Związki i seks

Miłość może uzależniać? "W moim przypadku leczenie ran polega na pakowaniu się w kolejny związek"

Związki i seks

Autor:
Magdalena
Brzezińska
Całująca się para. Związki. Relacje. Uzależnienie od związku.
Willie B. Thomas/Getty ImagesUzależnienie od związku

Romantyczne relacje pozwalają zaspokajać wiele potrzeb, niosą za sobą obietnicę bliskości i poczucia bezpieczeństwa. Dążenie do budowania więzi z drugą osobą jest zupełnie naturalne, jednak czasami staje się ważniejsze niż proces leczenia ran po nieudanych związkach. Wiele kobiet boi się życia w pojedynkę i stara się za wszelką cenę odnaleźć szczęście u boku kolejnych mężczyzn, traktując rozstania jako swoisty wstęp do kolejnych miłosnych rozdziałów. Czy unikanie samotności rzeczywiście może okazać się skutecznym sposobem na odnalezienie drugiej połówki? Zapytaliśmy o to psycholog Zuzannę Butryn. 

Początek związku zwykle niesie za sobą chwile uniesienia i pozytywne emocje, które motywują nas do działania. Rozstanie to z kolei konfrontacja z szeregiem komplikacji, pozwalających pochylić się nad popełnionymi błędami, ale i własnymi potrzebami. Decyzja o zakończeniu relacji nie oznacza rezygnacji z dalszego poszukiwania miłości, jest raczej cenną lekcją, pozwalającą wysnuć wnioski na przyszłość. Dla niektórych osób najskuteczniejszym sposobem na zamknięcie pewnego rozdziału i uporanie się z tęsknotą czy rozczarowaniem okazuje się natychmiastowe nawiązanie kolejnej znajomości. 

Nie umiem być sama

Poszukiwanie szczęścia i poczucia bezpieczeństwa u boku mężczyzny niesie za sobą wiele wyzwań. Niestety nawet wieloletnie związki mogą zakończyć się trudnym rozstaniem. Przekonała się o tym 44-letnia Karolina, która na przestrzeni ostatnich dwóch dekad starała się jak najlepiej poukładać swoje życie uczuciowe.

- Mam za sobą trzy relacje z dłuższym stażem i kilka przelotnych znajomości. Mój pierwszy związek trwał prawie dziesięć lat, ale rozstaliśmy się wcześniej, ponieważ mąż wyjechał do Anglii. Ja zostałam w Polsce i kogoś poznałam, on także ułożył sobie życie z inną kobietą i tak nasze drogi się rozeszły. Z tego związku mamy dorosłą już córkę. Mężczyzna, z którym się zaczęłam spotykać, miał żonę i dziecko. Ja się rozwiodłam, a on dalej tkwił w tym związku. To była wielka miłość, ciągnęłam to, bo byłam do szaleństwa zakochana i wierzyłam, że zostawi dla mnie żonę. On podjął jednak inną decyzję, pewnego dnia przestał się odzywać i słuch po nim zaginął – wspomina nasza rozmówczyni. Dodaje, że nagła strata partnera wiązała się z poczuciem pustki i osamotnienia, a jedyną receptą na te bolączki okazało się dalsze poszukiwanie miłości.

- Żeby nie myśleć o tym, co się stało, wchodziłam na rozmaite czaty, spotykałam się z różnymi facetami. Szukałam ideału i "ojca" dla mojej córki. W końcu poznałam normalnego, jak mi się wtedy wydawało, kandydata. Mieszkał na tym samym osiedlu, pomagał mi w odbieraniu córki z przedszkola, w remoncie mieszkania. Potem się wprowadził. Było normalnie, zwyczajnie, stabilnie, właśnie tego wtedy potrzebowałam. Szybko zaszłam w drugą ciążę i urodziłam syna. Okazało się jednak, że on ma bardzo trudny charakter. Źle traktował moją córkę i rozstałam się z nim dla jej dobra – wyjaśnia Karolina, jednocześnie podkreślając, że trudne doświadczenia nie zniechęciły jej do kontaktów z mężczyznami. Rozstanie niosło za sobą szereg niełatwych emocji, jednak strach przed samotnością okazał się od nich wiele silniejszy.

- Chyba bałam się, że sobie nie poradzę i kiedy jeden związek jeszcze na dobre się nie zakończył, już zaczęłam spotykać się z kimś innym. Od razu zauważyłam, że ten mężczyzna różni się od mojego poprzedniego partnera. Dał się poznać jako rozsądny, odpowiedzialny, poważnie myślący o życiu człowiek. Potrzebowałam kogoś, kto by się mną zaopiekował. Jesteśmy razem już od sześciu lat. Na początku myślałam, że wygrałam los na loterii. Teoretycznie tak jest, mam mieszkanie z ogródkiem, nowy samochód, dostaję wszystko, o co poproszę. Chodzimy do kina, teatru, restauracji, jeździmy też na krótkie wypady, latem nad morze, zimą w góry. Nie układa nam się za to w sprawach łóżkowych. Chcieliśmy postarać się o dziecko, w sumie to on pragnął tego bardziej niż ja, ale żeby zajść w ciążę to trzeba regularnie uprawiać seks, a z tym u niego ciężko. Mam wrażenie, że w ogóle mu to nie przeszkadza, zaczynam zastanawiać się nad tym, co jest nie tak, a romans raczej wykluczam. Rozmawialiśmy na ten temat nieraz, bez efektu, więc już nie wytrzymałam napięcia. Mam zdecydowanie większe potrzeby niż on, dlatego znalazłam sobie kogoś. Na początku był tylko seks, ale z czasem pojawiło się uczucie i teraz zastanawiam się co dalej – wyznaje 44-latka. Choć w końcu udało jej się znaleźć odpowiedzialnego partnera, nagle zaczęła zmagać się z wątpliwościami.

- Czy to ze mną jest coś nie tak? Może szukam usilnie ideału? Kiedyś byłam z nim taka szczęśliwa. Wiem, że to może wydawać się głupie, ale ten brak seksu jest dla mnie nie do zaakceptowania, bo będąc z nim zawsze szukałabym czegoś na boku. Mam wrażenie, że w moim przypadku leczenie ran polega na pakowaniu się w kolejny związek. Być może dlatego, że nie potrafię być sama? Ja już chyba nie potrafię inaczej – przyznaje Karolina.

Miłość i związki

Miłość do siebie i muzyki
Miłość do siebie i muzyki Dzień Dobry TVN
wideo 2/5

Zobacz wideo: Czy istnieje syndrom siódmego roku w związku?

Czy istnieje syndrom siódmego roku w związku?
Czy istnieje syndrom siódmego roku w związku?
Dzień Dobry TVN

Uzależnienie od związków

Lęk przed samotnością to niejedyny powód, dla którego wiele kobiet nie potrafi dostrzec żadnych korzyści w statusie singielki. Zdarza się, że silna potrzeba bliskości jest ściśle związana z głęboko skrywanymi obawami oraz emocjonalnym bagażem, który dźwigamy od najmłodszych lat.

- Myślę, że genezy możemy na pewno upatrywać się we wcześniejszych doświadczeniach. Być może ten czas, kiedy byłyśmy same, źle nam się kojarzy. Czasem same nie potrafimy się sobą zaopiekować, czasem odzywają się w nas deficyty z okresu dzieciństwa. Powiedziałabym tutaj o teoriach przywiązania Bowlby’ego. Jeżeli nie mamy bezpiecznej relacji przywiązania z drugą osobą, to być może będziemy za wszelką cenę dążyć do tego, żeby być w związku, nieważne jaki on będzie, ale żeby w tej relacji trwać – zauważa Zuzanna Butryn. Jak podkreśla, podejmowanie kolejnych prób odnalezienia szczęścia w miłości nie powinno być kojarzone z brakiem umiejętności budowania wartościowych więzi.

- Każda taka relacja może być trwała. Niektóre osoby mają taki styl, z jednej relacji przechodzą w kolejną i to absolutnie nie jest nic złego. Czasem tkwimy w związku, a emocjonalnie dawno już w nim nie jesteśmy, wtedy zdecydowanie łatwiej nam zbudować coś nowego, opartego na innych emocjach. Jeśli jednak zauważymy, że to jest jakiś schemat, swoista matryca, którą powielamy, powinniśmy zastanowić się nad zmianą postępowania. W takiej sytuacji czas na wyciszenie, pobycie ze sobą i ochłonięcie po rozstaniu może okazać się bardzo cenny – wyjaśnia doświadczona terapeutka. Zauważa też, że przed zaangażowaniem się w kolejną relację warto zwrócić uwagę na swoje oczekiwania. Pozwala to uniknąć rozczarowań, ale i lepiej zrozumieć mechanizm własnego postępowania.

- Powinniśmy zastanowić się nad tym, z kim w ten związek wchodzimy. Jeśli jest to przypadkowa osoba i nie zastanawiamy się nad tym, jakie są nasze potrzeby, z kim chcielibyśmy być i czego wymagamy od związku, to może to być bardzo trudne. Możemy godzić się na rzeczy, których w głębi serca nie chcemy. Z lęku przed poczuciem samotności będziemy w tym związku trwać, chociaż będzie on nas ranił. Wtedy wskazana byłaby wizyta u psychoterapeuty. Z pomocą specjalisty można zastanowić się nad tym, skąd w nas takie deficyty i dlaczego samotność okazuje się dla nas taka trudna. Zdarza się, że kolejne związki stanowią rodzaj ucieczki przed własnymi emocjami. Osoby, które bardzo mocno koncentrują się na swoim partnerze, zwykle nie chcą dokonywać wglądu w siebie, nie skupiają się na tym, co dzieje się w nich samych. To również może być tutaj znaczące – podsumowuje ekspertka.

Zobacz także:

Autor:Magdalena Brzezińska

Źródło zdjęcia głównego: Willie B. Thomas/Getty Images

Pozostałe wiadomości