Gwiazdy

Zosia Ślotała-Haidar zorganizowała swój ślub w tydzień. "Jak Kamil dowiedział się, że możemy wziąć ślub w pandemii, powiedział: tak! robimy to!"

Gwiazdy

Zosia Ślotała

Zosia Ślotała to jedna z najpopularniejszych polskich stylistek. Od wielu lat związana jest z przedsiębiorcą, Kamilem Haidarem. Mimo że para doczekała się dwójki dzieci, długo nie decydowali się na kolejny krok, czyli ślub. O niezwykłej historii swojego związku opowiedziała Izabeli Janachowskiej.

Zosia Ślotała i Kamil Haidar - początki związku

Poznali się w wyjątkowych okolicznościach: na Stadionie Narodowym w Warszawie odbywały się właśnie Mistrzostw Świata w Windsurfingu, na które oboje wybrali się ze znajomymi. Zaiskrzyło między nimi od razu - jeszcze tego samego wieczoru Zosia zadzwoniła do mamy i powiedziała jej, że spotkała swojego przyszłego męża. Później spotkali się kolejny raz i jeszcze jeden, i tak od słowa do słowa stali się nierozłączni. Dziś są szczęśliwą rodziną: żona, mąż i dwójka dzieci.

Zosia Ślotała i Kamil Haidar: zaręczyny na jeziorze

Zanim Kamil zdecydował się poprosić Zosię o rękę, zostali rodzicami Ranii i Leonarda. Dlaczego tak się stało? Oboje wiedzieli, że chcą mieć dzieci i celebrować ten moment. Zosi zależało na tym, żeby zarówno ciąża, jak i zaręczyny wybrzmiały, były momentem jedynym w swoim rodzaju, który będzie mogła celebrować w wyjątkowy sposób. Dwa lata po narodzinach Leonarda, jej ukochany poprosił ją o rękę. I choć przyznała, że próbowała wyobrazić sobie i zaplanować swoje zaręczyny, w końcu ma ogromny zmysł organizatorski i to na niej spoczywa obowiązek przygotowania wszystkich rodzinnych uroczystości, to to, co przygotował dla niej Kamil przeszło jej najśmielsze oczekiwania.

Razem z grupą przyjaciół przez kilka miesięcy planował spektakularny wieczór, który zapadnie w pamięć nie tylko tej dwójce, ale także wszystkim ich znajomym, którzy towarzyszyli parze tego dnia. Niespodzianka się udała mimo tego, że Zosia, która zaczynała się niecierpliwić, próbowała sprawdzić, czy to przypadkiem nie już. Wszystko udało się utrzymać w sekrecie do samego końca - główna zainteresowana zorientowała się, co się dzieje dopiero w momencie, w którym została "wywołana" na środek... Było pięknie, wzruszająco i romantycznie - na barce, na samym środku jeziora, w otoczeniu przyjaciół. Czego chcieć więcej?

Zosia Ślotała-Haidar zorganizowała swój ślub w tydzień

Kiedy pary młode zaczynają planować swój ślub i wesele zazwyczaj zakładają, że cały proces potrwa rok - jest to często uwarunkowane dostępnością sali weselnej, czasem potrzebnym na przygotowanie wymarzonej kreacji, dopięciem wszystkich szczegółów. To czas, w którym spokojnie można przygotować uroczystość. Jednak Zosi - mistrzyni organizacji - na zorganizowanie wyjątkowej uroczystości marzeń wystarczył... tydzień.

- Poszliśmy do urzędu we wrześniu, ale tam pani powiedziała, że 4 miesiące oczekiwania - opowiedziała Zosia. - Wtedy pomyślałam, że ślub w grudniu... jednak marzę o czym innym, ale zadzwoniła do nas i powiedziała, słuchajcie jest termin za 7 dni, bierzecie czy nie? - wspomina. Wzięli i choć na początku planowali wielkie, góralskie wesele w Zakopanem na przynajmniej 200 osób, zmienili formułę i na eleganckie przyjęcie zaprosili tylko najbliższych. Jak to zwykle w życiu bywa to, co dla jednych jest problemem, dla innych okazuje się wybawieniem - Kamil Haidar podobno bardzo się ucieszył, kiedy okazało się, że zamiast wystawnego, dużego przyjęcia będą celebrować te wyjątkowe chwile w towarzystwie najbliższych przyjaciół. Jak wyznała Izabeli Janachowskiej, jego żona, nie do końca odnalazłby się w klasycznej, weselnej formie. - Jak dowiedział się, że możemy wziąć ślub w pandemii powiedział "tak! robimy to!" - przyznała ze śmiechem Zosia.

Czy coś, oczywiście poza bardzo ograniczonym czasem, było dla Zosi wyzwaniem? Owszem. Miejsce, w którym Kamil i Zosia chcieli złożyć przysięgę małżeńską, a następnie celebrować te wyjątkowe chwile miało swoje ograniczenia. Zakaz używania świec we wnętrzach, brak możliwości ustawienia wazonów z wodą, widmo konieczności wymiany podłogi w przypadku ubrudzenia. Niejedną pannę młodą skutecznie odstraszyłoby to od próby organizacji przyjęcia w takim miejscu, ale nie Zosię - ona dopięła swego i ślub wzięła w Starej Oranżerii w Łazienkach Królewskich. Piękną galerię ozdobiła wyrazistymi kompozycjami w odcieniach bordo, purpury i fuksji. Ponieważ gości było zaledwie 20, wszyscy zmieścili się przy podłużnym stole, dzięki czemu uroczysta kolacja nabrała intymnego charakteru. Nie dajcie się jednak zwieść - nie obyło się bez tańców, jednak "tupnąć nóżką" goście poszli już w zupełnie inne miejsce.

Jeśli chcecie poznać więcej szczegółów ceremonii koniecznie obejrzycie odcinek "Ślubów Gwiazd" na kanale Izabeli Janachowskiej.

Ślubna stylizacja Zosi Ślotały

Zosia, jak rasowa stylistka, w dniu swojego ślubu postawiła na strój nietypowy, ekstrawagancki i szalenie elegancki, a jednocześnie bardzo mocno osadzony w trendach. Kombinezon z głębokim dekoltem i peleryną wzbudził niemałe poruszenie. I choć powstał w zaledwie 7 dni, trzeba przyznać, że był jedną z najlepszych ślubnych stylizacji gwiazd ostatnich lat.

Zobacz wideo: Drugie życie sukien i gadżetów ślubnych

Zobacz więcej:

Autor: Katarzyna Lackowska

Pozostałe wiadomości