W środę wieczorem na zalewie w Siemiatyczach zawaliło się molo. Na konstrukcji znajdowała się grupa ludzi. Czworo nastolatków trafiło z obrażeniami do szpitala - poinformowała policja, która bada okoliczności wypadku. Strażacy sprawdzają, czy nikt nie utonął. Świadkowie twierdzą, że odpowiedzialni za wypadek są młodzi ludzie, którzy rozbujali konstrukcję.

Według wstępnych informacji siemiatyckiej policji, na molo (długim pomoście) na zalewie nr 2 w tym mieście siedziała grupa młodzieży. Końcówka konstrukcji jest zadaszona, całość z jednej strony ma barierki. Nastolatkowie prawdopodobnie siedzieli również na barierkach na końcu zadaszonej części pomostu tuż nad wodą.

W pewnym momencie ostatnia część konstrukcji zapadła się w stronę wody, kilka osób wpadło do zalewu, który w tym miejscu - według ocen policji - ma ponad 2 metry głębokości. Część poszkodowanych młodych ludzi wydostała się z wody sama, część z pomocą innych. Straż pożarna sprawdza, czy nikt nie utonął, a policja ustala, w jakich okolicznościach doszło do wypadku.

Według świadków przebieg wydarzeń był taki, że grupa nastolatków, postanowiło rozhuśtać część mola (to konstrukcja pływająca, w tym miejscu nie jest umocowana do dna). W wyniku ich "zabawy" do wody spadła zadaszona altana, stanowiąca część konstrukcji. Zatopiona jest też część mola.

Cztery osoby w wieku od 14 do 17 lat z ogólnymi potłuczeniami trafiły do szpitala. Teren został zabezpieczony, na miejscu pracują służby.

Źródło: PAP

Zobacz także:

Obserwuj niebo i szukaj Taurydów! Od dziś spadające gwiazdy są widoczne. Jak i gdzie ich szukać?

Śmierć Ukraińca wywiezionego do lasu. Jest zbiórka dla jego dzieci. Jak możesz pomóc?


Co sądzisz o tym artykule?
60
6
Wybrane dla Ciebie
Komentarze
0