Zdrowie

Dlaczego Polki nie chodzą na badania? "Są miejsca, w których raka piersi postrzega się jako dowód zdrady męża przez żonę"

Zdrowie

Autor:
Katarzyna
Oleksik
pixelfit/Getty ImagesBadanie mammograficzne

Statystyki pokazują, że najprawdopodobniej co trzeci z nas zachoruje na raka. Mimo że medycyna potrafi go wyleczyć lub zmienić w chorobę przewlekłą, to cięgle strach przed nowotworem nas paraliżuje. Dlaczego tak się dzieje? Jak odczarować raka i zachęcić do częstszego wykonywania badań profilaktycznych? Na ten temat rozmawialiśmy z Martą Bednarek z Fundacji Rak’n’Roll.

Jak Fundacja Rak'n'Roll pomaga w walce z rakiem?

Jak powstała Fundacja Rak’n’Roll?

Marta Bednarek, Fundacja Rak’n’Roll: Fundacja działa od 2009 roku z inicjatywy Magdy Prokopowicz. Magda była cudowną osobą, którą życie bardzo mocno doświadczyło. Kiedy miała 14 lat jej ojciec zmarł na nowotwór, gdy skończyła 18 lat – z powodu raka piersi, odeszła jej mama. Wtedy Magda przyrzekła sobie, że jeśli sama zachoruje, to nie będzie się leczyć. Chemia kojarzyła jej się bardzo źle i nie chciała przechodzić przez to samo, co jej rodzice.

Kiedy okazało się, że ma raka, zwróciła się w stronę alternatywnych metod leczenia. Poddawała się bolesnym masażom, lewatywom z kawy czy innym dziwnym metodom leczenia. Jej podejście całkowicie się odmieniło, gdy poznała swojego przyszłego męża i się zakochała. Chwilę później zaszła w ciążę, choć przyjmowała leki hormonalne, które miały to uniemożliwić. W tamtym czasie ciąża i rak miały się wykluczać. Lekarze, z którymi się konsultowała, jako jedyne wyjście z sytuacji wskazywali terminację ciąży. Wtedy Magda trafiła do dr Jerzego Giermka. To on powiedział jej, że raka u kobiet w ciąży można leczyć i że terapia nie ma wpływu na rozwój dziecka. I tak się stało. Magda urodziła zdrowego chłopca. Kiedy okazało się, że choroba jest w remisji, Magda zdecydowała, że założy fundację, która będzie pomagała kobietom w podobnej sytuacji.

Uruchomiła kilka programów, np. "Daj włos", czyli akcję oddawania włosów na peruki dla kobiet, które po chemioterapii straciły włosy czy "Boskie matki" – opowiadający historie kobiet w ciąży chorych na raka. Od 2015 roku prowadzimy dla nich specjalny program, w ramach którego mogą otrzymać kompleksową pomoc, począwszy od ginekologa-położnika, po seksuologa i psychologa. Teraz pomagacie nie tylko kobietom, ale wszystkim pacjentom onkologicznym.

Tak. Zamiast narzekać na system, próbujemy go uzupełniać. Staramy się racjonalizować raka i pokazać, że można z nim żyć. Wspieramy wszystkich pacjentów onkologicznych. Przeprowadzamy ich przez proces leczenia, pomagamy w zdobyciu peruki (nie tylko z naturalnych włosów, ale także syntetycznych) zapewniamy pomoc psychologiczną, psychoonkologiczną. Pomagamy także osobom, które już pokonały chorobę, ale z jakiegoś powodu nie potrafią lub nie mogą wrócić do pełni aktywizacji społeczno-zawodowej. Staramy się zachęcać pacjentów do aktywności fizycznej, a także osoby zdrowe do tego, aby poprzez swoje zaangażowanie w sport – wspierały chorych. Pomagamy również tym, którzy boją się choroby lub mają w rodzinie kogoś, kto zmaga się z nowotworem.

Jak skorzystać z tej pomocy?

Warto podkreślić, że pomagamy pacjentom nie tylko w Warszawie. Aby skorzystać z naszego wsparcia, najlepiej jest wejść na naszą stronę internetową raknroll.pl, poszukać dziedziny, która nas interesuje i wypełnić formularz. Można też napisać poprzez media społecznościowe. Nasi pracownicy nie pozostawią tych wiadomości bez odpowiedzi i na pewno się odezwą.

Dlaczego kobiety unikają badań profilaktycznych?

Prowadzicie liczne akcje, które mają zachęcać kobiety do badań. Co się zmieniło przez te lata? Mamy większą świadomość, jak ważna jest profilaktyka?

W dużych miastach ta świadomość jest coraz większa, w mniejszych jest znacznie gorzej. Niedawno na jednym ze spotkań, usłyszałam od lekarza, że są miejsca w Polsce, w których raka piersi postrzega się jako dowód zdrady męża przez żonę. Zupełnie mnie nie dziwi, że kobieta, która żyje w takiej społeczności, nie chce chodzić na badania.

Dlaczego jeszcze nie zgłaszają się na badania?

Ze strachu. Dla nich badanie jest równoznaczne z wykryciem choroby, a to przecież nieprawda. Przeprowadzone przez nas badania etnograficzne pokazały, że wszystkie kampanie, w których pojawia się słowo "rak" z zasady nie trafiają do umysłów kobiet. Takie komunikaty jeszcze bardziej paraliżują i zwiększają strach. Dlatego zdecydowaliśmy się zmienić sposób komunikacji. Zachęcamy do badań po to, żeby potwierdzić swoje zdrowie. Takie holistyczne i lżejsze podejście daje dużo lepsze efekty.

Rak to nie jest jedyna straszna choroba. Dlaczego tak bardzo boimy się akurat niego?

Rak bywa ciągle tematem tabu. Choroba, o której się nie mówi, choroba, z której nie można wyzdrowieć. Jako nastolatka sama zachorowałam na raka. Pamiętam, że kiedy okazało się, że mam nowotwór, dzieci z mojej klasy były pewne, że umrę. Nikt wtedy nie brał pod uwagę, że z raka można wyjść. I choć minęło już dużo czasu i medycyna radzi sobie z nowotworami coraz lepiej, są momenty, w których widzę, że w naszym myśleniu niewiele się zmieniło.

Nie przyjmujemy do wiadomości, że najprawdopodobniej co trzeci z nas będzie miał nowotwór, ale wcale nie musi na niego umrzeć. Obecnie nowotwory są chorobami uleczalnymi, ale również mogą być, tak samo, jak np. cukrzyca, chorobą przewlekłą, z którą można żyć i prowadzić normalne życie. Co ciekawe, przy raku i cukrzycy statystki śmiertelności są bardzo podobne.

Jak zmienić nasze myślenie o raku?

Najważniejsza jest edukacja, to jest remedium na wszystko. Już dzisiaj widzimy, że młodzi ludzie mają dużo większą świadomość. Są też odważniejsi, wiedzą, że jeśli będą zwlekać z leczeniem, to terapia będzie bardziej wyniszczająca. Młode kobiety – w dużej mierze dzięki internetowi – wiedzą, że do ginekologa trzeba chodzić i w przeciwieństwie do swoich babć nie odwiedzają go tylko wtedy, gdy są w ciąży.

Głęboko wierzymy w to, że apele do młodych dzisiaj sprawią, że następne pokolenie nie będzie już się bało profilaktyki. Będzie wiedziało, że w leczeniu, nie tylko nowotworów, kluczowy jest czas. A dolegliwości, które – bez wyraźnej przyczyny – utrzymują się dłużej niż dwa tygodnie — wymagają konsultacji z lekarzem.

Zobacz także:

Zobacz wideo: Dorota Gardias o raku piersi. "Komunikat, że jest to nowotwór, sprawił, że zesztywniałam"

Dorota Gardias o raku piersi. "Komunikat, że jest to nowotwór, sprawił, że zesztywniałam"
Dorota Gardias o raku piersi. "Komunikat, że jest to nowotwór, sprawił, że zesztywniałam"
Dzień Dobry TVN

Autor:Katarzyna Oleksik

Źródło zdjęcia głównego: pixelfit/Getty Images

Pozostałe wiadomości