Styl Życia

Gimnastyka artystyczna piekłem dla dzieci? "Wymyślanie małym dziewczynkom od świń, tuczników i ich bicie nie jest metodą"

Styl Życia

Gimnastyka artystyczna piekłem dla dzieci? "Wymyślanie małym dziewczynkom od świń, tuczników i ich bicie nie jest metodą"

Gimnastyka artystyczna to nie tylko ładne obrazki i zwinne akrobacje. Za sportem często kryją się traumatyczne historie. W naszym studiu gościliśmy byłe zawodniczki gimnastyki artystycznej i psychologa sportowego. - Metody z głębokiego PRL-u wciąż się nie zmieniły - powiedziała w Dzień Dobry TVN Dellfina Dellert.

Gimnastyka artystyczna czy patogimnastyka?

Do dzisiaj na kulisy sportów akrobatycznych spuszczana była zasłona milczenia. Jak dowiedzieliśmy się od ekspertek, które miały do czynienia z gimnastyką - łatwo zafundować dziecku traumę na całe życie.

- Uważam, że powinien wejść sztab odpowiednich ludzi do tego sportu. Osoby trenujące powinny nie tylko mieć psychologa, fizjoterapeutę, czy dietetyka, ale o wiele więcej wsparcia. Wszystko jest na barkach trenerów. Oni są obciążeni spełnianiem wszystkich tych ról, co się odbija na dzieciach. Zaczęłam trenować jak miałam 7 lat, a skończyłam jak miałam 17 - powiedziała Katarzyna Zbroja, była zawodniczka gimnastyki artystycznej. 

Rygor i wysokie wymagania względem trenujących od najmłodszych lat to jedno. W gimnastyce artystycznej często przekraczane są granice moralne.

- To, co się działo na sali i to, jakie to ma później skutki, jest straszne. Jak przyszłam w spodenkach innego koloru, niż czarne, już byłam ważona, bo ten kolor nas wyszczupla. Byłyśmy maszyną zmuszaną do zdobywania medali. Byłyśmy krytykowane, wyzywane, ćwiczyłyśmy pod presją - dodała nasza gościni. 

Gimnastyka artystyczna. Przemoc fizyczna ze strony trenerów 

Podobne doświadczenia, co Katarzyna Zbroja, ma Dellfina Dellert. Kobieta zwierzyła się w naszym studiu z przemocy fizycznej. Dziennikarka uprawiała gimnastykę sportową i akrobatykę.

- Trenowałam w latach 80. i nie mogę uwierzyć, że metody z głębokiego PRL-u wciąż się nie zmieniły. Naprawdę nie trzeba być psychologiem, żeby wiedzieć, że przemoc psychiczna, fizyczna, upokarzanie i znęcanie się, nie ma dobrego wpływ na zawodników. Kazanie ćwiczyć dziewczynkom jak mają złamaną rękę, albo bicie ich na treningach, nie jest dobrą metodą - usłyszeliśmy. 

- To są lata pracy, żeby z tego wyjść. Z mojego doświadczenia wynika, że wiele osób to wypiera - dodała. 

Gimnastyka artystyczna - trudne doświadczenia zawodniczek

Ekspert nie ma wątpliwości, że znęcanie się psychiczne i wywieranie presji na przyszłych zawodnikach nijak ma się do odnoszenia przez nich sukcesów.

- Są skrajne przypadki, kiedy to działa. Nigdy u dzieci. Sportowiec musi czuć szacunek. Czuć, że się rozwija. Wtedy może pokazać całość, co potrafi - powiedział Damian Białek, psycholog sportu.

- Najgorsze jest to, że ci trenerzy myślą, że robią dobrze. I że jeżeli ktoś nie jest w stanie tego wytrzymać, to ktoś nie nadaje się do tego sportu, co jest kompletną nieprawdą. Trzeba jak najwięcej edukować trenerów i dawać im informacje, jak funkcjonuje psychologia i dietetyka. Mamy coraz większą wiedzę na ten temat, ale jej nie wykorzystujemy - dodał. 

Trenerzy niejednokrotnie posuwali się do uderzania w czułe punkty dzieci, by strachem motywować je do odnoszenia co raz to lepszych wyników. 

- Nasz trener był tak ostry. Pamiętam, że wykonywałyśmy wszystkie ewolucje, bo się panicznie bałyśmy trenera. Najgorszą rzeczą, jaka mogła się zdarzyć, to był jego gniew. Nie należałam do dziewczyn, które były najgorzej traktowane, ale trener wykorzystywał te, u których wiedział, że w domu jest problem z alkoholem, albo rodzice byli chorobliwie ambitni i wykorzystywał te słabe punkty - wyznała Dellfina Dellert.

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Pełne odcinki znajdziesz w serwisie Player.

Zobacz też:

Co sądzisz o tym artykule?
93
11
Wybrane dla Ciebie
Komentarze
0