Styl życia

Odeszła z pracy, by poświęcić się opiece nad chorymi chłopcami. Wzięła ich pod swój dach

Styl życia

Autor:
Katarzyna
Oleksik
Reporter:
Marta Buchla
Pielęgniaka stworzyła dom dla dwóch ciężko chorych chłopców
Pielęgniaka stworzyła dom dla dwóch ciężko chorych chłopców Dzień Dobry TVN
wideo 2/9

Ewa Radziwończyk przez lata pracowała jako pielęgniarka w jednym ze szpitali w Katowicach. W pewnym momencie kobieta postanowiła odejść z zawodu i całkowicie poświęcić się opiece nad dwójką ciężko chorych chłopców. Skąd taka decyzja?

Pielęgniarka przygarnęła dwóch chorych chłopców

Na początku 2020 roku Ewa Radziwończyk, samodzielna mama 2,5 rocznego wtedy Wojtka i pielęgniarka z ponad 20-letnim stażem pracująca na Oddziale Intensywnej Terapii w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach, poznała walczącego o życie Jasia. - Urodził się z wrodzoną wadą serca, na tyle poważną, że stanowiło to bezpośrednie zagrożenie życia, dlatego musiał być w trybie pilnym zoperowany w pierwszych dniach swojego życia - powiedział dr n. med. Marek Wites kardiochirurg z Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach.

- Jaś nie ma prawej komory, ma serce położone po prawej stronie. Ma całkowicie inaczej ułożone tętnice aorty i wszystkie te naczynia, które naprawdę są nam potrzebne, ma w zupełnie innej kondycji niż zdrowe dziecko - powiedziała Ewa Radziwończyk mama Jasia, Wojtka i Bartka. Dodatkowo u malca zdiagnozowano dziecięce porażenie mózgowe.

Chore dzieci

Operacja serca w łonie matki
Operacja serca w łonie matkiDzień Dobry TVN
wideo 2/8

Pani Ewa zdecydowała się zostać rodziną zastępczą dla Jasia. Rodzice chłopca, gdy ten jeszcze leżał w szpitalu, zrzekli się praw rodzicielskich. Pół roku później pielęgniarka przyjęła pod swój dach Bartusia. Chłopiec przez pół roku był leczony w górnośląskim centrum. Podobnie jak w przypadku Jasia - jego rodzice zrezygnowali z opieki nad tak chorym dzieckiem. - W przypadku Bartusia to też ciężka, wrodzona wada serca. Kilka kolejnych operacji. To też jest dziecko, które wymaga szczególnej opieki - dodał dr n. med. Marek Wites.

Jak pani Ewa radzi sobie z opieką?

- Jest to opieka przez całą dobę. W moim odczuciu nie jest to żadne wyrzeczenie. Kompletnie żadne - wyznała pani Ewa. Kobieta przyznała jednak, że miała obawy, jak na pojawienie się chłopców zareaguje jej syn. - Okazało się, że jest niesamowitą podporą - powiedziała. - Najważniejsze dla niej jest dobro chłopaków. Nie myśli często o sobie, całe serce wkłada w opiekę i całe zainteresowanie stara się w ich stronę zwrócić - dodał Adam Kulisz, szwagier Ewy.

Pani Ewa nie ma środków, aby opłacić rehabilitację dla Jasia, dlatego ćwiczy z nim sama. - Nie uważam, że jest to trudna sytuacja. Jest to normalna sytuacja i tak do tego będę podchodzić - wyznała.

Osoby, które chcą pomóc pani Ewie w opiece nad chłopcami, mogą to zrobić, wpłacając pieniądze na specjalną zbiórkę. Aby to zrobić, wystarczy kliknąć TUTAJ.

Nie oglądałeś Dzień Dobry TVN na antenie? Wszystkie odcinki znajdziesz na platformie Player.pl.

Jesteśmy serwisem kobiecym i tworzymy dla Was treści związane ze stylem życia. Pamiętamy jednak o sytuacji w Ukrainie. Chcesz pomóc? Sprawdź, co możesz zrobić. Pomoc. Informacje. Porady.

Zobacz także:

Autor:Katarzyna Oleksik

Reporter: Marta Buchla

Źródło zdjęcia głównego: Dzień Dobry TVN

Pozostałe wiadomości