Gorące tematy

Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę od 30 lat walczy z przemocą domową. "Myślałam, że będziemy iść tylko do przodu. Dzieje się jednak inaczej"

dziewczynka, która doświadcza przemocy

Boris Jovanovic/Getty Images

Gorące tematy

Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę od 30 lat walczy z przemocą domową. "Myślałam, że będziemy iść tylko do przodu. Dzieje się jednak inaczej"

dziewczynka, która doświadcza przemocy

Boris Jovanovic/Getty Images

18 czerwca odbyła się uroczysta gala rozdania nagród XII edycji konkursu "Sukces Pisany Szminką Bizneswoman Roku". Wśród nagrodzonych znalazła się dr Monika Sajkowska, prezeska Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę. Nam opowiedziała, jak trafiła do fundacyjnej drużyny, a także o wyzwaniach i koniecznych zmianach, które poprawią bezpieczeństwo dzieci.

Monika Sajkowska o pracy w fundacji Dajemy Dzieciom Siłę

Gratuluję wygranej w konkursie. Spodziewała się Pani nagrody?

Dr Monika Sajkowska, prezeska fundacji Dajemy Dzieciom Siłę: Bardzo dziękuję. Miałam przeczucie, że kapituła zauważy i doceni moją kandydaturę w związku z tegorocznym jubileuszem 30-lecia fundacji. Kiedy ogłoszono nominacje w kategorii działalność społeczna i mnie nie było wśród finalistek, uznałam, że pewnie kierowała się innymi, równie ważnymi kryteriami. Tymczasem później okazało się, że przyznano mi wyjątkową nagrodę za całokształt pracy. To było bardzo miłe.

Jak trafiła pani do fundacji Dajemy Dzieciom Siłę?

To był przypadek. Kiedy fundacja powstawała, przez pewien czas kształtował się jej charakter i sposób działania. Gdy określono, że będzie się skupiała na ochronie dzieci przed przemocą, konieczne były badania, które pokażą, jak wygląda sytuacja w Polsce, jaka jest skala problemu i jakie jest podejście społeczeństwa do krzywdzenia i bicia dzieci. Jako socjolożka, pracowałam wtedy na Uniwersytecie Warszawskim, w Instytucie Stosowanych Badań Społecznych. Zaproszono mnie do współpracy, do przygotowania takiej ekspertyzy. Początkowo myślałam, że to zlecenie, jak każde inne.

Ale stało się inaczej.

Tak. Bardzo uderzyło mnie to, że nikt nie interesuje się losem dzieci, które są krzywdzone przez rodziców czy opiekunów i po hospitalizacji związanej z urazami, które są efektem maltretowania, wracają do tego samego domu. Personel, szpitala skupiał się tylko na tym, aby je uratować i przywrócić zdrowie. Dotarło do mnie wtedy, jak potrzebna jest fundacja i jej działania. Uderzyło mnie też to, jak niska jest nasza wrażliwość na krzywdę dziecka. Praca nad raportem i współpraca z ludźmi, którzy stworzyli fundację, pokazały mi, że chcę zaangażować się w działania, które pozwolą dostrzec ten ważny problem i zmienić sytuację dzieci. Okazało się, że moje kompetencje są potrzebne. I tak zostałam częścią fundacyjnej drużyny.

Czym się zajmuje i jak pomaga fundacja Dajemy Dzieciom Siłę?

Od powstania fundacji mija 30 lat. Dużo się zmieniło przez ten czas?

30 lat temu to była próżnia. Zarówno na poziomie świadomości społecznej, jak i polityki społecznej czy strategii, które miały przeciwdziałać przemocy wobec dzieci. W tamtym czasie problem jakby nie istniał, nikt o tym nie mówił ani nie pisał. Teraz jest zupełnie inaczej. Krzywda dzieci i przemoc wobec nich została dostrzeżona. Zmieniła się świadomość społeczna, regulacje prawne, oferta pomocowa dla dzieci i ich rodzin. W 2010 udało się w końcu wprowadzić prawny zakaz stosowania kar fizycznych wobec dzieci. Dzięki nowemu prawu, aktywności mediów i ekspertów zmienia się podejście społeczeństwa do problemu. Przyzwolenie Polaków na bicie dzieci ciągle malało.

Myślałam, że nie ma odwrotu od kierunku tej zmiany i będziemy iść tylko do przodu. Dzieje się jednak inaczej. Obecnie osią rozwiązań polityki społecznej jest założenie, że rodzina jest najważniejsza, nawet gdy nie zapewnia dziecku bezpieczeństwa i warunków do rozwoju, a rodzice mają pełne prawo do decydowania o dziecku. Dla nas w fundacji rodzina jest bardzo ważna. Wspieramy rodziców w ich trudnej roli, również, gdy popełniają błędy. Ale nie może się to odbywać kosztem dziecka. Gdzieś musi przebiegać granica i dobro dziecka powinno być wartością nadrzędną.

A samych aktów przemocy wobec dzieci - na przestrzeni tych 30 lat - jest ich więcej, mniej?

Pewne trendy widzimy w statystykach policyjnych. Sami – raz na 5 lat - prowadzimy ogólnopolskie badania doświadczeń przemocy i wykorzystywania seksualnego w dzieciństwie, by poznać skalę i dynamikę problemu. Trzeba jednak podkreślić, że ani statystyki, ani wyniki badań nie pokazują dużych zmian w nasileniu problemu przemocy wobec dzieci. Na początku lat dwutysięcznych znacząco wzrosła liczba zgłaszanych przypadków wykorzystywania seksualnego dzieci, teraz statystyki tego przestępstwa utrzymują się stałym poziomie. Zdajemy sobie sprawę, że problem przemocy i wykorzystywania dzieci nie zniknie, ale wiemy też, że robimy zbyt mało, aby ochronić dzieci. W wielu krajach po wprowadzeniu odpowiednich rozwiązań profilaktycznych udało się doprowadzić do znacznego spadku przestępstw wobec dzieci. W Polsce takich rozwiązań brakuje. Nie ma rządowej międzyresortowej strategii, która działałaby na wielu poziomach - począwszy od edukacji, po ochronę grup ryzyka i skończywszy na pomocy dzieciom, które zostały skrzywdzone. Bardzo ważne jest, aby te, które doświadczyły przemocy, miały zapewnione bezpieczeństwo i trafiły do specjalistów, którzy pomogą im uporać się z traumą.

Ostatnie półtora roku było szczególnie trudne. Mówi się, że dzieci i młodzież fatalnie zniosła izolację. Telefonów było faktycznie więcej?

Po pierwsze jestem dumna z tego, jak sobie poradziliśmy w czasie pandemii. Nasze terapeutki i terapeuci fantastycznie odpowiedzieli na potrzeby dzieci i opiekunów. Terapie były kontynuowane. Telefon 116111 też funkcjonował. Tak szczęśliwie się złożyło, że tuż przed pandemią udało nam się rozszerzyć działanie telefonu do 24 godzin. W czasie pandemii i lockdownu tych telefonów i kontaktów online z nami było bardzo dużo. W pierwszym okresie pandemii w telefonie blisko dwukrotnie wzrosła liczba interwencji ratujących zdrowie i życie dzieci. Na szczęście teraz ich skala wróciła do okresu przed pandemią.

Myślę, że ta bardzo wysoka liczba interwencji jest doskonałym barometrem tego, w jak trudnej sytuacji znalazły się dzieci i młodzi ludzie.

Jak wygląda kierowanie fundacją?

Co jest najtrudniejsze w kierowaniu fundacją?

To jest ogromna odpowiedzialność. Aby utrzymać ciągłość działań pomocowych i profilaktycznych, potrzebna jest stabilność finansowa, a zdobycie potrzebnych funduszy jest dużym wyzwaniem. Korzystamy z dotacji samorządów, ale też sami zdobywamy potrzebne fundusze, co daje nam pewną niezależność i możliwość decydowania o naszych celach strategicznych i metodach działania. Zapraszamy do współpracy ludzi, ale i firmy. Prosimy ich o wsparcie, ale nie tylko. Chcemy nie tylko od nich brać, ale także dawać coś od siebie. Zapraszamy naszych darczyńców to tego, aby uczestniczyli w życiu fundacji i prowadzonych akcjach, informujemy ich o naszych działaniach.

Fundacja głównie kojarzy się telefonem zaufania, ale to nie jedyne wasze działania. Czym jeszcze się zajmujcie i jak pomagacie?

W obszarze pomocowym prowadzimy Centra Pomocy Dzieciom - placówki, które świadczą pomoc dzieciom, które doświadczyły przemocy lub były wykorzystywane seksualnie. Pod jednym dachem dziecko i jego rodzina dostają kompleksową pomoc – psychiatry, psychoterapeuty, prawnika. U nas też – w przyjaznych warunkach – prowadzone są przesłuchania tych dzieci, które muszą uczestniczyć w procesach karnych. W tym obszarze działają też telefony zaufania – dla dzieci i młodzieży 116 111 i dla nauczycieli i rodziców 800 100 100.

W obszarze profilaktyki wspieramy rodziców w budowaniu więzi z dziećmi i wychowaniu ich bez przemocy. W naszym Centrum Dziecka i Rodziny prowadzimy konsultacje, terapie i zajęcia dla rodziców dzieci do 6 roku życia. To kluczowy okres, aby zbudować z dzieckiem więź i dać mu siłę, zasoby, z których będzie mogło korzystać przez resztę życia. Prowadzimy też działania na rzecz bezpieczeństwa dzieci w Internecie. Edukujemy dzieci, rodziców i pedagogów, jak unikać zagrożeń w sieci. W placówkach oświatowych i opiekuńczych promujemy i wdrażamy standardy ochrony dzieci. Edukujemy pracowników tych palcówek. Chcemy, aby wiedzieli, jak rozpoznawać i reagować, gdy dziecku dzieje się krzywda. Pandemia pokazała nam, że zapotrzebowanie na taką wiedzę jest cięgle bardzo duże. Większość naszych szkoleń i konferencji adresowanych do pedagogów, nauczycieli i profesjonalistów z innych branż odbywała się online i zainteresowanie nimi było ogromne.

Lobbujemy też za innymi rozwiązaniami systemowymi. Z inicjatywy fundacji uruchomiony został proces wprowadzenia tzw. Serious Case Reviews (SCRs) systemu, który pozwala na analizę śmiertelnych przypadków krzywdzenia dzieci. Niestety teraz jest impas w tej sprawie.

Jaki są plany fundacji na przyszłość?

Chcemy kontynuować nasze działania i będziemy robić wszystko, aby poszerzać sieć palcówek, w których dzieci i ich rodzice będą mogli liczyć na kompleksową pomoc. Będziemy przekonywać rząd oraz samorządy, aby angażowali się w ich powstawanie.

Planujemy również rozwijać telefon zaufania. Chcemy uruchomić więcej nowych stanowisk, myślimy o kolejnym call center. Jednak realizacja tych planów zależy przede wszystkim od funduszy. Będziemy również pracować nad wprowadzeniem rozwiązań systemowych chroniących dzieci przed przemocą i liczymy, że zostaną one wprowadzone do wszystkich instytucji, które mają kontakt z dzieckiem.

Zobacz także:

Zobacz wideo: Nasza reakcja na przemoc wobec dzieci

Dzień Dobry TVN

Co sądzisz o tym artykule?
50
5
Wybrane dla Ciebie
Komentarze
0