Styl Życia

Katastrofa lotnicza, która wstrząsnęła Polską. "Nie mogę wyprzeć tego obrazu z pamięci"

Dzień Dobry TVN

Styl Życia

Katastrofa lotnicza, która wstrząsnęła Polską. "Nie mogę wyprzeć tego obrazu z pamięci"

Dzień Dobry TVN

Mija 41 lat od jednej z największych katastrof w dziejach polskiego lotnictwa. 14 marca 1980 roku niecały kilometr od lotniska na Okęciu rozbił się samolot IŁ-62 Mikołaj Kopernik. Co doprowadziło do tej tragedii?

Tragiczny wypadek na Okęciu

14 marca 1980 roku rosyjski samolot IŁ-62 Mikołaj Kopernik należący do LOT-u rozbił się na terenie byłego carskiego fortu, niecały kilometr od lotniska na Okęciu. Na pokładzie było 10 członków załogi oraz 70 pasażerów, wśród nich Anna Jantar, wokalistka i mama Natalii Kukulskiej. Niestety nikogo nie udało się uratować.

Jedną z ofiar była także Alicja Duryasz, żona aktora Wojciecha Duryasza.  Kiedy doszło do wypadku, artysta był na próbie w teatrze. 

- Była godzina 12.00, dostałem telefon, żeby przyjechać jak najszybciej na lotnisko. Marek Kondrat był w tedy ze mną na próbie i zaproponował, że mnie podwiezie. Kiedy dojechaliśmy do Pomnika Lotnika zobaczyłem kilkadziesiąt chłodziarek jadących w kierunku Okęcia. Powiedziałem wtedy, że nie chcę tam jechać - wspomina aktor. 

Jak doszło do tej tragedii?

Powołana przez rząd komisja ustaliła, że przyczyną wypadku było pęknięcie wału napędowego turbiny silnika.

- Byli na wysokości 250 metrów, do pasa mieli niecałą minutę lotu. Dodanie gazu, aby przejść na drugie okrążenie spowodowało, że silnik się rozleciał i ściął sterowanie - mówił Marian Nowotnik, były pilot.

Jedną z osób, która była na miejscu katastrofy, był Jerzy Dziewulski. Były policjant przyznał, że na potrzeby naszego reportażu, przyjechał w to feralne miejsce pierwszy raz od 40 lat.

- Obiecałem sobie, że nigdy tu nie wrócę - dodał.

W swojej karierze zawodowej miał do czynienia z różnymi przestępstwami, widział wiele morderstw i zabójstw, jednak to tamte wydarzenia szczególnie mocno zapisały się w jego pamięci.

- Nie mogę wyprzeć tego obrazu z pamięci - podkreślił w rozmowie z Dorotą Wellman i Marcinem Prokopem Jerzy Dziewulski.

Pracował wtedy na Okęciu. Kiedy jakiś samolot miał lądować awaryjnie, jego jednostka zawsze była wzywana na lotnisko. Nie inaczej był i tym razem.

- Gdy znajdowaliśmy się na wysokości fortu zauważyłem, że samolot wykonał dziwny manewr i w jednej chwili runął na ziemie - opowiadał Dziewulski.

Co jeszcze pamięta z tamtego dnia? Całą rozmowę z Jerzym Dziewulskim zobaczycie w naszym materiale: Katastrofa lotnicza, która wstrząsnęła Polską

Dzień Dobry TVN

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Pełne odcinki znajdziesz w serwisie Player.pl.

Zobacz także:

O tej tragedii mówił cały świat. Dziś rodzice upamiętniają córkę w książce "Przerwane życie Kim Wall"

Życie z chorobą dwubiegunową. Mika Urbaniak w szczerym wyznaniu: "Alkoholem łagodziłam symptomy"

Towarzyszka w żałobie. "Nie mogę zabrać bólu. Mogę jedynie dać przestrzeń, w której jest miejsce na wszystkie emocje"

Reporter: Szymon Brózda
Co sądzisz o tym artykule?
74
10
Wybrane dla Ciebie
Komentarze
1
14.03.2021
xxx
Dziś mamy w eksploatacji nieporównywalnie bardziej niezawodne maszyny, ale i tak spadają. Może więc prawdziwe przyczyny wypadków leżą gdzieś indziej?