Gwiazdy

Gwiazdy programu TTV uratowały dziecko. "Nikt inny się nie ruszył. Tylko leżą, piją i kłócą się na tych plażach"

Agnieszka Kotońska, Gogglebox Przed telewizorem

Tomasz Kordek/TVN

Gwiazdy

Gwiazdy programu TTV uratowały dziecko. "Nikt inny się nie ruszył. Tylko leżą, piją i kłócą się na tych plażach"

Agnieszka Kotońska, Gogglebox Przed telewizorem

Tomasz Kordek/TVN

Agnieszka i Artur Kotońscy pomogli w poszukiwaniach zaginionej na plaży sześcioletniej dziewczynki. Redaktorowi serwisu dziendobry.tvn.pl małżeństwo opowiedziało o pełnej emocji akcji ratunkowej, którą zorganizowało. Gwiazdy Gogglebox zdradziły również, jakie reakcje plażowiczów zaskoczyły ich najbardziej. 

Gwiazdy Gogglebox uratowały dziecko

Sprawa zapewne nie ujrzałaby światła dziennego, gdyby nie wpis jednej z osób, które uczestniczyły w akcji mającej na celu znalezienie dziecka. - Dziś byłam w Mielnie, gdzie była akcja poszukiwawcza małej Andżeliki - zdradziła internautka. - Artur był jednym z nielicznych, który przebiegł kawał drogi w poszukiwaniu małej, a wielu wysportowanych młodzików leżało na kocach, popijali zimne piwo i obserwowali, czy znaleziono dziecko - dodała, nie kryjąc oburzenia. 

Agnieszka i Artur w rozmowie z Adamem Barabaszem z serwisu dziendobry.tvn.pl zdradzili, że podeszła do nich zapłakana kobieta w zaawansowanej ciąży, pytając, czy nie widzieli jej córeczki, ubranej w szary kostium kąpielowy. Z relacji małżeństwa wynikało, że matka zauważyła zniknięcie dziecka już wcześniej i rozpoczęła poszukiwania na własną rękę. 

- Była w mocno zaawansowanej ciąży, drugie dziecko miała na ręku, ok. 3-letniego chłopczyka - powiedział Artur Kotoński. - Żona zapytała się jej, dlaczego płacze, a ona odparła, że zginęło jej dziecko. W pierwszym momencie nie wiedziałem, co mam zrobić. Odłożyłem to, co miałem w ręce i pobiegłem do wody, wołając innych mężczyzn. Ruszyło się dwóch, trzech. Zmierzaliśmy w stronę falochronów, ale nigdzie jej nie było - wyjawił. 

Poszukiwania dziecka w Mielnie

Po chwili poszukiwania przeniosły się na ląd. - Byliśmy pomiędzy Mielnem a Mielenkiem, a z tego, co mówili plażowicze, dziewczynka poszła w przeciwnym kierunku, w stronę Unieścia - doprecyzował Artur Kotoński. - Pobiegliśmy tam z synem, on pierwszy, po drodze pytając ludzi, czy nie widzieli dziewczynki w szarych majteczkach, 6-letniej, blondynki. Mówili, że przechodziła, że wołała "mama" i płakała - dodał. 

Agnieszkę Kotońską uderzył fakt, że pomimo tłumu na plaży nikt nie zainteresował się ani samotnie spacerującym dzieckiem, ani jego spanikowaną, ciężarną matką. 

- Szpilki nie szło wbić, ale ludzie żyją w takiej znieczulicy, w tej pandemii tak się poróżnili, tak są nastawieni źle jeden do drugiego - nie ukrywała emocji Agnieszka. - Żeby nikt się nie ruszył?! Dziecko idzie 4 kilometry przed siebie, woła: "mama, mama", siedzą matki z własnymi dziećmi i zero instynktu. Zamiast zapytać: "Skąd jesteś dziewczynko? Dlaczego płaczesz?". Gdyby przede mną tak dziecko przeszło, to wiadomo - policja. Oni już wiedzą, co mają robić. Leżą, piją, kłócą się na tych plażach, ale nikt nie pomógł. To się po prostu w głowie nie mieści - podsumowuje. 

Gdy akcja nabierała tempa, niektórzy z plażowiczów zaoferowali pomoc. 

- Jak biegłem, to jakiś mężczyzna podał mi wodę - powiedział Artur. - Mam 45 lat, trochę brzucha i brak kondycji, ale wiedziałem, że musimy ją znaleźć - podkreślił.

Agnieszka i Artur Kotońscy pomogli matce

Gdy Artur poszukiwał dziewczynki na plaży, jego żona wezwała odpowiednie służby. - Powiedziałam matce dziecka, żeby usiadła na kocu, wzięłam telefon i zaczęłam wydzwaniać - powiedziała Agnieszka Kotońska. -  Cały czas siedziałam z policją na telefonie, naprowadzając ich jak mają nas znaleźć - dodała.

Ostatecznie dziewczynka została odnaleziona po dwóch godzinach. Trafiła w ręce mamy, a tą zajęli się pracownicy pogotowia ratunkowego, którzy pojawili się wraz z policją. Kobieta otrzymała kroplówkę. 

- Ona była cała zapuchnięta od płaczu, jej synek też płakał - wyjawił Artur. - Gdy przyjechała już dziewczynka, znowu były łzy, moje też - dodał. - Oddaliliśmy się, bo nie chcieliśmy przeszkadzać. Nie oczekiwałem podziękowań ani oklasków, bo nie czuję się bohaterem - podsumowuje. 

Zobacz wideo: Agnieszka Kotońska: "Zafunduję wycieczkę dookoła świata temu, kto znajdzie gabinet medycyny estetycznej, który mnie przerabiał"

Dzień Dobry TVN

Zobacz także:

Robert Kochanek kiedyś i dziś. Jak zmienił się uczestnik programu "40 kontra 20"?

75-letnia Dolly Parton dla męża odtworzyła słynną okładkę Playboya. "Po 57 latach wciąż myśli, że jestem gorącą laską"

Robin Williams świętowałby 70. urodziny. "Pozorny śmiech może być odpowiednikiem płaczu"

Co sądzisz o tym artykule?
99
18
Wybrane dla Ciebie
Komentarze
2
25.07.2021
plażowiczka
Znam taką sytuację z doświadczenia. Gdy na plaży zaginęła moja młodsza siostra NIKT, nie ruszył na pomoc. Owszem gdy biegaliśmy po plaży szukając 3-letniego dziecka, ludzie mówili "Tak, szła i płacząc wołała za mamą", ale nie wyglądał na chętnego do pomocy. Na szczęście szybko udało się ją odnaleźć, ale do dziś zastanawia mnie zachowanie ludzi. Jak można zignorować płaczące dziecko, które krzyczy "Mamo!"? Nie wiem jak to nazwać, ale wywołuje oburzenie, ale i ogromny smutek. No bo jak to o nas świadczy?
25.07.2021
Poznaniak
Ma takie parcie na szkło,ze zrobi wszystko aby zaistnieć. Dla kariery zostawilaby tego swojego inteligentnego arturka