Zbieramy przede wszystkim doświadczenie

- dodaje. 

Zobacz też:

Jak wygląda życie naukowców na Spitsbergenie? "Jeżeli ktoś się zdecyduje na wyjazd, raczej tam zostaje"

Dominika Kasieczko - góralka, która uwielbia latać. "Jestem w zasadzie ptakiem"

Dariusz Sobczak – niepełnosprawny podróżnik i jego niesamowite wyprawy. "Wyzwanie nie może być łatwe"

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Pełne odcinki znajdziesz w serwisie Player.

Co sądzisz o tym artykule?
50
4
Wybrane dla Ciebie
Komentarze
0