- W ciągu dwóch dni w Sydney doszło do trzech ataków rekinów, w wyniku których kilka osób zostało ciężko rannych. 12-letni chłopiec jest w stanie krytycznym.
- Eksperci wskazują, że ulewne deszcze i spływ ścieków do oceanu stworzyły mętne środowisko przyciągające drapieżniki w pobliże plaż.
- Władze Sydney zamknęły plaże i wprowadziły środki bezpieczeństwa, takie jak drony i liny z przynętami, aby monitorować i ograniczyć obecność rekinów przy wybrzeżu.
Dalsza część artykułu znajduje się pod materiałem wideo
Zamknięte plaże w Sydney
Władze Sydney zdecydowały o zamknięciu plaż po tym, jak w ciągu zaledwie dwóch dni doszło tam do trzech ataków rekinów – poinformowała australijska stacja ABC. Dwie z poszkodowanych osób są w stanie krytycznym. Specjaliści tłumaczą, że ulewne deszcze w regionie spowodowały przedostanie się ścieków do oceanu, co zamieniło przybrzeżne wody w mętne środowisko sprzyjające żarłaczom.
Służby ratunkowe mówią o "idealnej burzy" czynników, które przyciągają rekiny. Rekordowe opady – aż 127 milimetrów w ciągu doby, najwięcej od 1988 roku – doprowadziły do spływu dużej ilości zanieczyszczonej, słonawej wody do morza.
Według Chrisa Pepina-Neffa z Uniwersytetu w Sydney, obecność ścieków przyciąga drobne organizmy, za którymi z kolei podążają drapieżniki. Ekspert podkreśla, że kąpiel w takich warunkach to bardzo zły pomysł i zaleca unikanie oceanu przez co najmniej trzy dni po ulewach.
Ranny 12-latek po ataku rekina
Seria incydentów rozpoczęła się w niedzielę, gdy 12-letni chłopiec został ciężko ranny. Chłopiec odniósł poważne urazy obu nóg i został zabrany do Szpitala Dziecięcego w Randwick w Sydney, gdzie trafił na oddział intensywnej terapii. Jak donoszą zagraniczne media, chłopiec przeżył tylko dlatego, że jego przyjaciele skoczyli z klifu i wyciągnęli go z powrotem na brzeg.
W poniedziałek wieczorem na plaży Manly rekin poważnie poranił nogi 20-latkowi. Tego samego dnia inny drapieżnik zaatakował 10-letniego surfera, zrzucając go z deski i odgryzając jej fragment – dziecku nic się nie stało. We wtorek kolejny atak miał miejsce na północ od Sydney, gdzie surfer został ugryziony przez rekina.
Miasto zabezpiecza plaże przed rekinami
W reakcji na te wydarzenia władze rozmieściły 34 nowoczesne liny z przynętami oraz drony monitorujące wybrzeże, a plaże w rejonie Northern Beaches pozostają zamknięte.
Choć w Australii każdego roku dochodzi średnio do około 20 ataków rekinów, a tylko kilka z nich kończy się śmiercią, seria zdarzeń w Sydney jest wyjątkowa. Mimo że kraj pamięta sezony, w których obecność rekinów wpływała negatywnie na turystykę, statystyki nadal pokazują, że większe zagrożenie dla kąpiących się stanowią silne prądy morskie i wysokie fale niż same drapieżniki.
Zobacz także:
- Od 30 lat pływa z rekinami i obala powszechny mit: "Nie traktują nas jak zdobycz"
- Wielki rekin zaskoczył turystów w popularnym kurorcie. "Nigdy nie widzieliśmy czegoś podobnego"
- Budzą postrach wśród turystów, choć nie zawsze stanowią zagrożenie. Czy w Bałtyku żyją rekiny?
Autor: Teofila Siewko
Źródło: PAP/abc.net.au/foxnews.com
Źródło zdjęcia głównego: Izhar Khan/Getty Images